Słaby start Wojtaszka w Shamkir.

0
220

Jestem pełen najgorszych przeczuć przed dzisiejszym pojedynkiem Wojtaszka z So Wesleyem. Przeciwnikowi Radka Wojtaszka piękną passę bezceremonialnie przerwał Mamedjarow i jestem tego pewien, dziś będzie chciał się odegrać na blado grającym Polaku. No, nie ma miodu kochani, fakty są jakie są. Patrzeć się na grę Radka Wojtaszka nie da z satysfakcją. Widząc taką grę i odczuwać radość to pierwszy krok do zdiagnozowania u siebie masochistycznych zapędów. Takowych nie posiadam, dlatego źle mi się ogląda, nie specjalnie kibicuje, jeszcze gorzej komentuje. Ostatnio na spacerze pomyślałem sobie nawet czy to zawsze tak będzie, że najlepszymi chwilami w tego typu zdarzeniach będą momenty samego oczekiwania na nie?

Z Kramnikiem Wojtaszek odrzucił szybkie powtórzenie posunięć, choć mało kto zwrócił na to uwagę. Radek Wojtaszek chciał podejść do sprawy ambitnie, jednak wpadł pod długotrwałą presję ze strony byłego mistrza świata. Powstał dość typowy scenariusz w partiach Radka Wojtaszka, czyli energochłonna wielogodzinna batalia. Była to gra pod napięciem na dwa rezultaty. Radek zachował zimną krew, wybronił tę, według mnie remisową pozycję, ale musiało to go kosztować dużo sił. W sumie też się zmęczyłem przy tym pojedynku. Z kolei mecz z Topałowem był zagrany przez naszego arcymistrza fatalnie. Dodajmy, że w obu pojedynkach miał białe, a przeciwnicy nie napracowali się z nim przy przejmowaniu inicjatywy, która po paru posunięciach była przez naszego arcymistrza oponentom sprezentowana.

Dziś po wczorajszym ciosie mecz Wojtaszka z So. Skłamałbym, jeślibym napisał, że zasiadam w niezłym nastroju do tej partii. Przeciwnie. Jestem pełen obaw, złych przeczuć i ogólnie nie jestem w szampańskim nastroju. Zobaczymy jak nasz szachista się zachowa, bo sytuację ma już mocno skomplikowaną – przez resztę turnieju będzie już na liście przyszłych „ofiar”, tych, do których należy się w grze przyłożyć.

Monika Soćko, choć przegrała z Dzagnidze w partii, do której podeszła bardzo ambitnie, to jednak należą się jej słowa pochwały za waleczność. Zdecydowanie lepiej ogląda mi się grę Moniki i reszty naszych pań, niż „Cierpienia Młodego Wertera” w niewielkiej miejscowości, leżącej w północnej części Azerbejdżanu.

 Za chwilę Wojtaszek gra z So. Ma czarne i choć czarno tego nie widzę (choć są to minorowe kolory) to powody do zmartwienia mam. Z ciężkim sercem więc zasiadam do rozpoczynającej się właśnie transmisji.