Polacy wygrywają z odwiecznym rywalem – Ukrainą 3-1.

0
156

Szachy to w znaczniej mierze walka psychologiczna, walka na przełamanie, bitwa o utrzymanie korzystnych statystyk w meczach z „wygodnym” przeciwnikiem. Rywala tłamszonego, mającego niekorzystny bilans gier z zawodnikiem „x”, czeka zadanie o zwiększonej skali trudności. On gra w szachy, walczy na „desce”, ale i na płaszczyźnie psychologicznej – z czyjąś dominacją. Polacy, pokonując, po bardzo emocjonującym meczu Ukrainę 3-1, rywala, który od bardzo długiego czasu jest dla nas nocną zmorą, przełamali się podwójnie i za to należą im się wielkie brawa. Taki mecz może mieć bardzo duży, pozytywny wpływ na grę naszej drużyny w kolejnych rundach DMŚ.
Bo, trzeba powiedzieć, że zadanie nie zostało jeszcze wykonane, wciąż jest w fazie realizacji. Trzeba nadmienić, że najtrudniejsza jego część jest dopiero przez polskim zespołem. W grze Biało-Czerwonych widać walkę, oddanie, nieustępliwość, ogląda się to z naprawdę dużą satysfakcją. Zdaje się, że powoli można rozmawiać o nowej jakości w grze naszej kadry. W turniejach z ostatnich lat bywały wszak mecze, które przelewały się Polakom przez palce, były spotkania oddawane praktycznie bez walki, byle jaki pagórek wydawał się niedostępnym szczytem Karakorum.
Teraz na transmisji oglądam naszych – siedzą naprawdę mocno w fotelach, wstają relatywnie rzadko, są osadzeni w sobie, skoncentrowani – nie oddają łatwo skóry…

Nasz sport, wydaje się być karmicznie znacznie bardziej obciążony w porównaniu z innymi dyscyplinami. Rzeczywistość szachisty profesjonała to: wielogodzinny, codzienny, na najwyższym poziomie 8 h i więcej – trening specjalistyczny, trening fizyczny równie dobrze przemyślany, stosowany regularnie. Gdzie coś takiego można jeszcze spotkać? Który sport wymaga aż tak dużego samozaparcia? Która jeszcze dyscyplina niczym jakaś mroczna femme fatale zażąda od ciebie twojego ciała i duszy? Szachy, szachy, szachy. Szachy śniadaniowe, szachy w południe, szachy pory obiadowej, szachy wieczorową porą, wreszcie szachy nocne. Szachy w dni powszednie, szachy od święta i tak w kółko. O czym myśli szachista, gdy się przebudzi? O szachach. A wokół czego krążą jego myśli, gdy sen już go dopada? Szachy. Ten sen. On też przychodzi łatwiej, gdy się wygrywa. A gdy przegra się ważną partię? Sporo się nasłuchałem o bezsennych nocach szachistów, którym nie poszła po myśli ważna partia, o odwracaniu się z boku na bok, niekontrolowanej galopadzie myśli itd. No to pomyślmy przez chwilę, jak spało się Polakom w dniu wolnym, a jak Ukraińcom. Wiadomo o co chodzi. 

Polacy, wygrywając ważny mecz z Ukrainą, wygrali też nieco cennego spokoju przed piekielnie trudnymi meczami z liderującą Rosją oraz Chinami. Ten dzień wolny, który drużyny dostały w Chanty-Mansyjsku jest na pewno dużo spokojniejszy, bardziej optymistyczny.

Polki zremisowały kolejny mecz z silną ekipą Ukrainy, a jeszcze przez Sreberkami Rosjanki, a jeszcze Chinki!! Czyli… wszystko przed Polkami!! Po dniu wolnym Biało-Czerwone zagrają ze słabym Egiptem. Ten mecz nie budzi moich obaw. Prawdziwe wojny czekają nasze panie w meczach z Rosją i Chinami! Jeśli chcemy myśleć o medalu, musimy wygrywać – nie ma innego wyjścia.

Inaczej ogląda się mistrzostwa, w których polskie zespoły liczą się w grze o najwyższe stawki. Do transmisji siada się z nadzieją, ale bez większych obaw. Bardzo jestem ciekaw postawy Polaków w dwóch kluczowych meczach, z potęgami: Rosją i Chinami. To będą bitwy decydujące, to te rundy będą miały kluczowe znaczenie przy końcowej ocenie startu Polek i Polaków. Na razie jest bardzo dobrze i na taki – bardzo dobry – ciąg dalszy liczę.