Brąz na Mistrzostwach Europy w szachach błyskawicznych

0
335

  ME w szachach błyskawicznych i aktywnych znowu odbyły się w Warszawie i znowu zasłużyły na miano ?święta szachów?. Atmosfera jest tak dobra, że mało kto skarży się na to, że ten turniej to prawdziwy maraton ? w 3 dni rozegrałem 39 partii! Gra się praktycznie od rana do wieczora, wydaje się jednak, że wszyscy się już do tego przyzwyczaili.

               

    Dla mnie tegoroczne turnieje były okazją do rehabilitacji za poprzedni rok, kiedy to zajmowałem miejsca pod koniec pierwszej dziesiątki. Tym razem mierzyłem znaczenie wyżej i liczyłem, że przy dobrej dyspozycji dnia i odrobinie szczęścia uda mi się powalczyć o podium. Szczęście szczególnie ważne oczywiście jest w blitzu, kiedy o wszystko decydują ułamki sekund.

                Blitz zaczął się dla mnie bardzo udanie ? w pierwszych 4 rundach zdobyłem komplet i samodzielnie prowadziłem. Od tego zaczęły się trudniejsze mecze. W kolejnym meczu zremisowałem z Movsesianem, wygrałem z Korobovem i Potkinem. Szczególnie wartościowe było dla mnie zwycięstwo 2-0 z Potkinem, w końcu to aktualny Mistrz Europy, który wyprzedził mnie minimalnie we Francji. Po 7 rundach wszystko było więc w porządku i dalej utrzymywałem samodzielne prowadzenie w turnieju. Niestety, jak się okazało, przerwa obiadowa w tym turnieju nie wychodziła mi na dobre, bo od razu po niej grałem dużo słabiej. Za rok chyba warto, żebym rozważył rezygnację z obiadu 😉

                Zaczęło się od 1-1 z mniej znanym Węgrem Banuszem( choć akurat jego Polacy będą wspominać nie za dobrze, bo ograł w blitzu 2-0 Mateusza, a w aktywie Bartosza), potem dość szczęśliwe 1,5-0,5 z Dreevem. Mimo tych dobrych wyników, okazało się, że dogonił mnie Bartosz i w 10 rundzie spotkaliśmy się na 1 stole i jest to mecz o którym jak najszybciej należy zapomnieć 😉 W 1 rundzie dostałem bardzo dobrą pozycję, a potem prawie wygraną końcówkę, w której zacząłem grać tak, że? udało mi się jeszcze ją przegrać. Szczęście się ode mnie odwróciło akurat wtedy, kiedy by się najbardziej przydało 😉 W 2 partii z kolei, w partii o zmiennym przebiegu, Bartosz ograł mnie już jak najbardziej zasłużenie sprawiając, że moja sytuacja nie była za wesoła.

                Na szczęście jednak udało mi się odbić i to dość szybko ? w 11 rundzie wygrałem z 1 nr startowym Nepomniachtchim 2-0 i był to zdecydowanie mój najlepszy mecz w tych mistrzostwach, który kontrolowałem od początku do końca. Kolejny mecz to znowu 2-0 i przed ostatnią rundą okazało się, że dzielę 1 miejsce z Melkumyanem, z którym spotkaliśmy się na 1 desce.

W 1 partii z dobrej pozycji w kila posunięć doprowadziłem do przegranej. Zagrałem na ostatnią szansę, która prawie podziałała? Dałem przeciwnikowi szacha, on wziął do ręki wieżę( którą nie mógł się zasłonić), ale w porę się zorientował, że jest szachowany. Podszedł wtedy sędzia, wytłumaczył nam, że póki nie został wciśnięty zegar to mój przeciwnik ma prawo odejść od szacha, co oczywiście uczynił, a mi nie zostało nic innego jak się poddać? i ponarzekać, że mój przeciwnik nie zdążył przełączyć zegaraJ W 2 partii byłem już pod ścianą, bo remis nie dawał mi nawet medalu. Na szczęście udało mi się wygrać, choć trzeba powiedzieć, że przeciwnik mi w tym pomógł podstawiając jakość. Tak więc 1-1, co oznaczało, że czeka nas i Dreeva tiebreak, żeby rozstrzygnąć kolory medali.

Na początku byłem pewien, że od razu będę grał o miejsca 1-2, bo sądziłem, że mam najlepszy bucholtz, w końcu praktycznie cały turniej grałem na samej górze. Okazało się, że zostałem wyprzedzony przez Dreeva o … pół punktu! 26 partii, 13 przeciwników i pół punktu? Dla porównania Melkumyan przegrał ze mną bucholtzem o 8 punktów. Tak więc czekała mnie partia z Melkumyanem, najpierw rzut monetą, w którym wybrałem orła (no bo jak inaczej, skoro wraca na koszulki to myślałem i mi przyniesie szczęście;). Wypadł orzełek, dzięki czemu mogłem wybrać białe. Niestety sama partia nie była już najciekawsza ? od początku nie układała się po mojej myśli i praktycznie ani przez moment nie miałem realnych szans na wygraną. Na końcu jeszcze podstawiłem dość prosty motyw i pozostało mi tylko poddanie.

Brązowy medal cieszy, ale ja ciągle mam poczucie niesamowitego niedosytu, gdyby nie trochę głupia przegrana 0-2 z Bartoszem i nieciekawa gra w barażu to kolor medalu mógł być lepszy? No nic, w tym roku na Mistrzostwach Europy zdobyłem już srebro i brąz, wiadomo czego mi brakuje do kolekcji i jaki będzie cel na przyszły rok.