„Trzy i dwadzieścia trzy”

0
126

Trzy i dwadzieścia trzy. Trzy pozycje medalowe oraz dwadzieścia trzy miejsca premiowane awansem do Pucharu Świata – o to będzie się toczyła zażarta walka na Indywidualnych Mistrzostwach Europy, które drugiego marca ruszają w stolicy Armenii, Erywaniu. Jedenaście rund pozwoli uniknąć pewnej przypadkowości w wyłanianiu najlepszego szachisty Europy. Lista startowa, jeśliby podjąć próbę jej przeanalizowania, wskazuje, że przed pierwszą rundą nie ma zdecydowanych faworytów. Tutaj z formą może wystrzelić każdy z pierwszej pięćdziesiątki. Turniej jest bardzo mocny. Nasza „jedynka” – Radek Wojtaszek ma siódmy numer startowy, kolejny, Bartosz Soćko, z rankingiem blisko 2660 elo ma już 34 numer startowy, Mateusz Bartel z 2651 elo jest sklasyfikowany na 40 miejscu (!) Darek Świercz ze swoim 2630 elo wypada poza pierwszą pięćdziesiątkę. Kontynuować dalej tej wyliczanki nie ma specjalnej potrzeby.

Jak wypadną Biało Czerwoni w tym turnieju? Jakimi zgłoskami zapiszą się na kartach najnowszej historii szachów tym razem? W XXI w. trzech arcymistrzów z Polski stawało na podium IME – w 2000 roku Tomasz Markowski zdobył brąz w Saint-Vincent, w 2002r. na najwyższym stopniu podium w Batumi stanął Bartłomiej Macieja, dziewięć lat później, we francuskim Aix-les-Bains Radosław Wojtaszek zdobył wicemistrzostwo Europy.  

Radek Wojtaszek dwoma turniejami w Zurychu i Bazylei bardzo rozbudził oczekiwania, zarówno moje, jak i kibiców – rzeczywiście, grał bajeczne szachy. Partie Radka wskazują, że jeszcze nie jest w tym miejscu, w którym być powinien. Ale wszystko przed nim – to arcymistrz, który jest oddany szachom jak rzadko kto i takie podejście zawsze procentuje. Sekretem nie ulegać presji, odnaleźć swobodę w grze. Tak na marginesie – osobami poddawanymi nieustannej presji są… sędziowie piłkarscy. Nie pamiętam, gdzie to przeczytałem, ale pewien sportowiec, który miał kłopot z radzeniem sobie z presją przez zawodami i w ich trakcie, zaczął współpracę w zakresie psychologii właśnie z sędzią piłkarskim. Jak widać, do Rzymu wiodą wszystkie drogi, nawet i te bardzo oryginalne. Będę mocno kibicował Radkowi, licząc na to, że już przepracował, przetrawił  ten ostatni, nieudany występ w turnieju „B” Tata Steel Chess.

Bartosz Soćko gra źle ostatnimi czasy. Jego ranking, jeszcze relatywnie wysoki, może stopnieć w oczach, jak kwietniowy śnieg w pełnym słońcu, jeśli nie zahamuje tego trendu.

Mateusz Bartel był ostatnio trzeci w Moskwie, a na najniższym stopniu podium stanął,  mając szczęście i wszystkie dobre moce za sobą, włącznie z Caissą, którą nie wiem czym „kupił”. Pozycje, które otrzymywał niekiedy nie nadawały się do gry, a on grał dalej, mieszał w kotle i wychodziło na jego. Nie sądzę jednak, żeby podobna gra na IME pozwoliła mu osiągnąć zamierzone cele. Ogromnie jestem ciekaw strategii arcymistrza Bartla na ten turniej.

Na koniec Darek Świercz i Jan Duda. Darek w Moskwie przegrał ostatnią partię z Matlakowem. Mógł być wysoko, spadł bardzo nisko. Zdarza się. Tam, zdaje się, dostawał lepszą po wzięciu „We8” z ideą Se4!. Chyba nie to, że nie znalazł, a nie zagrał. Darek nie był w złej formie w Moskwie i myślę, że w Erywaniu pójdzie za ciosem.

94 pozycja na liście startowej Jana Dudy, świadczy o tym, że rusza na mega trudny bój. W Armenii każda jego partia będzie pryncypialna i o wszystko. Kolejny świetny test dla naszego młodego arcymistrza.

A więc trzy i dwadzieścia trzy. Właściwie gdy trzy to i dwadzieścia trzy. Dwadzieścia trzy i jak najwięcej Polaków w tym przedziale, bo to będzie zwiastować dalsze emocje.
 Gdy doskwiera wilczy apetyt, często tak bywa, że odchodzi się od stołu niezaspokojonym, z rozstrojem żołądka. Jednak natura kibica jest wilcza – przy każdej uczcie chce się nażreć aż padnie, zawsze na zapas, na zaś. Bo nie wie, kiedy znów będzie jadł i co jadł. Nie inaczej jest tym razem. Za dwanaście dni zostaną uruchomione turniejowe zegary w Erywaniu. Pięcioosobowej ekspedycji Polaków „na Armenię” życzę sukcesów!