Wesley So o szachach jako drodze do lepszego życia

0
439
Wesley So
Wesley So /fot. Chess.com

W ubiegłym tygodniu na stronie chess.com pojawił się ciekawy wywiad z topowym arcymistrzem Wesleyem So, reprezentującym Stany Zjednoczone. Opowiedział w nim o swoich początkach, trudach życia w kraju z którego pochodzi oraz o szachach jako drodze wyjścia z ciężkiej sytuacji. Poniżej streszczenie rozmowy przeprowadzonej przez Davida Coxa.

Wesley So przy szachownicy
Wesley So przy szachownicy /fot. Chess.com

Chess.com: Jak uczyłeś się gry w dzieciństwie?

Wesley So: Nauczyłem się w wieku 7-8 lat. Szachy były obecne na każdym rogu, ponieważ w Filipinach i ogólnie krajach trzeciego świata szachy są grą ubogich – golf, polo czy tenis są dla bogatszych. Do szachów nie potrzebujesz specjalnego stroju czy pieniędzy – możesz wyzywać na pojedynek każdego sąsiada, grając na szachownicy i bierkach stworzonych z rzeczy będacych pod ręką, chociażby kapsli.

Dla potrzeb nauki gry ludzie stawali się bardzo kreatywni. Jako że książki były relatywnie drogie, często było tak, że jedna osoba kupowała i potem sprzedawała skserowane materiały kolejnym szachistom.

Kiedy ludzie zaczęli zauważać Twój talent?

Wygrałem Mistrzostwa Juniorów do lat 10 w roku 2003, dzięki czemu mogłem wyjechać na mój pierwszy międzynarodowy turniej – Mistrzostwach Świata w Grecji. W wieku 14-15 lat zostałem najlepszym graczem w kraju, a mając 16 lat znalazłem się już wśród 100 najlepszych szachistów na świecie.

Opowiedz o problemach wschodzącej gwiazdy szachów w Filipinach. 

Filipiny mają rozbudowaną podstawową strukturę nauki gry w szachy, ale nie ma wsparcia dla największych talentów, tak jak to można zauważyć w Chinach czy Indiach. Jeszcze większym problemem jest korupcja. Bez wpływów ciężko o jakąkolwiek pomoc w międzynarodowych startach, nawet jeśli jesteś bardzo dobry. Niestety, korupcja jest w pewnym sensie zakorzenioną „tradycją” w kraju, przez co dorobić można się tak naprawdę tylko na polityce.

Jak doszło do tego, że zostałeś oddzielony od rodziny?

Trudno mi o tym mówić. Można powiedzieć, że nikt w rodzinie nie zdawał sobie sprawy, że mogę i chcę zostać profesjonalnym szachistą. Nikt nie znał gry, przez co moja wizja nie była zrozumiana. Ze względu na różnice między mną a mamą odnośnie przyszłości w wieku 16 lat wyemigrowałem do Kanady. Przez kilka lat żyłem w złych warunkach, często bez elektryczności. Można powiedzieć, że dryfowałem, wygrywając turnieje tu czy tam, ale prawdziwa szansa nadeszła w roku 2012 wraz z możliwością przeprowadzki do Stanów.

Jak trafiłeś do USA?

Dostałem stypendium od Webster University, będąc zobligowanym do pomocy przy budowaniu szachowych programów nauczania i wygrywania turniejów. Myślałem o skończeniu dyplomu i pracy np. w bankowości, ale tak naprawdę głównym celem było odcięcie się od Filipin. Na w pełni profesjonalną karierę szachisty zdecydowałem się po ponad 2 latach studiowania.

Co dało Ci pewność do przejścia na profesjonalną grę?

W roku 2013 zarabiałem kieszonkowe jeżdżąc w weekendy na turnieje i wygrywając raz kiedyś $1000. W końcu na przyjęciu zorganizowanym przez współlokatora poznałem Lotis i jej rodzinę. Nie wiedziała nic o szachach, ale staliśmy się przyjaciółmi i razem spędziliśmy Boże Narodzenie. Już wtedy byłem w top 30 szachistów, ale wciąż miałem wątpliwości co do przejścia na profesjonalizm. Rozwiała je Lotis, która nakłoniła mnie, żeby spróbować grać w szachy „na pełen etat”. Wraz z rodziną dali mi miejsce do życia, na początku krótkoterminowo, ale minęło ledwie kilka miesięcy i zostałem przez nich adoptowany.

Takie wsparcie dało mi bardzo wiele jako szachiście. Jeśli spojrzeć na innych topowych arcymistrzów, to każdy z nich ma za sobą kibicującą rodzinę. Oprócz samych uczuć chodzi także o podróże, kontrakty, logistykę itp. Grając w ponad 20 krajach rocznie taki rodzaj wsparcia jest nieoceniony.

W 2014 zmieniłeś federację, z filipińskiej na amerykańską. Myślisz, że doszedłbyś tu gdzie jesteś teraz, jeśli pozostałbyś w barwach Filipin?

Podczas zmiany federacji byłem już w top 10 szachistów, ale myślę, że mimo tego nie byłbym w stanie żyć tak jak teraz, gdybym wciąż reprezentował Filipiny. Mam tutaj żywy przykład: W wieku 19 lat wygrałem Letnią Olimpiadę, co powinno spotkać się z nagrodą pieniężną. Przez to, że w kraju są dwie konkurujące ze sobą organizacje powstały spory, która z nich powinna mi wypłacić nagrodę i ostatecznie jej nie dostałem. Dla młodego człowieka to był duży cios, ale jednocześnie kolejne doświadczenie jeszcze bardziej przekonujące mnie do zmiany federacji.

W jakim nastroju musisz być, aby grać swoje najlepsze szachy?

Najlepiej gram, gdy jestem szczęśliwy. Jeśli coś jest nie tak, widać to od razu po mojej grze. Niektórych ludzi nakręca żądza wygrania, zniszczenia przeciwnika. Ja myślę zupełnie inaczej – czasami jest mi przykro gdy pokonuję rywali. Możliwe, że takie myślenie ma podłoże kulturowe, ale ogólnie nie jestem tak waleczny jak inni gracze.

Ostatnie pytanie, wspominałeś o swojej niechęci do dominacji silników szachowych w dzisiejszych czasach. Jaką widzisz przyszłość dla królewskiej gry?

Moją ulubioną odmianą szachów są obecnie szachy Fischera. Nie ma tam wiele teorii, więc musisz myśleć już tak naprawdę od drugiego posunięcia. W tradycyjnych szachach silniki są bardzo silne i żeby móc nawiązać z nimi walkę trzeba rozegrać pierwsze 20-25 posunięć niemal perfekcyjnie. Lubię rywalizację człowiek vs człowiek, nie warianty vs warianty. Dlatego szachy Fischera są ciekawe, ponieważ dają się wykazać kreatywnością i faktyczną siłą gry.

Rok temu w Saint Louis został rozegrany pierwszy taki turniej. (W tym roku także odbędą się turnieje szachów Fischera – przyp. red.) Początkową pozycję otrzymujesz 30 minut przed startem partii i w tym czasie możesz ją analizować sam, z innymi szachistami, ale nie z silnikami. To bardzo fajne doświadczenie.

Wesley So podczas tegorocznych Mistrzostw USA
Wesley So podczas tegorocznych Mistrzostw USA /źródło: Saint Louis Chess Club

Pełen wywiad znajdziecie na chess.com w języku angielskim. Rozmówcy wspominają tam także o ostatnich osiągnięciach So, czy o rosnącej popularności szachów w internecie.

Czy Wy, Cztyelnicy, myślicie, że takie historie życiowe jak Amerykanina zdarzają się często w wielu dyscyplinach, czy szachy są jedną z nielicznych dających szansę każdemu, niezależnie od zdrowia, finansów i polityki? 🙂 Redakcja podpowiada – Królewska Gra jest jedyna w swoim rodzaju i nie wszędzie znajdziecie takie możliwości na zmianę losu jak Wesley So, który spełnił marzenia dzięki szachownicy i bierkom utworzonym z kapsli.

KK