Majstersztyk naszego superarcymistrza w partii z Tregubowem! Dominacja Magnusa Carlsena w holenderskim turnieju!

0
389

Gdybym został zesłany na bezludną wyspę, z możliwością zabrania tylko jednej rzeczy z dwóch – szachów albo książek… wybrałbym książki, (pod warunkiem, że byłyby to książki szachowe ;)). Generalnie szachy dzieją się w naszych głowach i według mnie ten sport zawdzięcza swoją popularność możliwości bliskiego kontaktu z sobą samym, ze swoimi myślami podczas rozgrywki. Czasy są szybkie, a szachy pozwalają nam być bliżej siebie, szachy to wielki powrót do siebie, do własnego „ja”. Gdy analizujemy, problemy dnia codziennego nie tyle znikają, co są odsunięte na dalszy plan, dając nam potrzebne wytchnienie.

Wczorajsza partia Radka Wojtaszka to majstersztyk najwyższej próby. Wiecie, partia szachów, pozycyjna, czy taktyczna i zachwyt nad nią, to rzecz gustu. Nigdy nie będę się spierał o to, czy partie „talowskie”, takie jak ta ostatnia Dawida Nawary z holenderskiego turnieju, lub ta Wei Yi, są piękne, są, jednak mój gust jest szczególnie nastrojony na takie partie jak ta wczorajsza, Radka Wojtaszka. Kapitalnie się to oglądało. I ten Tregubow, który chyba dopiero na samym końcu zorientował się, że jest już „pozamiatane”. Mało kto potrafi tak prowadzić grę, by przeciwnik nie wiedział o co właściwie chodzi na desce. A Tregubow to przecież bardzo doświadczony arcymistrz, który z niejednego pieca chleb jadł. Fantastyka. W sumie od dawna trwa moda na pokazywanie partii taktycznych, matów przy resztce materiału i zdewastowanej strukturze pionowej, dlatego nie wróżę jakoś świetlanej przyszłości temu pojedynkowi, ale ja obojętnie obok czegoś takiego nie potrafię przejść.

Analizuję Gibraltar pod kątem gry szachistów elity z resztą świata. Jest o tyle ciekawie, że chyba już zabrakłoby palców dwóch rąk, by policzyć wszystkie sensacyjne wyniki z tego turnieju, a jesteśmy, mniej więcej, w połowie. Ciekawe, jak się spisze Olimp z resztą świata w końcowym rozrachunku, bo w trakcie turnieju jest wszystko płynne i tylko końcowy wynik jest wiążący.

Magnus ponownie wspina się z rankingiem w niedostępne dla reszty okolice. Kryzys już pozostawił za sobą, dominuje, rozdaje karty, dzieli i rządzi jak to mistrz świata. Chyba pozostanie na prowadzeniu do samego końca. Dziś gra z So. Nie sądzę, by So zagroził Magnusowi w tej partii. Do końca pozostały dwie rundy.