W moskiewskim Turnieju Kandydatów mamy trójkę liderów a Topałow… zaliczył falstart!

0
410

Warto abym podzielił się z wami wrażeniami po tych trzech dniach turnieju kandydackiego, który wyłoni bezpośredniego przeciwnika Magnusa Carlsena w listopadowym meczu o MŚ. Strona turnieju według mnie jest słaba. Po tym względem zawsze byłem wymagający, gdy coś nie gra, zachowuję się wtedy dość nerwowo, chcę mieć wszystko na miejscu, jasne, klarowne, łatwe w użyciu, bo jak nie to mnie telepie i nieziemsko trzęsie. Tymczasem strona ma wiele mankamentów: nie ma modułu oceniającego pozycję, są tylko jakieś strzałki, przypominające prędkościomierz w grach samochodowych z lat dziewięćdziesiątych, przekaz live puszczany jest z opóźnieniem, gdy szachiści mają na deskach kolejne ruchy granych przez siebie wariantów, transmisja jeszcze tego nie pokazuje. AGON, który ma wyłączne prawa do transmisji Turnieju Kandydatów groził wielu serwerom, przekazującym transmisję, mowa jest nawet o ataku ze strony tych stron, wszystko możecie przeczytać w tym miejscu – http://worldchess.com/2016/03/12/official-agon-statement-on-ddos-attack-and-legal-action/. Nie lubię bardzo takiej nerwowości wokół jednego z najważniejszych wydarzeń szachowych roku. Cóż zrobić? Mam co mam i nic innego nie dano.

Sama gra całej ósemki jest na razie bardzo trudna do całościowej oceny, jest jeszcze za wcześnie, by napisać coś wiążącego. Topałow zaliczył straszny falstart i będzie mu trudno pozbierać się pod takim ostrzałem. Chodzi o to, że w tak mocnych kołówkach takim „nadszarpniętym” egzemplarzom reszta chce zabrać wszystko, wtedy przeciwnicy cisną do samego końca, piłują, słowem drążą temat do samego końca. Topałow musi szybko stanąć na nogi, to turniej 14- sto rundowy, to jest naprawdę kawał grania i jest czas na wszystko.
Nakamura uderzeniem skoczka na „g3” w partii z Karjakinem pokazał, że chyba więszkość z was przeceniła go nieco. Ja uważam, że „Naka” nie włączy się do walki o pierwsze miejsca tego turnieju. Powiedzcie, co się musiało dziać w jego psychice, gdy bił skoczkiem na g3″? Przecież to jest zagranie żywcem wyjęte z partii blitzowej, a nie z turnieju najwyższego szczebla. Powie ktoś, że Samuraj nie lubi się bronić i dlatego chciał pięknie zginąć. Choćby ten niedostatek pokazuje, że on nie ma żadnych szans nie tylko tu, w Moskwie, ale i za kilka miesięcy, w Nowym Jorku, jeśli jakimś trafem zdobyłby prawo do gry z wielkim Norwegiem. Sorki, to nie jest materiał na mistrza świata. Jeśli chcecie popolemizować (no, przecież dlatego tak dość prowokacyjnie piszę, abyście ruszyli na mnie bez pardonu 😉 ) to zapraszam, posprzeczam się z wami o to z ogromną ochotą. Kibicuję Aronianowi, więc jest na razie dobrze, bo jest współprowadzącym wraz z Karjakinem i Anandem. Powtórzę, to takie luźne zapiski, dziś mamy pierwszy dzień wolny z wielu przewidzianych w tym turnieju, batalia potrwa aż do końca tego miesiąca.

Anand, czy ma szanse? A czemu by nie? Z czysto sportowego punktu widzenia nie chciałbym takiego scenariusza, choć mam mieszane uczucia, bo tli się w mnie sentyment do tego wielkiego szachisty, jednak, wolałbym nie. Zobaczymy. Może się okazać przecież, że w tej stawce będzie najlepszy, to nie jest jakiś księżycowy scenariusz.

Yifan Hou, gdy dziś zremisuje z Muzyczuk (nie musi wygrywać) zostanie mistrzynią świata. Tym razem stoi obrona sycylijska, Marija musi w którymś z momentów tej partii pójść na całość, sądzę jednak, że będzie to wodą na młyn dla Chinki. Moja prognoza, mówiąca o tym, że Muzyczuk może w tym meczu nie wygrać nawet jednej partii jest bliska spełnienia. Trochę szkoda, że ten mecz, choć nie pozbawiony pewnej dramaturgii, tak właśnie wygląda. Chinka jest poza zasięgiem całej żeńskiej nacji, wielka Węgierka ma godną następczynię.