W Reykjavíku rozpoczynają się Drużynowe Mistrzostwa Europy! Czy to będzie turniej, który zapamiętamy na lata?

0
130

Mały Reykjavík liczy niewiele ponad 100 tysięcy mieszkańców. Cała Islandia ma tylu obywateli co Katowice, mniej więcej. Okazuje się, że największą mniejszością na tej wyspie są… Polacy! Po dzisiejszym „abordażu” naszych zespołów, teren jest nasz i oby tak do końca ;).

 Jutro rozpoczynają się Drużynowe Mistrzostwa Europy, turniej, na który czekałem chyba jeszcze bardziej niecierpliwie, niż na Puchar Świata, w którym widzieliśmy kadrowiczów w akcji. Jakiś czas temu pisałem o aspiracjach, pisałem o tym, co może się stać, gdy drużyna ma cele umiarkowane, zbyt realistyczne. Zwykle tak bywa, że zespół kończy właśnie tam, gdzie siebie widział, lub znacznie niżej. Z tym większą satysfakcją przeczytałem, że trener kadry, Bartosz Soćko, myśli nawet o brązowym medalu. Jeśli nie przeczytaliście jego wypowiedzi na stronie PZSzach, pozwolę sobie zamieścić jego kilka zdań u siebie, na blogu. To według mnie bardzo ważne słowa:
„W historii Drużynowych Mistrzostw Europy najlepszy wynik polskiej reprezentacji to 4. miejsce. W tym roku na pewno jesteśmy w stanie powalczyć o podobny rezultat, a nawet o medal. Drużyna świetnie się rozumie, a zawodnicy prezentują poziom umożliwiający dobry wynik. Obiektywnie miejsce w pierwszej dziesiątce byłoby średnim rezultatem, pierwsza szóstka to w miarę dobry wynik, a miejsca 1.-3. to duży sukces. Osobiście liczę na brązowy medal”.
Tyle Bartosz Soćko. Ze swojej strony mogę dodać tylko tyle, że również tak to widzę i czuję. Cieszę się, że Polacy znają swoją wartość i chcą pobić się nawet o medal, że zamiast strategii minimalizmu wolą iść taktyką zawartą w przysłowiu, że jeśli spadać to tylko z wysokiego konia. Bo w dzisiejszych, szybkich czasach jest tak, że nawet o zwycięzcach, mówi się krótko, nie mówiąc o tych, którzy lądują gdzieś daleko w tle, dlatego nasi na pewno bardzo chcą zapisać się wreszcie w historii, odczarować jakoś te swoje występy. Słowa trenera kadry są miodem na moje skołatane serce i tego się będę trzymał. Powiem wam tak: uważam, że mamy naprawdę interesujący zespół, który się broni. Skład jest mieszaniną doświadczenia i młodości, w teamie panuje naprawdę dobra atmosfera, cóż więcej potrzeba, by bez kompleksów pójść po medal?

Czekam też na start Polek. Mamy bardzo mocny skład, który również celuje w podium. Nasze panie mają swoją renomę w szachowym świecie, sądzę, że w tym konkretnie składzie jesteśmy w stanie być cały czas w strefie medalowej i jej nie opuścić do samego końca turnieju. Jestem świadomy, że wszystko zweryfikują: forma, deski i mecze, jednak teraz rozmawiamy o potencjale drużyny, a ten jest bardzo duży. Dużo będzie zależało, czy Monika Soćko pociągnie zespół dobrą, stabilną grą, nie ma zresztą co dywagować teraz, to drużynówka, a tutaj ideałem jest świetna forma każdego ogniwa. Cóż więcej rzec? Jestem w nastroju umiarkowanie optymistycznym. To nie pierwsze moje randez-vous z polskimi drużynami, różnie bywało i mam już swoją odporność. Jestem całym sercem z oboma drużynami, kibicuję im bardzo mocno i zapraszam wszystkich do aktywnego udziału, dyskusji i analiz.

Acha! I jeszcze jedna sprawa. Zapewne pamiętacie, że w Islandii mam swojego korespondenta, Marcina, który kilka razy relacjonował turnieje, nadsyłał zdjęcia. W tym roku, jeśli wszystko dobrze pójdzie, zajrzy na salę gry, zrobi fotki, a te niezwłocznie znajdą się u mnie, na stronie. Obu polskim drużynom, życzę medali ME!! Powodzenia!