Po morderczej, siedmiogodzinnej bitwie Anish Giri lepszy od Radka Wojtaszka!

0
401


Czasami zadaję sobie pytanie gdzie ja właściwie trafiłem. Jak okrutnie ciężkim sportem są szachy bardzo dokładnie pokazuje niedawno zakończony pojedynek Holendra z Polakiem. Obaj przeciwnicy byli siebie warci – każdy z nich rzucał na szachownicę pomysł za pomysłem, ideę za ideą, pięknie iskrzyło, a batalia trwała prawie siedem godzin. Ta partia pokazuje też, że nasz reprezentant zaprzedany jest szachom bez reszty. Dostając gorszą pozycję bronił jej jak natchniony, w pewnym momencie, gdy już miał zawinąć do remisowej przystani, popełnił błąd, co bezbłędnie wykorzystał Holender. Za takie mecze Radkowi należy się po prostu wielki szacun.

Szachy są okrutne – walczysz, walczysz, wypruwasz sobie flaki, dostajesz na sam koniec bombę, wstajesz od stolika, mieni ci się przed oczami, a jutro czeka na ciebie kolejny drapieżnik. Sam kilka podobnych sesji przeżyłem w swojej karierze, szachiści wiedzą jak się czuje fizycznie i jakimi uczuciami targany jest zawodnik, który za deską spędził roboczą dniówkę, bez mała.

W kołówce w Biel nie było dziś partii zakończonej wynikiem nierozstrzygniętym. Przegrała Hou Yifan z Maximem Vachier-Lagra’vem, przegrał Pentala Harikrishna z Aleksandrem Motylevem. Sytuacja w tabeli jest arcyskomplikowana i właściwie nie wiadomo jeszcze nic. Francuz po wygranej nad Chinką wyszedł na prowadzenie, ma dwa punkty. Tuż za nim czwórka szachistów z 1.5 pkt., a ostatni, pomimo wygranej nad Radkiem Wojtaszkiem jest Anish Giri.

Jutro Polak dostanie białe bierki. Naprzeciwko niego usiądzie Maxime Vachier-Lagrave. Bitwa z Girim z pewnością dużo kosztowała naszego reprezentanta, zresztą Francuz z Chinką męczył się niewiele krócej. Gdyby nie przepis, zakazujący oferowania remisu przed 40 posunięciem, skłaniałbym się ku tezie, że obaj arcymistrzowie zechcą wziąć remisowy time-out. Jednak w tym układzie możemy się spodziewać normalnej walki. Kto w niej okaże się lepszy, dowiemy się jutro, późnym popołudniem.