Wystartował Tradewise Gibraltar Chess Festival 2015. Listę otwiera Veselin Topałow, a z Polski zagrają Marta i Mateusz Bartlowie!

0
338
Miałem sobie cokolwiek odetchnąć, odpuścić, zażyć wywczasów znaczy się, a tu nagle – ten i tamten i jeszcze ów (A wszyscy pod dowództwem Mirka Wolaka z Krakowa 😉 ) zadecydowali, że jest turniej w Gibraltarze, gra Polka, gra Polak i wypada, ba! nawet trzeba o tym wydarzeniu informować. Czy będę każdą rundę relacjonował w stylu turnieju Tata Steel Chess? Raczej nie ale zawody mam na uwadze i występ małżeństwa Bartlów śledzić będę. Fanów Magnusa Carlsena (od naszego Radka lanie dostał;) ) czeka kolejny turniej z jego udziałem – http://www.grenkechessclassic.de/en/,  a wszelkie informacje znajdziecie w powyższym linku, to jest po prostu link do strony organizatora.

 Powiem wam tak: Wasilij Iwanczuk to bardzo ciekawa osobowość. I nie chodzi mi w tym momencie o jego szachową twórczość. Ostatnio przeczytałem wywiad E. Surova z legendarnym Ukraińcem na serwerze http://www.chess-news.ru/node/17971. Dawno już nie natrafiłem na tak interesującą rozmowę. Arcymistrz opowiadał o tym, co nosi w kieszeniach (rewelacja!), dlaczego na rundę zabiera dwa długopisy, czy jest religijny, odniósł się też do sytuacji w Donbasie. Bardzo mi się spodobała jego wypowiedź, w której stwierdził, że życie ludzkie jest największą wartością i ci, którzy za tę wojnę odpowiadają powinni się jak najszybciej porozumieć, by nie ginęli niewinni ludzie. Wywiad czyta się z zapartym tchem. Wasilij Michajłowicz to głęboka, wielowymiarowa osobowość. Najbardziej urzekły mnie końcowe frazy tego wywiadu, w których opowiadał, że lubi patrzeć i na ogień i na wodę, bo to go uspokaja. Na turnieju w Monako, w którym grał dwadzieścia razy z rzędu, często siadał na takim parapecie, z którego, z dużej wysokości, można było spoglądać na morze:

 „I po partii, szczególnie jeśli źle zagrałem, spoglądałem z uwagą na morze i wyobrażałem sobie, jak moje nieudane posunięcia obmywa morska fala. I, w ten sposób, tak jakbym się oczyszczał, nastrajałem się na następną partię, albo po prostu uspokajałem się”.

Ładnie powiedziane, prawda? Na turnieju w Gibraltarze moją tezę o hermetyczności elity światowej wspomógł… sam Veselin Topałow. Otóż, Bułgar oznajmił, że nawet nie pamięta kiedy ostatni raz grał w jakimś „openie”. Co się tyczy samego Gibraltaru, stwierdził, że to silny turniej i nareszcie spotka nowe twarze, gdyż w top-turniejach grają jedni i ci sami szachiści i to jest nudne. A więc, moja teza, mocno ostatnio nadwątlona, nieoczekiwanie ożyła. Jak zwał, tak zwał, zmagania zapowiadają się ciekawie. Marcie i Mateuszowi życzę powodzenia i samych najlepszych partii!