Szósta partia – podsumowanie

0
79

Jak się dobrze gra, to jest remis” – to hasło od już od paru dni chodziło mi po głowie, jednak dziś – przynajmniej w moich oczach – urosło do miana hasła, którym można by reklamować mecz o szachową koronę.

Kolejny raz byliśmy świadkami znakomitego przygotowania debiutowego po stronie czarnych. Mistrz świata po raz trzeci wybrał „Merana e6-a6”  (ktoś powinien wreszcie ustalić oficjalną nazwę tej, jak to określa am Włodzimierz Schmidt – hybrydy) i po raz trzeci nie miał żadnych problemów z uzyskaniem wyrównania. Tym razem Gelfand zdecydował się na 6.Hc2, które uznawane jest za bardziej agresywne od stosowanego w poprzednich partiach 6.b3. Pierwszy ciekawy moment pojawił się niedługo potem, kiedy Anand zastosował nietypową kolejność grając najpierw 8…Ge6, a dopiero potem 9..Sc6. Miało to zapewne na celu uniknięcie wariantu powstającego po 8…Sc6 9.Se5. Następnie czarne zrezygnowały z agresywnej linii powstającej po 10…Sb4 11.Hb1 Hc8, na rzecz „grzecznego” 10…cxd4. Akurat ta decyzja nie jest dziwna, gdyż ruch 10…Sb4, od pewnego czasu znajduje się w pewnych tarapatach m. in. za sprawą partii WojtaszekSokołow, 2011. Prawdziwą niespodzianką było jednak czternaste posunięcie, kiedy to mistrz świata zastosował bardzo silną nowinkę 14…0-0!. Na temat tego ruchu będą na pewno przeprowadzone dokładne analizy, jednak pierwsze wnioski wskazują, że całkowicie rozwiązuje on problemy debiutowe czarnych. Gelfand sprawiał wrażenie, jakby wcale nie został tak do końca zaskoczony, jednak nie potrafił przeciwstawić się idei sztabu Ananda. Co prawda pryncypialnie przyjął ofiarę, jednak już za chwilę grając 18.Gd2, zwrócił materiał zadowalając się minimalną przewagą wynikającą z nieco lepszego ustawienia figur. Mniej więcej w tym momencie na stanowisku komentatorów pojawił się wielki Garry Kasparov i przewidział dalszy przebieg partii, podkreślając, że Vishy Anand posiada niezwykłą umiejętność neutralizowania małych przewag. Byliśmy więc świadkami serii precyzyjnych posunięć mistrza świata (21…f6, 22…Hc6) i w efekcie, gdy arcymistrzowie zgadzali się na remis w 29 posunięciu, na szachownicy pozostała już zaledwie garstka figur. Podsumowując – obaj zawodnicy zagrali na wysokim poziomie, naprawdę niczego nie można się przyczepić. My zaś jesteśmy ofiarami zaawansowanej teorii debiutów, komputerów i ogólnie niesłychanie wysokiego poziomu współczesnych szachów.

W sobotę mamy przerwę na półmetku, a w niedzielę ja zagram w XV królewskim gambicie Radomia im. Jacka Żemantowskiego – prezesa PZSzach., natomiast GM Kamilowi Mitoniowi życzę więcej emocji niż do tej pory.

GM Grzegorz Gajewski