Polowanie na Wikinga

0
342

Mistrzem Świata w szachach jest w dalszym ciągu Magnus Carlsen i wielu jego fanów (w tym autor tych słów) zadaje sobie pytanie: „Jak długo potrwa jego era? Czy na dość krótkiej liście nazwisk szachistów, którzy mogą z Norwegiem w miarę normalnie rywalizować, znajdzie się choć jeden typ, który będzie w stanie go zdetronizować?”. Kiedyś debatowaliśmy nad tą kwestią: co może drastycznie skrócić hegemonię Magnusa Carlsena we współczesnych szachach. Moja teoria brzmiała i, właściwie dalej brzmi podobnie, że największym jego wrogiem może być on sam. Istnieje ryzyko, że mistrz, mający ewidentną przewagę nad resztą świata może stopniowo ulec demoralizacji a la Paul Morphy. Mecz w Nowym Jorku pokazał, że Magnus z formą nie trafił, oczywiście wszystkie jego atuty wystarczyły, żeby ograć grającego bez wiary w końcowy sukces Karjakina, jednak jeśli następnym razem zdarzy się podobnie, a przeciwnik okaże się pełnym wiary we własne siły wojownikiem bez cech irracjonalnego fatalizmu, może się zdarzyć wielka sensacja.

Faktem jest, że mecz Carlsena z Karjakinem nie zakończył się przed czasem, co wielu przepowiadało, a dopiero w rapidach. To kolejna z cennych informacji dla jego przyszłego przeciwnika. Magnus może chcieć rozstrzygać mecze o szachowa koronę w dogrywkach, w których czuje się piekielnie mocny. Oczywiście, nie chodzi o założenie, żeby dążyć do dogrywki od początku meczu, ale ta ewentualność wcale Magnusa nie przeraża. A przeciwnicy, którzy go nie przebiją w szachach długich, zwłaszcza pod koniec ich trwania, będą mieli świadomość, że w dogrywkach ich szanse znacząco zmaleją.

Za kilka dni rusza London Chess Classic z plejadą wielkich gwiazd na pokładzie, a za miesiąc po zakończeniu tej ciekawej kołówki, obejrzymy Tata Steel Chess z naszym Radkiem Wojtaszkiem, który dostanie kolejną szansę, by skierować swój los profesjonalnego szachisty na jeszcze lepsze tory. Przez najbliższe dwa miesiące będą przewijały się przez ekran naszych komputerów nazwiska tych, którzy pragną zapolować na Wikinga w najbliższych latach. Nie wiem jakie są wasze typy, natomiast ja na ten moment nie widzę dla Magnusa równorzędnego przeciwnika. Wiadomo, jeśli król spocznie na laurach, a ewentualny przeciwnik wykona tytaniczną pracę wtedy wszystko jest możliwe. Sądzę też, że Mistrz Świata powinien w czasie meczu o tytuł być poddany ze strony Pretendenta bardzo mocnej psychologicznej presji. Karjakin tego nie zrobił, nie potęgował napięcia tak jak należało, zwłaszcza białym kolorem rozwiązanie akcji następowało zanim jakakolwiek złożona akcja miała w ogóle szanse zaistnieć. Obrona, obrona i jeszcze raz obrona. Myślę, że dlatego ten mecz nie przypadł wam do gustu. Z jednej strony wielki geniusz strategii, szachista pozycyjnego stylu gry, doskonały technik, z drugiej gracz z solidnym repertuarem debiutowym, uznawany za jednego z najlepszych defensorów świata. Z tej mieszanki stylów gry nie mogło wyniknąć nic innego. Kibice bardzo pragnęli, aby jak w tym przysłowiu o Cyganie, który dla towarzystwa dał się powiesić, ktoś tutaj na kogoś rzucił się nie myśląc o jutrze, ale nie było na to szans.

Oglądajmy więc oba turnieje i próbujmy kogoś do Magnusa dopasować. A ja już teraz zaczynam wyliczankę. Anand – nie zdał już dwóch testów na zadany temat. Karjakin – pewnego poziomu nie przeskoczy, mocna głowa ale też za mało wiary we własne siły. Nakamura – niestabilna psychika, fajny gracz ale nie ta klasa gry, jest po prostu dużo słabszy. So Wesley – też nie ta klasa gry. Kramnik – wiek i lata nie po temu, choć trzeba by było się zastanowić nad tą kandydaturą. Caruana – chyba najbardziej by mi tutaj leżał. MVL – nie mam jeszcze wyrobionego zdania na ten temat. Aronian – intuicja podpowiada mi, że też nie. Powoli kończy się lista. Magnus wydaje się być niezagrożony, przynajmniej do końca drugiej dekady XXI wieku. Dalej mój wzrok nie sięga…