„Wiecznie młody Timman, Wojtaszek łapie rytm, przełamanie Janka Dudy”

0
571


A więc … (tutaj odkaszlnąłem zakłopotany) może być i tak, że będę musiał odszczekać mój artykuł o „końcu marzeń Polaków” w turnieju Tata Steel Chess. Chętnie to zrobię, jeśli to się wydarzy – zrobię to z uśmiechem na ustach – byle tylko tak się stało. Szanse nie są duże, ale sukcesywnie się zwiększają. Mówię teraz 0 turniejowej sytuacji Radka Wojtaszka. Dziś liderzy zagrali na remis, co jest optymalną sytuacją dla tych, którzy są w stawce pościgowej. 

Partia Wojtaszka z Zao Xue ładna, zagrana z bardzo dużą siłą – Chinka nie miała zbyt wielu argumentów w tym meczu. Dzięki kolejnej wygranej, Radek ma 1,5 pkt. straty do liderów, a pozostało jeszcze sześć rund, więc nie ma to tamto – tutaj, gdy liderom raz, a jeszcze lepiej dwa razy, podwinie się noga, a nasz będzie szedł jak taran to… kto wie? Piszę to z pewną taką nieśmiałością, bo jeszcze wiele korzystnych splotów zdarzeń w tych sześciu rundach musielibyśmy zobaczyć, by mieć szansę oglądania ostatnich dwóch rund na stojąco, z migotaniem przedsionków, czy też ostrą tachykardią.

No ale Jan Timman? 🙂 Tego, czego się nauczył kiedyś tam, kilkadziesiąt lat temu, nie zapomniał. Szachy, to jednak wspaniały sport, nie obliczony na kilka sezonów, jak większość dyscyplin: jeśli inwestycja w „zaczyn” była znaczna, jeśli ziarno wpadło w dobrą glebę, zbiory mogą być obfite i trwać kilka dekad. Zresztą słuchałem kilka razy Timmana komentującego na żywo wielkie turnieje – mówił jakby od niechcenia, jakby nie był do końca obecny, niespecjalnie skoncentrowany na omawianej pozycji. Ale to, co proponował, wprawiało w osłupienie wielu słuchaczy. To legenda, Wielki Mistrz, taki Obi Wan szachów – gdy się pojawia, czuć w powietrzu zakłócenia „mocy”. Timman to trzeci w kolejności, tuż po Polakach arcymistrz, któremu sprzyjam w tym turnieju. 

Przełamał się Jan Duda. Nareszcie, choć wyszedł ze strasznego „wora” – Brunello poszedł królem nie w tym kierunku, w którym powinien i jest cenna wygrana nad arcymistrzem z Włoch. To ważny moment – w szachach zawsze nadchodzi ta Chwila, która zwiastuje kres gorszej formy.

O szansach – jutro Radek podejmie białym kolorem świetnie grającą Muzychuk, a naprzeciwko Janka siądzie reprezentant gospodarzy, Holender Bok. Janek też ma białe.

 Nic jeszcze nie czuć w powietrzu, choć powiało optymizmem. Trwa pogoń, a ja czekam na kolejne potknięcia liderów (wiem, że nieciekawie to brzmi, ale chciałbym mniej więcej coś takiego zobaczyć w nadchodzących rundach) i rzecz jasna, na zwycięstwa Polaków.