Wojtaszek w drugiej rundzie Pucharu Świata, Bartla czekają dogrywki, a Kempiński już poza turniejem!

0
179

Lalith Babu nie był w stanie długo przeciwstawiać się Radkowi Wojtaszkowi, po prostu wyszła różnica klas. Wyglądało to trochę tak, jakby przeciwnik naszego arcymistrza czekał na egzekucję, zresztą długo nie czekał na końcowy cios…

Radek Wojtaszek w rundzie drugiej zagra z „Transsyberyjskim Expressem”, Vladem Artremievem, który rozegrał dziś z Suryą Gangulym z Indii karkołomną partię. Ocena pozycji zmieniała się z posunięcia na posunięcie i widać było, że młody arcymistrz z Omska jest zdenerwowany, grając w niedoczasie. Trudno przewidzieć, jak będzie wyglądał scenariusz tego dwumeczu, jestem jednak zdania, że to nasz arcymistrz będzie dyktował warunki i, koniec końców, awansuje do III rundy.

Mateusz Bartel zagrał dziś w swoim stylu, czyli bardzo dziwną partię, o której trudno opowiedzieć w kilku zdaniach. Ciekawy jestem, o co chodziło z tym pionem – nasz arcymistrz chyba raczej go podstawił, bo dość łatwo było ocenić, że nic się za niego nie dostaje. Mateusz nie zwykł oddawać piechurów „za powietrze”, a pozycje bez piona, a z inicjatywą za niego czuje świetnie, więc stąd moja dedukcja, że nasz szachista zwyczajnie podstawił materiał. Udało się jednak ustać, a jutro czeka nas emocjonująca dogrywka. Szanse oceniam 51-49 dla Mateusza.

Robert Kempiński, niestety jest już poza grą, choć w  drugiej partii miał swoje szanse. Mam wrażenie, że nie czuł się w Baku pewnie, zagrał zdecydowanie poniżej swoich możliwości. Ciekawe, czy powróci do domu, czy zechce sekundować pozostałej dwójce Polaków? Byłoby jak znalazł, gdy popracował dla reszty.

W Pucharze Świata odpadają dużo bardziej znane nazwiska, ale tak wygląda ta formuła rywalizacji. Pojechał do domu na przykład Aleksander Fier, który bardzo ekscytował się tym turniejem. Nie pograł sobie chłopak, taki los, trzeba szukać kolejnych wyzwań.

A Janek Duda postawił dziś przeciwnikowi miniaturę i już ma punkt przewagi nad resztą. Przed nami ostatnie, decydujące rundy. Rywale Janka powolutku pękają, oby nasz arcymistrz wytrzymał ich naciski i powrócił do Polski ze złotym krążkiem na piersi. Już jest bliżej niż dalej, ale trzeba nie dać się ponieść nerwom w ostatnich rundach.