Ruszają IMEK!

0
265
Sześć naszych szachistek wybrało się na Łotwę aby powalczyć o tytuł IME Starego Kontynentu. Większość naszych mistrzyń całkiem niedawno uczestniczyła w IMP kobiet, dlatego mamy dość solidne przesłanki by sądzić, że forma dopisze, że nasze panie wejdą w turniej rozegrane. Bycie „rozegranym” w szachach to jeden z ważniejszych elementów, o którym mówi się mało, choć jego rola w sukcesie często jest znacząca. Długotrwały brak kontaktu z żywym przeciwnikiem, z emocjami podczas rywalizacji, może (choć nie musi) skutkować grą niepewną, czego oczywiście naszymi reprezentantkom nie życzę.  W szachowym slangu, naszym tajemnym języku, na brak rozegrania mawia się często, że „nie czuje się drewna”, „nie czułem (czułam) drewna w rękach”. Wielu szachistów niejeden raz z winy własnej nadziało się na problemy spowodowane treningowym błędem, polegającym na dysproporcji czasu poświęconego na trening, a grę praktyczną. Potem czują się zawiedzeni swoimi wynikami bo „przecież tyle godzin tygodniowo trenowali!!” i nie dopuszczają do siebie myśli, że cnota tylko w czynie się doskonali. O nasze szachistki nie obawiam się zatem, no  może najmniej pewnie czuję się jeśli chodzi o  Kasię Tomę, która pod powyższe rozważania najbardziej podpada. Jestem bardzo ciekaw startu Kasi Tomy, wielkiej obieżyświatki i niezwykle sympatycznej osoby, z którą przeprowadziłem kiedyś wywiad o jej zapierających dech w piersiach przygodach. Kasia Toma to idealny materiał na rozmówczynię – nie trzeba było z niej wyciągać „zeznań” jak od słusznie oskarżonego o morderstwo, była to swobodna rozmowa, z której można się było wiele dowiedzieć o szachach na kontynencie afrykańskim i nie tylko. Zamierzam mocno Kasi kibicować i będę cieszył się każdą jej wygraną. Żeby było ciekawiej dodam, że Kasia Toma w pierwszej rundzie od razu trafia na potężną przeszkodę, nie żaden tam pagórek Beskidu Śląskiego i Żywieckiego, a co najmniej potężną górę z masywu Andów, samą Alisę Galliamową z Rosji! No, ciekawie to wszystko się prezentuje, choćby z tego względu, że inne nasze szachistki też dostały przeciwniczki, które za deską nie zamierzają przepraszać, że żyją. W Rydze czas lokalny jest o godzinę przesunięty, dlatego początek rund przewidziano na godzinę 14.00 czasu polskiego. Akcja „Ryga” rozpoczęta!

Od mojego wywiadu z Radkiem Wojtaszkiem nieco minęło, jednak nasza obszerna rozmowa nie wywołała wielkiej lawiny komentarzy, zresztą w naszym środowisku niezwykle rzadko zdarzają się zarówno same wywiady jak i gorące debaty pod nimi. U Rosjan dzieje się dokładnie odwrotnie. Nie dość, że przeprowadzanych wywiadów jest u Rosjan bez porównania więcej, to same reakcje czytelników są zdecydowanie bardziej intensywne, spontaniczne, po prostu ciekawsze. Nie wiem dlaczego tak dzieje się w Polsce. Bieda naszej blogosfery jest porażająca, większość stron to rodzaj jakichś „wyklejanek” a to z wynikami turniejów, fotkami, tabelkami. Inne strony zażarcie walczą, ale o co? Sądzę, że wojna, której końca nie widać, nie przyczynia się do popularyzacji naszego sportu. Przeciwnie, robimy się coraz mniej zjadliwi dla tej części społeczeństwa, która ma ochotę właśnie z szachami się zaprzyjaźnić. Tym bardziej zaskakuje mnie fakt, że długi wywiad z jakby nie było, szachistą pierwszej dwudziestki rankingu światowego, nie wywołał interesującej, merytorycznej rozmowy. Oczywiście ci co zawsze pisali o Wojtaszku, choć po tym wywiadzie napisali dokładnie to samo co przed nim, właściwie cokolwiek by nie powiedział ktokolwiek, mówione i sądzone jest dokładnie to samo. Pierwszy stereotyp dotyczący Wojtaszka, to jego brak uczestnictwa w elitarnych turniejach. To było faktem, ale do niedawna. Teraz zaproszeń ma znacznie więcej, a niektóre naprawdę bardzo interesujące. Jego start w Holandii na początku roku, za parę dni występ w Shamkir, to grafik jak na Wojtaszka fantastyczny. Nie zauważyłem, żeby ktoś zwrócił uwagę, że nasz arcymistrz mając ranking oscylujący w granicach 2730-2750 elo, wciąż nie czuje się zadowolony ze swojej pozycji, wciąż nie czuje się usatysfakcjonowany tym, co osiągnął. Wojtaszkowi jest ciągle źle, właśnie jest na etapie rozszerzania swojego repertuaru debiutowego, zna swoje niedostatki, a trenując ciągle sobie tylko coś dokłada, mało co zdejmując. Nie doczytałem, aby ktoś pisząc o jego „schematycznej grze”, z czym częściowo można się zgodzić, dodał, że ową „schematyczną grą” doszedł do dość wąskiego zaplecza elity światowej. Muszą to być naprawdę ciekawe schematy, sądzę, że wielu chciałoby sobie tak niezbyt porywająco, schematycznie grać. Pozostali polscy szachiści grają od Wojtaszka znacznie ciekawiej, jednak bariera 2700 + wciąż stanowi dla nich granicę nieprzekraczalną, a przecież w sporcie liczy się skuteczność. Skuteczność to podstawowy wyznacznik poziomu sportowego zawodnika, czy zespołu. Wojtaszek wie jak gra i na tym nie poprzestaje. Chce grać aktywniej, przygotowuje nowe debiuty, na nowo mebluje swój szachowy byt, jest na etapie pewnego projektu, eksperymentu, którego efekty niebawem zobaczymy. Dyskusja o Wojtaszku to dalsza część wymienionych przeze mnie „wyklejanek”, przyznaję się bez bicia, że od pewnego czasu coraz mniej czytam po polsku o szachach, nie widząc ciekawych propozycji. Przyznaję też, że czuję się rozżalony. Szczególnie nie mogę zrozumieć milczenia utytułowanych szachistów z Polski. No tak nic nie chcieć napisać, nie mieć nic do powiedzenia na temat pasji swojego życia? W Polsce szachistów jest trochę, tymczasem, mało kto daje jakiekolwiek znaki życia, a przecież siłą jakiegoś środowiska jest otwarta rozmowa, jakiś przepływ myśli. Gdy nasi sportowcy grają, generalnie medialnie jest coraz lepiej, mnie jednak zawsze brakowało rozmów, dyskusji, chciałbym aby ten nasz świat zakwitł i tętnił życiem.

 No dobra, ale po co ja to wszystko piszę? Spodziewanego efektu moimi wynurzeniami raczej nie osiągnę, to pewna, jednak dziad do obrazu od czasu do czasu coś tam pogadać musi. Oglądamy transmisję i kibicujemy Polkom! Biało Czerwone: życzę wam, żebyście rozwaliły system w tej Rydze oraz powrotu z wynajętym tragarzem-pomocnikiem, którego rola będzie polegała na dźwiganiu wielkiego worka z waszymi medalami i kasą! Powodzenia!!