Runda ósma – remis. Carlsen coraz bliżej obrony tytułu Mistrza Świata!

0
334

Stary jak świat gambit hetmański, Panie, Panowie. Wariant rozegrany w rundzie ósmej w Soczi, ma bardzo długą, bo aż 116 letnią historię! Tak, tak. W szachach w nowym jest stare, a w starym nowe. Pierwszy raz wariant z tajemniczym ruchem 9…We8, rozegrano w 1898 roku w Nowym Jorku. Zagrał go człowiek, który miał polskie korzenie i był uczestnikiem meczu o tytuł Mistrza Świata, w którym na 11 partii tylko trzy zremisował… No, to zagadka! Wiecie o kogo chodzi? Odpowiedź na końcu posta*. Takie były początki tego wariantu. Z innych znanych przedwojennych arcymistrzów system ten zastosował sam Frank Marshall w roku 1927. Jedną z ostatnich partii z ruchem 9…We8 było spotkanie Svane Rasmusa z Wadimem Zwjagintsewem zakończone podziałem punktu. Ideą posunięcia jest zabezpieczenie pola „f8” czarnopolowemu gońcowi w przypadku „b2-b4”. Dziś w Soczi na szachownicy stanęła cała historia naszej dyscypliny – końcówka XIX w., cały XX wiek, oraz początek obecnej ery…

 Niestety, Anand trafił na doskonale przygotowanego Mistrza Świata. Carlsen grał szybko i wyglądało na to, że wszystko ma dokładnie przeanalizowane. „Vish’y” stracił jedną z trzech szans, mając biały kolor. Generalnie wszystko w tym meczu ma związek z białym kolorem – czarnymi obaj przeciwnicy chcą przede wszystkim nie przegrać. Magnus jest coraz bliżej obrony tytułu – widać, że kontroluje sytuację i mocno się pilnuje, by dowieźć to jednopunktowe prowadzenie do końca meczu. Anand? W porównaniu z meczem w Chennai prezentuje się znacznie lepiej – w swojej rodzinnej miejscowości oddał tytuł praktycznie bez walki. W Soczi zawody należą do Magnusa jak na ten moment, jednak przeciwników nie dzieli już taka przepaść.

Dla mnie jako kibica najlepszym scenariuszem byłoby zobaczyć wyrównanie w meczu i w konsekwencji wojnę nerwów w ostatnich pojedynkach. Chciałbym widzieć kto i jak się spala, myli, podstawia. No, wiecie, chciałbym po prostu na którymś z pojedynków spaść z krzesła z wrażenia. Zresztą Wy też tego chcecie ;).  Anand nie ma jednak pomysłu na przebicie młodego Norwega. Jutro czas odpoczynku, choć to nie jest dobre określenie. Sztaby pracować będą pełną parą. Może pojutrze zobaczymy jakiś porywający, epicki pojedynek?

* – Chodziło o Dawida Janowskiego.