Przed Indywidualnymi Mistrzostwami Europy!

0
222

Posucha zbliża się do końca. Choć faktem jest, że w obecnych czasach fani, całkowicie zaprzedani naszej dyscyplinie tzn. śledzący każdy turniej, zbierający wszystkie ważniejsze wyniki i tak mogą, jeśli chcą, nie odrywać się od transmisji z turniejów, których na całym świecie jest wielka mnogość. Na mojej stronie siłą rzeczy muszę przeprowadzać selekcję i pisać o rzeczach naprawdę ważnych. Wychodzę z założenia, że szachiści, którzy pragną być z wynikami różnych turniejów na bieżąco i tak wiedzą gdzie je znaleźć, dla tych z kolei, którzy nie siedzą do końca w szachach relacje ze zdarzeń mniej znaczących mogą być po prostu mało ciekawe. Wreszcie, na koniec: autor tych słów – też człowiek – lubi pożyć swoim życiem, oddając się innym niż szachy przyjemnościom (na przykład długim wiosennym wędrówkom po lasach!) za co nie można do niego mieć pretensji ;). Jednak czas względnego spokoju ma się ku końcowi, gdyż od końca maja aż do samych wakacji będziemy kibicować naszym reprezentantom, którzy na początku pojadą do Mińska na IME, a potem zagrają w elitarnych Drużynowych Mistrzostwach Świata w Chanty-Mansyjsku.

Niestety, nie znam odpowiedzi na wasze pytania dotyczące absencji kilku naszych czołowych graczy na tak ważnym turnieju jak IME. Fakty są takie, że zagrają ci, którzy nie znaleźli czasu by wystąpić w Mistrzostwach Polski. Z kolei nie zobaczymy w Mińsku tych, którzy najważniejszego turnieju w Polsce nie ominęli.

 Nasi szachiści najczęściej decydują się równolegle grać i studiować co wydaje się, z punktu widzenia optymalizacji szans w dalszym życiu, wyborem jak najbardziej logicznym. Przynajmniej w naszym kraju. Przyczyn takich a nie innych wyborów upatrywałbym w niewydolnym systemie finansowania profesjonalistów szachowych w Polsce. Ścieżka polskiego szachisty, który zamyśla zostać zawodowcem nie jest łatwa już od samego początku, a wszystko rozbija się o pieniądze. Jestem zdania, że w Polsce utalentowany zawodnik, pochodzący z rodziny nisko sytuowanej ma niewielkie szanse, żeby w tym sporcie zaistnieć – jemu rodzice nie sfinansują wyjazdów, trenera, całej infrastruktury potrzebnej, by od samego początku z niczym nie odstawał od reszty. Po prostu rodzice nie dadzą rady, choćby zaharowali się na śmierć. W Rosji dla najlepszych są bardzo duże stypendia, zawodnicy dostają mieszkania, aby być blisko dużych miast gdzie są najsilniejsze kluby z fantastycznymi pedagogami i trenerami. Warto brać na to poprawkę przy ocenie naszych młodych szachistów z ich rówieśnikami z innych krajów, którzy otrzymują nieporównywalnie większą pomoc. W innych krajach duży talent ma szanse na tzw. „awans społeczny”, u nas nic nie jest pewne i trudno się dziwić, że młody człowiek chce mimo wszystko spaść, jak kot, na cztery nogi, gdy przygoda szachowa nie do końca mu się uda. Nie chciałbym, żebyście zarzucili mnie teraz komentarzami, jak to jest źle itd. Jest źle bo sami nie bierzemy sprawy w swoje ręce. Nasza dyscyplina jako sport nie olimpijski nie otrzymuje dużych środków z budżetu państwa, o sponsorów też jest bardzo trudno bo nie jesteśmy aż tak medialni jak siatkówka, czy piłka nożna. Jednak gdy usiłuję rozmawiać o tym, abyśmy spróbowali się sami współfinansować (a jesteśmy jednym z najliczniejszych związków w Polsce!), to spotykam się w najlepszym razie z niechęcią. Centralny Rejestr Szachistów liczy ponad 70 tys. członków. Gdybyśmy zapłacili rocznie „na szachy” 50 zł, zakładam, że połowa z tego by zapłaciła (bo tam są i dzieci) to z prostych obliczeń wynika, że mamy na koncie około 2-3 mln złotych! Byłoby co podzielić? Stać nas by było na wiele więcej? Pewnie, że tak! Ale to jest czyste fantazjowanie nie mające umocowania w rzeczywistości. W naszym indolentnym, bardzo mocno roszczeniowym środowisku coś podobnego nigdy nie przejdzie. I tak – Asia nie dostanie laptopa i pozostanie przy swoim starym ledwo już ciągnącym, Kamilek nie pojedzie na MŚ bo samolot za drogi, Honoratka pozostanie przy swoim trenerze, którego za chwilkę przeskoczy, bo na lepszego szkoleniowca nie dostanie pieniążków. Nie. Nie piszcie mi, proszę nic w związku z tym wyżej akapitem – niech każdy sam w duchu sobie tę sprawę przemyśli, mnie nie odpowiadając.

Miało być o IME w Mińsku i teraz będzie. Bardzo cieszę się na start Janka Dudy, który, mam nadzieję pomyślnie zakończył maturalną przygodę. Wiele sobie obiecuję jeśli chodzi o jego występ. Sądzę, że rzuci się zgłodniały gry na swoich rywali i wreszcie zagości w klubie 2700 +. Sądzę, że obecność Janka w tym klubie jest kwestią czasu, jestem też zdania, że stanie się to już w tym roku! Według mnie, Janek ma papiery na pierwszą dwudziestkę świata. Przemawia za tą prognozą jego fenomenalny talent oraz wiek. Przecież Janek ma jeszcze tyle lat, by się szlifować! Zobaczymy jak mu pójdzie w Mińsku – osobiście jestem pełen najlepszych przeczuć. O reszcie naszych reprezentantów trudno się wypowiadać – w każdym razie będzie komu kibicować za niecałe dwa tygodnie. Zagra Darek Świercz, Mateusz Bartel, Olek Miśta, Jacek Tomczak, Daniel Sadzikowski a nawet Bartłomiej Macieja. Nie wiem jak wy, ale ja biorę na celownik Janka Dudę w szczególności – jestem bardzo ciekawy jego występu po dłuższej przerwie. Tuż po IME w Mińsku elitarna drużynówka w Chanty-Mansyjsku przykuje naszą uwagę. To będzie turniej marzenie. Polskie drużyny wśród najlepszych zespołów świata! Zapolujemy (z wzajemnością) na: Chińczyków, Rosjan, Ukraińców, szachistów U.S.A, Indii, Turcji, Norwegii i Egiptu. To będzie wielka uczta dla nas, kibiców, jednak preludium do tego wspaniale zapowiadającego się turnieju będzie miało miejsce 29 maja w Mińsku. Piszcie więc o waszych prognozach. Analizujmy składy, oceniajmy szanse Polaków – przed nami pełen emocji, szachowy czerwiec!!