Sergiej Karjakin obejmuje prowadzenie w meczu, a Carlsen ucieka z konferencji prasowej!! Czy takie zachowanie przystoi wielkiemu mistrzowi?

0
92
Może to zabrzmi jak początek reklamy nowego modelu samochodu ale mam ochotę zacząć właśnie tak: Nareszcie jest! Długo oczekiwana… wygrana w meczu o tytuł Mistrza Świata w Nowym Jorku! W dodatku wygrana nie obecnie urzędującego króla, a Pretendenta, Sergieja Karjakina. Nie wiem czy pamiętacie, gdy kilka miesięcy przed nowojorskim meczem rozważałem z wami różne scenariusze, te realne i te mniej prawdopodobne, które mogą mieć miejsce. Dla mnie, napisałem, najbardziej optymalnym byłoby zobaczyć Mistrza Świata w sytuacji przymusowej, czyli zmuszonego gonić wynik. No i doczekałem się. Mam. Ta konfiguracja może nie jest idealna, bo najbardziej chciałem, aby wygrana Pretendenta zdarzyła się wcześniej, jednak 4 emocjonujące partie do końca, w których Magnus musi pokazać za deską, że zasługuje na tytuł championa to i tak prawdziwa fantastyka, Moi Kochani!

A obrazek poobijanego mistrza nie był wczoraj zbyt budujący. Magnus Carlsen zachował się nie jak wielki mistrz, a dzieciak, mówię to z całą odpowiedzialnością, uciekając z konferencji prasowej, wymachując na wszystkie strony rękami w wielkiej złości. Sergiej Karjakin na konferencji prasowej został sam. Czy takie zachowanie przystoi Mistrzowi Świata? W moim osobistym profilowaniu Wikinga brałem to pod uwagę, że może mieć problemy ze sztuką przegrywania, dlatego tak bardzo pragnąłem, żeby to nie on pierwszy w tym meczu prowadził. Wszystko, mniej więcej, mi się sprawdziło. No, może prawie wszystko, gdyż oczekiwałem pewnych ekstrawagancji z jego strony, jednak nie sądziłem, że zobaczę jego rejteradę z sali konferencyjnej po porażce, co jest oczywistym złamaniem przez niego umowy z organizatorami.

Wielu malkontentów na ten moment jest już usatysfakcjonowanych. Już nikt nie wieszczy remisowej śmierci szachów i mniejsza przychodzi ochota do manipulowania figurami na pierwszej i ósmej linii w ich ustawieniu początkowym, wszystko powoli wraca do normy. Jakiej normy, zapytacie? A takiej, że szachy klasyczne mają się świetnie. Serie remisów, jak jeden z czytelników napisał, zdarzały się z dawien dawna. W 1927 roku Capablanca z Alechinem zagrali 8 remisów pod rząd, o meczu Karpow- Kasparow pisałem niedawno, a więc wszystko jest na swoim miejscu. Takie są szachy, takie jest ich piękno, specyficzna uroda! A końcówka meczu czeka nas wspaniała, będzie to prawdziwa jazda bez trzymanki, jak trafnie to ujął Mirek Wolak z Krakowa.

Szkoda, że Carlsen nie umie przegrywać, że nie potrafi się zachować jak przystało. Zbyt duża pewność siebie gubi go, a Caissa chętnie za takie przymioty charakteru kara. Chciałem zobaczyć taki właśnie obrazek, chciałem ujrzeć tą właśnie cechę charakteru Norwega, ale jakoś nie odczuwam satysfakcji, że mniej więcej dobrze sobie wyobrażałem, jakiego go w ciężkich terminach zobaczę. Cztery partie prawdy. Wielki test przed Magnusem Carlsenem, czy uda mu się pozbierać? Czy jego układ nerwowy pójdzie w jeszcze większą rozsypkę? Stawiam na prawo entropii w fizyce, czyli wybieram możliwość drugą.