Wojtaszek bez przełamania!

0
146
Piszecie do mnie, że może za bardzo pompuję ten Wojtaszkowy balon przed turniejem, a potem mamy, co mamy. Owszem, pompuję balon ale nie ten, o którym tu mowa. Mianowicie zawsze jestem pełen entuzjazmu z racji rozpoczynającego się bardzo silnego turnieju kołowego z udziałem naszego przedstawiciela, jednak nigdzie nie napisałem, że spodziewam się doskonałego występu Polaka. Gdybyśmy na moment zamienili się rolami i ktoś z was wystąpiłby w roli dziennikarza pytającego autora tej strony o przedturniejowe prognozy dotyczące startu Radka Wojtaszka w Shamkir, to z pewnością byłbym jednym z ostatnich do snucia jakichś fantastycznych scenariuszy. Faktem jest, że nasz arcymistrz nie miał jeszcze elitarnego turnieju, w którym doszłoby do pozytywnego przełamania. Są oczywiście krótkie refleksy świetlne na tej, dość ciemnej drodze. Jednak, generalnie rzecz ujmując, Wojtaszek nigdy nie włączył się do walki o dobre miejsca w turniejach elity. Więc jeśli zapytalibyście mnie o moją ocenę przed turniejem byłbym niezwykle ostrożnym realistą. Natomiast radość, że w ogóle mamy szachistę, któremu zdarza się być zaproszonym na tak klasowy turniej jest uczuciem z zupełnie innego porządku. Cieszę się na start Polaka ponieważ dni, w których gra swoje mecze są znacznie bardziej interesujące w odróżnieniu od okresów długiej turniejowej smuty, gdzie nic ciekawego się nie dzieje. Owszem, można śledzić rozgrywki ligi chilijskiej, można zawiesić oko na turnieju granym na Antypodach, ale robi się to raczej z czysto kronikarskiego, czy też dziennikarskiego obowiązku.


Krótka partia Wojtaszka z byłym Pretendentem. Foto: http://shamkirchess.az/content/138
Od rundy czwartej, niestety, nie siedzę od dechy do dechy na transmisji partii Wojtaszka ze wzrokiem wlepionym w ekran komputera. Wygląda to tak, że w trakcie partii co jakiś czas podchodzę, sprawdzając co się zdarzyło po 4-5 posunięciach, trochę poanalizuję i znów wracam do innych obowiązków. Gdyby naszemu arcymistrzowi ten turniej wychodził bez zastanowienia porzuciłbym mniej ważne zajęcia. Tymczasem Wojtaszek jest w ogonie, na samym końcu tabeli plasuje się tuż przed ostatnim, grającym najsłabiej Harikrishną. Problem jest taki, że przeciwnicy Polaka, choć zdarzają im się dni gorsze, to wygrywają jednak inne spotkania, odkuwają się po prostu. Wojtaszek w Shamkir jeszcze nie wygrał, ma za to jedną porażkę. Nie mogę się też oprzeć wrażeniu, że jego styl gry robi się coraz bardziej defensywny, na nie przegranie i nie wiem też, jaki ma być efekt finalny tego typu gry w perspektywie dalszej. Z szachistami ścisłej elity szanse na zwycięstwo stają się przy takim obrocie sprawy czysto statystyczne. No, chyba, że przeciwnik przegnie, straci głowę, zechce wyciągnąć z pozycji więcej, niż ta jest mu w stanie dać. W sumie jeśli podliczymy ilość zwycięstw Wojtaszka w obu Tata Steel Chess plus turniej w Shamkir, to otrzymujemy wynik: tylko 4 wygrane na 31 partii. Nie ma tego za wiele więc wymienię: wygrane nad Carlsenem i Caruaną w 2015 roku (piękny czas, ale do diabła ile mamy jeszcze to wspominać?), zwycięstwa nad Wan Wely i Wei Yi w roku bieżącym, w Shamkir wygranej jeszcze nie odnotowaliśmy. Mało. Za mało tych wygranych. Inaczej jest, jeśli gra się nawet serię remisów, jednak ogra się kogoś raz na jakiś czas nie zaliczając wpadek. Radkowi Wojtaszkowi pomimo tego „defektu wygranych” wpadki się jednak zdarzają. Te analizy jak widać to nie może być dobry prognostyk na przyszłość, oczywiście jeśli specyfika tych parametrów nie ulegnie zmianie. Coś optymistycznego? No może coś tam znajdę, żebyście nie odchodzili od artykułu z nosami zwieszonymi na kwintę. Pozostały cztery rundy. Jutro Wojtaszek mając białe może pokusić się o dobry wynik z Radżabowem.


Timur Radżabow będzie przeciwnikiem Wojtaszka w rundzie szóstej. Foto ze strony: http://shamkirchess.az/content/138


 Pojutrze czeka na Polaka nie potrafiący się odnaleźć w Shamkir Harikrishna i tutaj Wojtaszek też może spróbować wziąć sprawy w swoje ręce. Potem białymi z Mamedjarowem. Mamedjarow punktuje, jest na fali, w sumie jestem bardzo ciekaw gry Wojtaszka z gospodarzem tych zawodów. A na koniec zostaje powoli zbliżający się do pięćdziesiątki, jak zawsze solidny, Michael Adams. W sumie ten turniej może być jeszcze ciepło wspominany, bo zmagania wciąż trwają. Mało przekonujący ten mój optymizm, nie? Wiem, jednak nic na to nie poradzę. Czekamy na ostatnie, decydujące rundy turnieju w Azerbejdżanie.