Magnus Carlsen zwycięstwem w turnieju „Masters” Tata Steel Chess potwierdza swoją dominację w światowych szachach!

0
389

I to już koniec zmagań w Holandii. Magnus Carlsen? To robi wielką różnicę! I dobrze, że tak wspaniały gracz jest Mistrzem Świata, że reszta ma kogo gonić. Ale dorwać go będzie bardzo, bardzo trudno. Przynajmniej na ten moment Norweg przerasta o głowę swoich przeciwników w rozumieniu gry. Jakież te szachy są jednak zasobne – pojawia się jakiś twórca i burzy spokój, z góry ustalony porządek i hierarchię. Nie widzę szachisty na horyzoncie, który mógłby nawiązać równorzędną walkę z Carlsenem. Kto wie? Może za jakiś czas Chińczyk Wei Yi? Choć Chińczycy potrafią niesamowicie progresować, a potem po dojściu do pewnego pułapu stają w miejscu. Nie jestem pewien, czy ten wicher nadciągnie właśnie z Chin. Z Federacji Rosyjskiej na pewno nie. Choć to kraina szachowa mlekiem i miodem płynąca, to gdyby tak na spokojnie się zastanowić, kto z Rosji mógłby pokusić się o wydarcie tytułu MŚ Wikingowi, można mieć poważny dylemat. Wielu w Karjakinie upatruje przyszłego pogromcę Magnusa. A ja śmiem wątpić. Jak na razie króla w szachach mamy tylko jednego i nie widać końca jego panowania…

Występ Radka Wojtaszka jest bardzo niejednoznaczny. Gdyby zajął odległe miejsce i nie miał doskonałego rezultatu z pierwszą trójką światowego rankingu, sprawa byłaby jasna. W takim wypadku o ocenę jest trudniej. Wygranymi z Magnusem i Fabiano sprawił mi wielką frajdę i za to chciałem mu w tym momencie podziękować. Jednak po całym występie Polaka oczekiwałem więcej. Widać było duże problemy kondycyjne naszego szachisty – od początku grał swoje partie z dużą siłą, a potem, przynajmniej tak to wyglądało z boku, brakowało sił, pojawiały się przeoczenia i wymęczone przewagi szły na straty. Strasznie nierówno grał nasz arcymistrz. Jeden z komentatorów napisał tak: 

Carlsen chyba to powiedział o Wojtaszku. Dobry strateg, slaby taktyk. Abstrahując, generalnie im dalej w partii tym gorzej (bez debiutów). To jakis dramat psychiczny. Z mega ekstazy ( dwie super wygrane) do powrotu braku zaufania, odwagi i nade wszystko pewności siebie. Mam dwie spektakularne wygrane, zagram poprawnie. Czysty minimalizm. Nie otworzył się na własne możliwości, nie zaufał intuicji i swojej sile gry. Oszołomiony dwiema wygranymi, w euforii i glorii że umiał się odnaleźć wśród najlepszych chciał zrobić wynik. Nie chciał sie dowiedzieć tak naprawdę gdzie jest w tym szachowym świecie. Psycha, po prostu psycha.

Możliwe, że to ocena bliska prawdy. W naszym arcymistrzu jest bardzo duży potencjał. Chciałbym, żeby po tym doświadczeniu zagrania w jednym z najsilniejszych turniejów na świecie, uwolnił ten potencjał, żeby już „psychika nie przeszkadzała”. Przed Radkiem Wojtaszkiem jeszcze wiele lat grania w szachy, ma wiele czasu by wszystko przemodelować, poprawić i udoskonalić. I ja wiem, że on to zrobi, bo kogoś tak oddanego szachom bardzo trudno znaleźć. Czekam na kolejne występy Radka Wojtaszka i będę jak zwykle mocno mu kibicował. Radek – dzięki za ten turniej :)! To był dla mnie prawdziwy emocjonalny rollercoaster! ;).

Chciałem też podziękować wszystkim za tak liczne odwiedziny i komentarze. Bywały dni, że liczba ludzi odwiedzających mojego bloga przekraczała ilość żołnierzy w pułku! Poza tym na profilu na facebooku jest już blisko 650 polubień strony. To już prawdziwa armia! Cieszę się bardzo i dziękuje wszystkim za maile, prywatne rozmowy oraz okazaną sympatię. To co? Słyszymy się podczas Mistrzostw Europy, które rozegrane zostaną w Jerozolimie w lutym? A więc, do zobaczenia i usłyszenia!:)