Szóste miejsce Radka Wojtaszka na superturnieju w Shamkir! Wygrał po raz drugi Shakhriyar Mammadyarov!

0
118
Azerbejdżan jest krajem, gdzie szachy są wielką narodową pasją, gdzie zorganizowanie superturnieju z wielkimi pieniędzmi, pokaźnymi gażami dla uczestników, oprawą godną najlepszych zdarzeń sportowych, nie jest żadnym problemem. Na takie coś pieniądze się znajdują i co najważniejsze nikt nie uważa, że zostały źle zainwestowane. Polsce bardzo daleko do Azerbejdżanu w tej materii, jedyny znany turniej kołowy w niewielkim, uzdrowiskowym miasteczku, Polanicy-Zdroju (w którym ostatnio dość często zdarza mi się bywać) przeżywa swój regres, a czasy gdzie wielkie nazwiska zjeżdżały do niewielkiej Polanicy należą już do odległej przeszłości. Niestety, nie mamy nic do zaoferowania superarcymistrzom światowego formatu jako kraj, dlatego musimy liczyć na uprzejmość innych federacji przy rozdziale zaproszeń. Naszemu najlepszemu arcymistrzowi, Radkowi Wojtaszkowi, darzy się w tym roku niebywale. Oto na przestrzeni sześciu miesięcy zagrał i zagra w kilku najwyższej klasy superturniejach, o których niejeden silny arcymistrz mógłby tylko pomarzyć.  Wijk aan Zee, obecnie Shamkir (wcześniej silny open, tam jednak mógł zagrać każdy) za miesiąc reprezentując polskie barwy wystąpi w elitarnych Drużynowych Mistrzostwach Świata, wreszcie wystąpi w bardzo ciekawie zapowiadającym się, bardzo silnym turnieju w Dortmundzie. Po latach chudych nasz arcymistrz wydaje się wstępować w okres lat tłustych.

Jest porządek chłodnej oceny, jest też porządek kibicowania. Te dwa porządki często się ze sobą nie spotykają, ja ostatnio, mam tego pełną świadomość, zdecydowanie bardziej uległem temu drugiemu podejściu kierując w stronę Radka Wojtaszka wiele cierpkich słów. Wcieliłem się bardziej w rolę kibica i to kibica o dość wybujałym ego, który pragnie widzieć krew i same tylko zwycięstwa swojego idola. Niestety, gdy wyłączył mi się „kibic”, a doszedł do głosu chłodny analityk, uświadomiłem sobie czego tak naprawdę wymagałem od naszego reprezentanta w turnieju kołowym o rankingu średnim 2765 elo. Radek Wojtaszek powiedział mi ostatnio, że on w dalszym ciągu jedzie tam uczyć się gry z elitą, wszak tych jego prób nie było aż tak wiele w porównaniu ze starymi wyjadaczami, takimi jak Kramnik czy Karjakin. Jeśli weźmiemy pod uwagę stosunek doświadczenia w turniejach elitarnych Wojtaszka i reszty, to w dalszym ciągu pomiędzy Polakiem, a innymi uczestnikami Shamkir jest przepaść, oczywiście na korzyść przeciwników naszego reprezentanta. Jeśli z tej perspektywy spojrzymy na jego start, wyjście na pewne 50%, oderwanie się od turniejowego ogona, uczestniczenie w intrydze zatrzymania Szacha na jedną rundę w uzyskaniu przez niego pewności wygranej (po genialnej partii!), to dojdziemy do wniosku, że ten turniej może być bardzo dobrym punktem wyjścia do snucia dość optymistycznych wizji na przyszłość. (A wiecie, jakie były kulisy debiutowej wojny Wojtaszka z Mamedjarowem? Na serwisie http://www.chess-news.ru/node/23096, przeczytałem, że sekundant Mamedjarowa pokazał mu cały wariant zagrany w partii… ale do ruchu Wojtaszka 16. Hh4, który to ruch był dla Szacha tak dużym zaskoczeniem, że zużył na jego rozpracowanie blisko godzinę, choć i tak nie poradził sobie przy desce, reagując fatalnie w tej skomplikowanej pozycji.

Medytacje przed pojedynkiem z Mammadyarovem. Foto: http://shamkirchess.az/content/138

Na co narzekaliśmy? Przede wszystkim na dość suchą grę Wojtaszka, w której nie wiele się działo. Sam Radek Wojtaszek powiedział mi (zresztą o wszystko dopytam go w wywiadzie, który planujemy, a więc czuj duch czytelnicy!), że przeciwnicy byli dobrze przygotowani, nie chcieli złapać się na żadną analizę. Oczywiście (snuł rozważania Radek w rozmowie ze mną), mógłby każdą partię grać ostro, ryzykownie i zbierać baty, ale czy o to chodzi? I co wtedy my, kibice byśmy sądzili, gdyby wrócił z wynikiem „-3”?  Z całego turnieju tylko dwie partie Wojtaszka dość mocno się wyróżniają: przegrana z Topą, gdzie Polak dostał nowinkę i bardzo źle zareagował i analogiczna partia Wojtaszka z Mamedjarowem, który sam dał się złapać w sidła. Ogólnie rzecz ujmując można uznać, że remisy są oznaką stabilności gry. W tak mocnej obsadzie nasz arcymistrz remisował raczej bezproblemowo. Fakty są też takie, że jeśli arcymistrz przedziału 2750 +, nie ma ochoty na grę i wybierze suchy wariant „na remis”, to nie ma najmniejszej szansy żeby zrobić mu krzywdę. W szachach na tym poziomie do tanga trzeba dwojga.

 Wielkiej sensacji nie było, o bardzo dobrym występie też nie może być mowy, ale było nieźle! To była piekielnie mocna kołówka, z której Wojtaszek wyszedł obronną ręką i jak sam to ujął: „nie dał się stłamsić”. On wciąż się tej gry z elitą uczy, każdy turniej to potężny bagaż doświadczeń, który kumulując się daje nadzieję, że za każdym nowym występem, możemy spodziewać się czegoś lepszego.

Na koniec chciałem was zaprosić na coś szczególnego. Mianowicie arcymistrz Radek Wojtaszek zaprasza was do zadawania mu pytań, które możecie dawać w formie komentarzy pod tym właśnie postem. Zebrane pytania wyślę mu, a on odeśle je z odpowiedziami, które dołączę jako część drugą pod naszym wywiadem, który powinien za jakiś czas się ukazać. Sytuacja jest jak widać niepowtarzalna. Oto macie możliwość, nie wychodząc z domu, zapytać się o co chcecie arcymistrza szerokiej czołówki światowej!