Szok na mistrzostwach U.S.A.

0
422

I ja jestem w ciężkim szoku, ale gdy wczytałem się w niuanse tej sytuacji, stwierdziłem, że to wszystko ma ręce i nogi. To trzyma się kupy. Mianowicie So został ukarany przez sędziego za prowadzenie niedozwolonych notatek podczas partii. I to nie był pierwszy raz w tym turnieju, a… trzeci. Arbiter wiedział o tej „przypadłości” So i upomniał go w jednej z partii, a potem jeszcze w innym pojedynku. Wreszcie w dzisiejszym pojedynku z GM Akobianem Varuzhanem, znów nic nie robiąc sobie z wcześniejszych ostrzeżeń arbitra, So zaczął coś sobie notować podczas pojedynku. Sędzia to dostrzegł, podszedł i zapisał mu przegraną. Widziałem podczas relacji „live” So, wychodzącego ostentacyjnie z sali gry, będącego w nie mniejszym szoku od pozostałych.

 Oczywiście, jak zwykle w takich przypadkach, komentarze pójdą w dwie strony, ale ja uważam, że jest jedna – wielki szacunek dla sędziego, który miał jaja, że sprawę nazwę po imieniu. Nie wiem, czy sobie przypominacie, zdarzenie z turnieju w Gibraltarze, gdy sędziowie szukali po restauracji Iwanczuka, który zremisował przed 40 posunięciem, choć był wyraźny zakaz uwzględniony w regulaminie. Widniał on w witrynie turniejowej od miesięcy. Sędziowie wystąpili tam w roli petentów i w ogóle to było straszne żenua jak mawia teraz młodzież.

 Według mnie status sędziego szachowego jest bardzo niski: sędziowie, poza nielicznymi wyjątkami nie cieszą się estymą w środowisku. Sędziowie najchętniej w ogóle nie wtrącaliby się do niczego i na turniejach wygląda to tak, jakby każdy z nich marzył tylko o tym, by zawody się zakończyły, bo a nuż się coś wydarzy!? W Polsce znane są historie, gdzie na ligach drużyny nie przychodziły na mecze, stały puste stoliki, nawet zegarów nie uruchomiono, a sędziowie zapisywali ten wcześniej umówiony remis. To temat rzeka i nie na teraz. Jest jeden sędzia, który wiele razy mi imponował, ostatnio nawet założył bloga, którego dodałem do ulubionych: http://kolokwium.blogspot.com//. Tomka Ptaszyńskiego widziałem już w akcji i jestem pewny, że on tak samo by zareagował jak sędzia z mistrzostw U.S.A, nie patrząc, że ma do czynienia z szachistą czołówki światowej, a nawet elity. W każdym bądź razie nie bałby się podjąć odpowiedniej decyzji.

So Wesley miał realne szanse wygrać ten turniej, dlatego tym bardziej jestem pełen podziwu dla sędziego, który nie dał z siebie zrobić idioty po raz trzeci. Zapodam na koniec pytanie: A jakie wy macie zdanie na ten temat, Drodzy Czytelnicy?