„Spokojne sny Wikinga przed meczem o Mistrzostwo Świata”

0
185

Bajecznie ułożyła się ta runda dla Ananda. Kramnik, którego pojedynek z Karjakinem na serwerze http://www.chesspro.ru/chessonline/onlines/index_5562.html komentował na żywo arcymistrz Jewgienij Glejzerow, przegrał po trudno wyobrażalnym (na tym poziomie) błędzie w siódmym posunięciu (!). No, jeśli wynik tej partii w końcowym rozrachunku, gdy będzie już wszystko wiadomo, okaże się kluczowy dla Rosjanina (in minus) to sprawa nie będzie miała precedensu w światowych szachach w ostatnich latach. Arcymistrz Glejzerow, zobaczywszy samobójcze 7…dc4?? napisał, że nie wierzy własnym oczom. Sam zachodzę w głowę, jaka była przyczyna tego elementarnego błędu Kramnika – błąd w partii z Topałowem nastąpił w pozycji, która była znacznie bardziej złożona, nasycona taktyką, tutaj praktycznie stał mur – wynik solidnej debiutowej strategii Karjakina. Dogonić Ananda i przeskoczyć go o pół oczka – rzecz chyba już raczej niemożliwa dla Kramnika, który ma poważny problem ze sobą w tym turnieju i nie chce mi się dawać wiary tłumaczeniom, że to już „Wołodii lata idą”, bo i takie głosy słyszałem. Tutaj przyczyna jest według mnie inna. Jaka? Nie wiem, ale na Jowisza nie wiek jako przyczyna podstawienia partii w siódmym posunięciu przez arcymistrza z rankingiem 2800 elo. Tego nie kupuję.

Kolejna wspaniała informacja dla Ananda w tym dniu, to przegrana upatrywanego przeze mnie jako ewentualnego kandydata do walki o szachowy najwyższy tytuł, Aroniana. W roli jego pogromcy… Mamedjarow! Była to kolejna, ciekawie rozegrana partia przez Azera w tym turnieju. On jest zdolny do wielkiej gry – gdy na szachownicy powstają niestandardowe pozycje, coś z pogranicza fantazji, jest jednym z lepszych na świecie. Aronian, przegrywając z Mamedjarowem, będzie musiał mocno ryzykować. Generalnie ten kto chce dogonić Ananda, a właściwie – przegonić – musi w ostatnich rundach pójść całkowicie „bez gardy”. W szachach jednak jest to pałka o dwóch końcach. Anand wygrywając techniczną partię u Topałowa ma znacznie więcej możliwości na „kombinowanie” w ostatnich rundach, właściwie jest już o krok od rewanżowego meczu z Carlsenem.

Wiking według mnie może spać spokojnie przed obroną tytułu. Ten turniej pokazuje, że nikt nie jest mu w stanie poważnie zagrozić. Niespotykana na tym poziomie masa błędów, niestabilność formy prawie wszystkich uczestników turnieju pretendenckiego, pozwala Carlsenowi cieszyć się każdym dniem i oddalać od siebie myśli o jakimkolwiek niebezpieczeństwie. Najbardziej równo i stabilnie gra sam Anand, ale Norweg wie jak z nim grać. Tak więc, trwa era Carlsena, a końca jej na próżno wyglądać.