” Statystyki pojedynków bezpośrednich czyli „Londyńczycy” w liczbach”

0
146

Do rozpoczęcia turnieju w Londynie pozostało kilkanaście godzin. Na stronie: http://candidates2013.com/statistic.html , znalazłem statystyki pojedynków bezpośrednich uczestników londyńskiego spektaklu. Tabelki będą miały dla mnie nieocenioną wartość, gdyż pokazują jak się układała historia pojedynków pomiędzy ósemką arcymistrzów. To daje wiedzę, kto do kogo miał „rękę” w przeszłości, a kto komu wybitnie nie leżał. Prognozując daną rundę bardzo łatwo można odnaleźć interesującą parę i przeanalizować wszytkie spotkania rozegrane do tego momentu. Dla przykładu: w jutrzejszej rundzie hitem jest pojedynek Aronian-Carlsen. Wybieramy Carlsena (lub Aroniana) i czytamy:

Carlsen – 123 games: +27-13=83 (White: +19-6=35, Black: +8-7=48)
 
Kramnik +3-4=10
Aronian +7-4=21
Radjabov +6-1=16
Grischuk +1-0=6
Ivanchuk +8-2=14
Svidler +0-1=8
Gelfand +2-1=8
 
 
Z tabeli wynika, że Carlsen ma dość dobre statystyki z Aronianem, gdyż siedem partii wygrał, cztery przegrał, dwadzieścia jeden razy padła nierozegrana. Warto zwrócić uwagę, że jedynym przeciwnikiem, z którym Carlsen jeszcze nie wygrał jest… Peter Svidler. „Klientami” dla niego są zdecydowanie Ivańczuk i Radżabov. Cyfra „123” przy nazwisku Norwega, oznacza sumę wszystkich partii, które lider rankingu rozegrał z uczestnikami turnieju pretendentów. Jak się okazuje, najbardziej doświadczonym arcymistrzem (jeśli chodzi o ilość pojedynków rozegranych z pozostałą siódemką przeciwników) jest Ivańczuk, który rozegrał aż 235 partii (tuż za nim Gelfand 206 partii). Najmniejszą liczbę pojedynków ma Griszczuk – 117 itd.
 
 Niewiem, czy wam się podoba taka zabawa w statystyki. Ja bardzo lubię zagłębić się w liczby tuż przed turniejem, ponieważ one naprawdę wiele mówią. Jasna sprawa, że arcymistrzowie w Londynie napiszą całkiem nowy rozdział w historii rywalizacji między sobą, ale przeszłość jednak ma ogromny wpływ na teraźniejszość w sporcie. Gdy dany zawodnik ma z innym doskonałe statystyki jest duża szansa, że podtrzyma korzystny dla niego trend.
 
Warto jednak znać miarę, gdyż łatwo zatracić się w tych liczbach i utracić radość jaka płynie z bezpośredniego kibicowania. Myślę, że w przypadku turnieju pretendentów coś takiego jak nuda nie będzie nam grozić. Wielu arcymistrzów oraz część uczestników turnieju uważa, że walka będzie bardzo wyrównana i nie ma raczej szans na to, by któryś z arcymistrzów odskoczył na 2-3 punkty od reszty. Pewnie tak też się stanie, choć żywię nadzieję, że to nie będzie oznaczało zbyt wysokiego procentu pojedynków zakończonych wynikiem remisowym. Jutro, poobiednią porą, zaczyna się najsilniejszy turniej w historii szachów. Zapraszam do kibicowania!