„Znane są składy reprezentacji na DME w Warszawie!”

0
82
Trwa wielkie, podwójne odliczanie. Zegar, choć jeden, odlicza wstecz do dwóch najważniejszych wydarzeń szachowych 2013 roku. Praktycznie w tym samym momencie zostaną uruchomione zegary: w Polsce, w Warszawie, na Drużynowych Mistrzostwach Europy, oraz jeden zegar na subkontynencie indyjskim, gdzie dojdzie do bitwy o szachową koronę pomiędzy Viswanathanem Anandem, obrońcą tytułu, a wielkim talentem ostatnich lat, liderem rankingu, Magnusem Carlsenem. Drżę na samą myśl, żeby czegoś nie uronić, gdyż nie mam dobrze wyksztaconego zmysłu podzielnej uwagi. Nie, no – w ogóle go nie mam! Ćwiczę się w tym, poprawiam ten element jak mogę, jednak specjalistą w tej dziedzinie z całą pewnością nie zostanę. Wszelkie próby poprawy tego parametru przypominają próby zaorania starą, drewnianą sochą autostrady. W listopadzie przyjdzie mi się roztroić (mam nadzieję, że tylko roztroić, a nie rozstroić… nerwowo ;)), gdyż w DME zagramy trzema składami. Właściwie to podzielę się na czworo, gdyż dochodzi jeszcze mecz w Indiach.

Skład Polek nie jest żadną niespodzianką – nasze mistrzynie, mają czwarty numer startowy i wszelkie dane ku temu, by zawojować medal ME. W końcu gramy u siebie, dlatego każde z miejsc poza podium, nie będzie nikogo satysfakcjonować. Jak grają Polki, jakie jest ich oddanie grze, drużynie, o tym zdążyłem się już przekonać bardzo dawno temu. Tutaj nic się się nie zmienia i o te aspekty rywalizacji jestem absolutnie spokojny. Jeśli chodzi o formę sportową jest trochę danych, ale tutaj nie można wydawać jakichś kategorycznych sądów. Z pytaniami o sposób budowania formy w szachach latałem jak kot z pęcherzem, dopytując kogo się tylko dało, to w wywiadach, to w prywatnych rozmowach, jednak mojego apetytu na ten rodzaj wiedzy, nikt nie zaspokoił. Zawędrowałem nawet z tą kwestią do tych, którzy powinni na ten temat wiedzieć dużo, a przynajmniej więcej ode mnie – do moich znajomych, którzy ukończyli AWF. Pytałem też moich trenerów, z którymi byłem związany w trakcie uprawiania kilku sportów. Ci przedstawili mi swoje poglądy na ten złożony problem, jednak sprawa rozbiła się o specyfikę naszej dyscypliny. Mianowicie, większość miała wątpliwości, czy da się przełożyć schemat budowania formy np. lekkoatletycznej na szachy. Moi rozmówcy nie znając dobrze szachów byli raczej sceptyczni. Trudna kwestia no ale przydałoby się jednak z nią zmierzyć.

Przygotowania Polek jeśli chodzi o starty, czyli coś namacalnego, realnego, mówią zdecydowanie więcej, niż w przypadku pierwszej drużyny męskiej. Monika Soćko, Joanna Majdan-Gajewska, oraz Jolanta Zawadzka grały w IME w Belgradzie, w Memoriale Krystyny Hołuj-Radzikowskej oraz w meczu kontrolnym z Ukrainą. Monika Soćko świetnie zaprezentowała się w Belgradzie, zdecydowanie gorzej w silnej kołówce we Wrocławiu. Joasia Majdan-Gajewska dokładnie na odwrót. Jola Zawadzka słabo wypadła w obu turniejach. Generalnie dobrze, że Polki dużo grały, gdyż dostały świetny materiał do analiz i mają dużo czasu, by popracować nad niedostatkami. Całkowitą zagadką jest za to forma Iwety Rajlich. Generalnie jestem zadowolony, że jesień upłynęła naszym mistrzyniom na grze – to powinno zaprocentować w Warszawie.

Jeśli chodzi o męską reprezentację to nie ma zbyt wielu danych. Nic nie wiadomo o formie Kamila Mitonia, Bartosza Soćki oraz Grzegorza Gajewskiego. Poprawcie mnie jeśli się mylę, ale ostatnimi czasy ci zawodnicy nie występowali w żadnym z turniejów. Pozostaje, więc, tylko to jak pracowali w domowym zaciszu. Miejmy nadzieję, że zobaczymy ich dobrze dysponowanych na DME. Mateusza Bartla sprawę znamy ;). Jakiś czas temu zagrał w silnym szwajcarze w Szwajcarii (jeśli występować w szwajcarze to tylko w Szwajcarii!) i zajął drugie miejsce. Błysnął formą. Ostatnie zaś wydarzenia, czyli te z wyspy Rodos, choć zakończyły się szczęśliwie dla niego, mogły wstrząsnąć co słabszymi psychicznie kibicami. Jeśli chodzi o Darka Świercza znów jestem jakoś dziwnie spokojny, choć jego występ w Lake Sevan nie był porywający. Ja po prostu wierzę w tego zawodnika. Drużyna „A” ma dziesiąty numer startowy i jak na ten moment muszę się wstrzymać z prognozowaniem – po prostu za mało wiem co wszystkim razem i każdemu z osobna w duszy gra.

Wystąpią też nasze złaknione krwi „młode wilki”, których dzielne stadko poprowadzi Jacek Tomczak. Ależ się zapowiadają emocje! Sami widzicie, że ciężko to będzie wszystko ogarnąć, to nie są przelewki. Trwa wielkie odliczanie. Do rozpoczęcia igrzysk pozostały już tylko godziny…
(Mała poprawka – zagramy w Warszawie 4 składami, gdyż wystąpi również Polska II. No jak ja mogłem tego nie zauważyć? 😉 )