„Radosław Wojtaszek wygrywa Zurich Christmas Open!”

0
362

Oczekiwałem długo na występ Radka Wojtaszka, który po stracie tytułu Mistrza Świata przez Ananda, pracuje już nie w rozdarciu, a tylko i wyłącznie na swój własny rachunek. Jeśli chodzi o pracę analityczną Radka i jego kilkukrotną pomoc w obronie tytułu Mistrza Świata legendarnemu Hindusowi, jak zwykle zapanował wielogłos. Dobrze robi, źle robi, powinien pomagać Mistrzowi Świata, powinien zająć się swoją karierą (A czym, jak nie swoją karierą zajmował się będąc blisko, jak najbliżej szachowej Czomolungmy?) Ja jednak, nawet tej kwestii nie poddałem po namysł. Dla mnie to był jakiś kosmiczny absurd, jakaś niedorzeczność, żywcem wyjęta ze sztuk Becketta – rozważanie czegoś co jest poza wszelką dyskusją. Kariera? A jak by ona wyglądała, gdyby Radek nie zdecydował się na pracę dla Mistrza Świata? Zawsze pisałem, że wyjdzie mu to na dobre i jestem w stanie się założyć z każdym, o cokolwiek, książkę szachową, piwo, kolację, że wyjdzie na moje. Zresztą… już wychodzi.

Pewnego razu Anand zaproponował naszemu arcymistrzowi współpracę, widząc w nim bardzo duży potencjał i wszystko potoczyło się w kierunku, o którym inni mogli tylko pomarzyć. Tylko ktoś nie  z pełna rozumu nie skorzystałby z uchylonej na moment furtki, za którą znajdowało się dostępne tylko nielicznym, królestwo szachów światowych. Nie rozważałem tego nigdy, jeszcze raz powtórzę, myślałem tylko wtedy, że odpowiedni impuls sportowy, czyli coś, na co czekają bezskutecznie inni arcymistrzowie, pojawił się w samą porę. 

Myślę, że to, ile setek godzin nasza rankingowa jedynka przepracowała dla Mistrza Świata, będzie mieć przełożenie na wyniki w najbliższych latach. Właściwie to już ma. Radek Wojtaszek wygrywając w ostatniej rundzie z GM  Ivanem Popowem w turnieju Zurich Christmas Open zapewnił sobie wygraną w tym silnym turnieju, a już za dwa dni zagra w kolejnym openie w Bazylei. Rankingowo zaś, na „live”, dzięki paru wygranym w Zurichu, Radek Wojtaszek wskakuje do pierwszej trzydziestki rankingu światowego.

 Analiz, które zdobył dzięki pracy dla legendarnego Hindusa ma na całe życie – chyba się nie pomylę, jeśli powiem, że tym można by obdzielić nie jednego, a kilku arcymistrzów. Trwałem przy swoim zawsze, od początku do końca, sądząc, że praca analityczna wyjdzie mu na zdrowie. Teraz nasz arcymistrz ma wiele luzu mentalnego, jest wolny i jeśli poszuka w sobie tylko, tej potrzebnej do wygrywania swobody, mogą zacząć się dziać rzeczy niesamowite. 

Radkowi doskonale wychodziły rozgrywki drużynowe – to znany fakt – tam demolował zawodników ze ścisłej czołówki światowej, natomiast gorzej mu szło, gdy grał w openach, słabiej przychodziło mu liderowanie. Teraz, wygrywając pewnie w Zurichu, myślę, że dał sygnał, że i z tym sobie poradził. Nie jest dobrze gdy sportowca przytłacza odpowiedzialność – sukces przychodzi zwykle wtedy, gdy łączy się w jakiś trudno wytłumaczalny sposób odpowiedzialność ze swobodą w grze. Te rzeczy nie wykluczają się nawzajem. Zakładam, że ta wygrana to zwiastun bardzo dobrej formy naszego lidera i z wielkim zaciekawieniem będę spoglądał w kierunku Bazylei, gdzie od 1 do 5 stycznia Radek zagra w Hilton Chess Festiwal. 

Samych sukcesów w nadchodzącym roku dla wszystkich Polaków, którzy aktualnie rywalizują w turniejach oraz te same życzenia dla całej szachowej Polski! Wszystkiego Najlepszego w nadchodzącym Nowym 2014 roku!!