Polscy szachiści z wizytą u Aleksieja Szyrowa w Rydze! Po pięciu rundach trzech liderów, a za nimi aż czterech Polaków!

0
439

Nie macie litości nad zwierzętami, oj, nie macie! Od dwóch tygodni z okładem, żyjemy w tropikalnym klimacie, zdychamy, dogorywamy, szukamy cienia, a wy tu na mnie, żeby pisać, pisać. Niech będzie wasza racja :). Piszmy, więc.

 Do Rygi wybrali się nasi szachiści w sile, mniej więcej, plutonu. Szachy to gra wojskowa, więc i terminologia wojskowa jest jak najbardziej na miejscu. Wczoraj Kamil Dragun powalczył z gospodarzem tej imprezy A. Szyrowem i nie był nawet przez moment gorszy. Remis z tym zawodnikiem to fajna laurka. Szyrow grał zawsze mega – interesujące szachy. Jego książka „Ogień na szachownicy” bardzo dobrze odzwierciedla jego podejście do partii szachów, jego styl gry. Choć Gospodarz z Rygi czasy swojej świetności ma już za sobą, to jednak będzie groźny do samego końca swoich występów za szachownicą. Wydaje się, że ten fantastyczny arcymistrz nie zamierza odpuścić. To właśnie on, wraz z Robertem Hovhannisyanem oraz Maximem  Chigaevem  lekko urwali się od głównego peletonu. Pół punktu to niewiele i jak śpiewa Anita Lipnicka z zespołu Varius Manx – „Wszystko się może zdarzyć”.

 Przecieram oczy ze zdumienia, patrząc na występ Igora Janika, naszego juniora, który ma trzy wygrane, dwa remisy i zysk rankingowy w okolicach 100 pkt. elo. To jakiś kosmos! Już niebawem zagra z utalentowanym szachistą młodego pokolenia, Kaydenem Troffem ze Stanów Zjednoczonych. I to jest pierwszy smaczek. Gra Darek Świercz. Chciałbym bardzo zobaczyć go, pozostawiającego za sobą ten ogromny kryzys, zastój, który od jakiegoś czasu spowolnił jego karierę. Mateusz Bartel słabiutko, jak na razie, ale może się odkuje – w końcu jest jeszcze parę rund do końca.

A nam wypada szykować się powoli do Pucharu Świata, który zostanie rozegrany w Baku. Zagra Radek Wojtaszek, Robert Kempiński oraz grający w Rydze, Mateusz Bartel. Jakoś nie martwię się specjalnie słabszą postawą Bartla w Rydze (może jeszcze odmieni swój los w tym turnieju!), to zawodnik, u którego brak formy dziś, nie oznacza jej braku jutro. Ten szachista może wystrzelić: albo z armaty wielkiego kalibru, albo… w ogóle nie odpalić. Puchar Świata to specyficzny turniej. Od samego początku stąpa się po polu minowym – jedno potknięcie, jeden raz postawisz stopę w nieodpowiednim miejscu i już spieszysz na lotnisko rezerwować bilet powrotny. To turniej, w którym system nerwowy zawodnika jak nigdzie, odgrywa decydującą rolę. Jak będzie – zobaczymy! Za kilka tygodni czeka nas wielka uczta, na którą już teraz was zapraszam!