Król jest tylko jeden! Magnus Carlsen wygrywa przed czasem mecz o szachową koronę z Viswanathanem Anandem!

0
261

Nie można rzec, że Ardźuna nie podniósł łuku i nie stanął do walki. Jako prawdziwy kszatrija walczył dzielnie, zaatakował w tej wojnie raz jeszcze, przeszarżował i zginął na polu bitwy. Taka śmierć sromoty nie przynosi. Inny wojownik okazał się lepszy w szachowym fechtunku – najwyższy szachowy tytuł w dalszym ciągu pozostaje w krainie pełnej urwistych fiordów oraz oszałamiających zórz polarnych.

Wielkie talenty są jak samorodki złota. Nigdy nie wiadomo, gdzie się natkniesz na taką perłę, która oślepi cię swoim blaskiem. Norwegia jest szczęśliwa, ale i Indie nie mają powodów do smutku. Anand to wielka postać naszego sportu, pięciokrotny Mistrz Świata wielokrotny Pretendent, żywa legenda. „Vish’y” nie odchodzi w niesławie. Do niego należało wiele lat supremacji – na jego poglądowych partiach uczy się młoda latorośl w każdym zakątku globu. Anand ma wspaniałego następcę, który jako Mistrz Świata jest jeszcze na dorobku – na razie raz zdobył tytuł i tylko raz go obronił z tym samym przeciwnikiem. Nie czas i miejsce, by opowiadać o tym meczu, który był bez porównania bardziej emocjonujący od tego z Chennai. Świetne analizy już pojawiają się na rosyjskojęzycznych portalach – nic tylko wczytać się w to wszystko i wyrobić sobie odpowiedni pogląd. Oczywiście warto zaczekać co o kulisach tego meczu powie Radek Wojtaszek oraz Grzesiek Gajewski. Ależ obaj panowie dostali bombę treningową – dziesiątki, steki godzin w miejscu, gdzie miało miejsce potężne, szachowe trzęsienie ziemi! Ich relacje na pewno wiele wniosą do sprawy.

 Pora pomyśleć, który ze współczesnych jest w stanie realnie zagrozić Wikingowi na szachowym tronie. Kramnik? Too late, proszę Państwa – lata lecą, pojawiają się wahania formy, o których Rosjanin opowiadał niedawno i, które w jakiś sposób próbował tłumaczyć. Kramnik całkiem niedawno mówił, że każdy kolejny „comeback” jest trudniej wykonać. Cóż, entropia, czy jak kto woli czas, nie pozwala artyście grać w nieskończoność tego czystego, wysokiego „C”. Nie Kramnik, więc…

 Caruana? Wielu tak uważa i są solidne przesłanki, by uważać go za przyszłego przeciwinika Magnusa. Facet ma diabelnie mocny ciąg na bramkę. Szachy są dla niego czymś więcej niż życiową pasją. Na turniejach podobno tak się wyłącza, że w knajpach siedzi niewiele mówiąc i ciągle o czymś myśli. Przypomniała mi się teraz zabawna anegdotka z naszym wielkim Akibą w roli głównej, gdzie nasz arcymistrz po zjedzeniu obiadu podczas którego ciągle analizował na podręcznej szachowniczce, wyszedł przed lokal, spojrzał na witrynę knajpy, wrócił i zamówił kolejny obiad tylko się dziwił, że mu jakoś ten obiad zdecydowanie mniej smakował ;). Szachy na pewnym etapie to jednostka chorobowa, rodzaj schorzenia (WHO powinna wciągnąć je na swoją listę) to obsesja, z której się już nie wychodzi, także… bądźcie ostrożni ;)! Caruana, tak. I to zdecydowanie. Ależ by się chłopy za tą szachownicą prały! A i wiek po temu, bo obaj są rówieśnikami. W sympatycznego Aroniana, sorry bardzo, ale jakoś nie wierzę. Zobaczymy jak to będzie, czas pokaże co w trawie piszczy. Dziękuję wszystkim za odwiedziny i za fantastyczne komentarze podczas tego meczu rewanżowego!

Za 2 dni i 26 godzin startuje jeden z najsilniejszych openów: „Qatar Masters Open”! Skład fantastyczny! Nie zapomnijcie kibicować Polakom, bo jedzie ich na ten turniej całkiem pokaźna „paka”. Już w tym momencie życzę wszystkim Biało Czerwonym powodzenia!!