W Bułgarii na ME Kobiet po 5 rundach prowadzi trio Żukowa, Dzagnidze, Gunina… a Monika Soćko tuż za plecami liderek!

0
328

W Mistrzostwach Europy Kobiet rozgrywanych w Bułgarii Rosjanka Tatiana Kosintsewa jest prawdziwą nightmare dla naszych reprezentantek. W przedostatniej, czwartej rundzie, Karina Szczepkowska – Horowska musiała uznać wyższość doświadczonej rywalki i to jest raz. Dwa, po w końcu nie tak rzadkim w szachach „przekazaniu” swojego oprawcy koleżance z zespołu (Joli Zawadzkiej) zobaczyliśmy, niestety, ten sam wynik. Kosintsewa gra mocno: z tego co widzę bardzo ciężko pracuje nad swoimi pozycjami, traci relatywnie więcej czasu od swoich rywalek, jednak w pewnym momencie, gdy już jest na granicy lekkiego niedoczasu, zaczyna grać szybko i dokładnie zbierając żniwo swojej wcześniejszej pracy.

 Jeśli chodzi o dzisiejszy mecz Joli Zawadzkiej to do pewnego momentu radziła sobie bardzo dobrze, jednak Rosjanka ma bardzo głęboko przeanalizowany ten system – do przegranej wystarczyły nie grube pomyłki, a zaledwie kilka niedokładności. Oglądając pojedynek Kariny z Kosintsewą cierpiałem chyba bardziej niż nasza reprezentantka. W ogóle mam takie dość subiektywne odczucie, że ten system ciąży Karinie i granie tego jest męczarnią dla naszej kadrowiczki. Mylę się, nie mylę, nie wiem. Ale tak to czuję. W tym meczu Karina wybrała nawet w debiucie ruch, który w 1983r. Kasparow zaproponował legendarnemu Korcznojowi w meczu kandydatów w 1983r (11… Hb6?!). Kasparow wygrał w pięknym stylu tę partię. W pojedynku Polki z Rosjanką wypadki potoczyły się inaczej, doszło do złożonej końcówki, która wymagała dużego kunsztu w obronie. No nie udało się – dziś Karina już wygrała i do trzech liderek, wymienionych w tytule posta, ma tylko punkt straty. Jutro na jej drodze odwieczna rywalka Lilit Mkrtchian i to też będzie bardzo ciężki mecz.

Jedyną kadrowiczką, która nie zaznała jeszcze smaku porażki w Plowdiw jest Monika Soćko, która ma 0.5 pkt. straty do szanownego trio – Żukowa, Dzagnidze, Gunina. Jutro znów spotkanie derbowe (Dla Polek derby z Gruzinkami trwają od zarania dziejów, odkąd w ogóle wymyślono szachy 😉 ) – naprzeciwko Moniki usiądzie Lela  Javakhishvili. Bardzo silna zawodniczka i tutaj Monikę czeka naprawdę ciężka przeprawa.

Turniej się rozkręca. Po jutrzejszej rundzie będziemy dopiero lekko za połową. Według mnie, w tym momencie niezwykle trudno mówić o tym, która z zawodniczek jest murowaną kandydatką do złotego medalu. Kapitalne wrażenie robią na mnie szachy Nany Dzagnidze – ale wszystko może się przecież odmienić, odwrócić o 180 stopni, prawda?
 Odliczam już godziny do turnieju w Biel. W poniedziałek bomba pójdzie w górę! Jesteście gotowi?