Wojtaszek, Duda i Piorun rozpoczynają zmagania w Pucharze Świata!

0
163
A dokładnie w niedzielę o godzinie 15.00 czasu lokalnego (w Polsce o godzinie 13.00) trójka naszych reprezentantów rozpocznie rywalizację w najważniejszym i, chyba najbardziej emocjonującym turnieju roku, Pucharze Świata. Tym razem gospodarzem zawodów są Gruzini, a turniej odbędzie się w stolicy Gruzji, Tbilisi.

 Wczoraj udało mi się porozmawiać przez chwilę z Radkiem Wojtaszkiem, którego zastałem na czynności pakowania walizek. Puchar Świata – to turniej specyficzny – o czym może świadczyć właśnie… podróżny bagaż! Otóż, jadąc na ten turniej, trzeba się liczyć z tym, a właściwie wierzyć w to, że zostanie się tam możliwie jak najdłużej, nawet kilka tygodni. W tym czasie dojdzie, co naturalne, do częstych zmian garderoby, stąd czasochłonny proces pakowania dużej liczby ubrań na zmianę. Może się jednak zdarzyć, że z zupełnie nie wyeksploatowaną zawartością walizki, w posępnym nastroju, zawodnik po dwóch dniach będzie zmuszony zamówić taksówkę na lotnisko (rzeczywistość doskonale znana tenisistom ziemnym). Tak też się stanie – po dwóch, trzech dniach, połowa ze 128 uczestników turnieju pożegna się z turniejem. Puchar Świata dlatego jest tak ekscytujący, ponieważ jest w pewnym stopniu loteryjny. Sama specyfika podejścia do dwumeczu klasykiem różni się znacznie od strategii przyjmowanej przez szachistów w „szwajcarach”. Zdarza się nierzadko, że arcymistrzowie z premedytacją zrzucają ciężar walki o awans do następnej rundy na dogrywki grane tempem przyspieszonym. Po prostu omija się dwie klasyczne partie fiksując szybkie remisy, w krótkich, mało medialnych partiach. Robią to ci, którzy czują się mocni w rapidach i blitzu. Z kolei „klasycy” chcą ograć rywala w partiach długich, zyskując dzięki temu jeden dzień odpoczynku, przewidzianego na dogrywki. To przyjemne uczucie mieć już załatwiony awans i spoglądać z boku na przyszłego przeciwnika, który się „dogrywa”. Umiejętność szybkiego przestawienia się z tempa długiego na szybkie to bardzo istotna umiejętność w tego typu zawodach. Puchar Świata to taki spacerek po polu gęsto usianym minami – jeden nierozważny krok i… buum! Wracasz do domu z poczuciem niespełnienia…

Porozmawiałem więc chwilę z Radkiem Wojtaszkiem, który prawie w każdej naszej rozmowie opowiada o głodzie szachów, o treningu, że mogłoby go być jeszcze i jeszcze więcej. Jestem pełen podziwu dla tego człowieka –  to rzadko spotykane być tak oddanym swojej dyscyplinie. Radek Wojtaszek jest dobrej myśli i trzeba nam jego słowa wziąć za dobrą monetę. Fakt faktem, zarówno Radek Wojtaszek jak i Jan Krzysztof Duda na lidze hiszpańskiej nie zagrali oszałamiająco, ale to był turniej na rozegranie. Nie widzę większego sensu w wyciąganiu z tych kilku partii jakichś daleko idących wniosków. Zwykle tak bywa, że w ostatnie dni tuż przed ważnymi zawodami pojawia się zmęczenie spowodowane przetrenowaniem. Potem, wedle zasady Botwinnika, powinno się zwolnić (szachowy detoks powinien trwać około dwóch tygodni)  aby odzyskać świeżość. To Puchar Świata jest tutaj kluczową imprezą, a nie mało znacząca liga.

Już teraz zapraszam was w najbliższe, niedzielne popołudnie do komentowania i kibicowania trójce naszych reprezentantów. Emocji nie zabraknie! Pojedynek Kacpra Pioruna z grającą coraz silniej Hou Yifan będzie w tym dniu prawdziwym szlagierem!

Piszecie do mnie, że mało się odzywam, że częstotliwość moich felietonów niebezpiecznie zmalała. To prawda, taki mam rytm – często korzystam z przywileju milczenia. W tych czasach to prawdziwy luksus. Teraz każdy w każdej bez wyjątku kwestii jest ekspertem, wszyscy na wszystkim doskonale się znają, u mnie jednak nie wygląda to tak prosto – z latami coraz bardziej u mnie pewne jest, że coraz mniej jestem wszystkiego pewien, ot, taki dziwny paradoks. Dlatego nieraz przychodzi mi na dłużej zamilknąć.

Warto też zwrócić uwagę na niewątpliwy sukces naszych juniorek na DMEJ w Rymanowie-Zdroju, fantastycznego duetu: Oliwii Kiołbasy (MUKS Stoczek 45 Białystok) i  Anna Kubickiej (KSz Hetman Katowice), które zdobyły w świetnym stylu złoty medal! Gratulacje!!

 Jestem zdania, że nasze kadrowiczki za jakiś czas będą miały godne następczynie, sądzę, że rozegra się pomiędzy nimi a młodszym pokoleniem fascynująca rywalizacja o miejsca w kadrze narodowej. Szachy kobiece w Polsce jakoś nie spędzają mi snu z powiek, myślę, że tutaj za jakiś czas dojdzie do płynnej zmiany pokoleniowej. Tymczasem nasi juniorzy zaliczyli po raz kolejny totalną klapę, nie nawiązując równorzędnej walki ze swoimi przeciwnikami z innych państw. Pierwszy polski juniorski garnitur na siedem meczy był w stanie wygrać zaledwie jeden, z drugim zespołem Słowacji. Na 28 rozegranych, ten zespół wygrał zaledwie osiem partii! Lepsza była Polska IV, której udało się wskoczyć na dziesiąte miejsce. Generalnie juniorzy są poza grą, jest coraz gorzej, wyniki, niestety, nie kłamią, choć przekaz na stronie związkowej był dość lekki. Chłopaki robią sobie słitfocie, są tak zadowoleni ze swojego występu jakby dopiero co zeszli z podium, trenerzy uśmiechnięci, działacze również pełni humoru z dyżurnymi uśmiechami na twarzach. Nie psujmy tej sielskiej atmosfery, jest fajnie. Szkoda jednak, że świat już dawno nam uciekł i zniknął za najbliższym zakrętem.

Czekamy na start Biało-Czerwonych. Jak oceniacie drabinkę Polaków oraz ich szanse w Pucharze Świata?