Polacy samodzielnymi liderami.

0
153

Piszecie do mnie, żebym już tak nie malkontencił, żebym wsiadł na rower, przejechał się trochę, przewietrzył się po prostu. Otóż, widząc tak grających Polaków – zespołowo, ciekawie, bojowo, a przede wszystkim skutecznie, nie zamierzam kierować w ich stronę choćby jednego słowa krytyki, muszę też nadmienić, że zły mój nastrój zniknął jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Przed turniejem w Chanty-Mansyjsku, chyba wszyscy jesteśmy co do tego zgodni, nie można było, widząc tak koszmarnie grających Polaków tryskać optymizmem. Tego, kochani, nie dało się przełknąć zarówno z pozycji kibica, jak i pozycji dziennikarza. Jednak będąc tym razem osobą przezorną, pozostawiłem sobie małą furtkę, gdy napisałem (oczywiście innymi słowy), że w sporcie ciąg przyczynowo-skutkowy nie do końca działa, turniej turniejowi nierówny i właściwie szczęśliwy jest ten, który wie, w którym momencie przyjdzie ta optymalna forma. Polacy złapali wiatr w żagle i są nie do poznania, to fakt.
Część z was pisze, że drużyny, z którymi grali dotychczas Polacy na DMŚ nie były tymi z najwyższej półki i, że wszystko przed nami. I to prawda. Jednak, jeśli ktoś sobie przypomni jak nasz zespół męczył się na poprzednich drużynówkach z teamami dużo słabszymi od tych, z którymi w Chanty-Mansyjsku już zagrali, musi uczciwie skonstatować, że mamy jednak do czynienia ze zmianą jakościową, na lepsze. Od Polaków nie oczekuję wygrywania z automatu wszystkiego, na sporcie zjadłem zęby, wiem co to znaczy predyspozycja dnia, łut szczęścia (tak, tak!) i kilka innych zmiennych, od których zależy sukces lub jego brak. To czego oczekuję od naszych chłopaków, to waleczności, bojowości, a potem… co Bóg da! Wcześniej byle zespół potrafił zbić naszych z pantałyku. Nasi potrafili międlić mecze z absolutnie egzotycznymi rywalami, teraz w meczach walki, podkreślam WALKI, dochodzimy skutecznie swoich racji. Dlaczego tak jest, że wszelkie przedturniejowe dane wskazują na zupełnie inny, przewidywany obraz gry, a otrzymujemy jak na ten moment całkiem niezły produkt? Nie sądzę, żeby na to pytanie w ogóle była odpowiedź. Racjonalnie jest to bardzo trudno uzasadnić.

Cieszmy się, ale nie popadajmy w hurra-optymizm, wszak przed Polakami jeszcze wszystko to, co najtrudniejsze. Na razie chłopaki spisują się na medal i aż chce się, proszę Pana iść do kina, bo i akcja jest i na co popatrzeć też jest ;). Dziś mecz z Turcją. To będzie bardzo ciężkie spotkanie, tak sądzę. Michał Krasenkow ma charakterystyki naszych reprezentantów na stole, wie o nas wszystko, począwszy od diety, skończywszy na tym, kto na jakim boku śpi. Repertuary debiutowe naszych od lat monitoruje, ma je prześwietlone na wylot. Z tych to przyczyn ten mecz zapowiada się dla Biało-Czarwonych jako szczególnie ciężki. A potem Ukraina, a potem Rosja… Te trzy dni będą de facto prawdziwym bojowym testem dla naszych reprezentantów, mam nadzieję zakończonym sukcesem. Jest jeszcze daleko, żeby kamień spadł mi z serca, za dużo tego pełnego smutku szlamu zdążyło się odłożyć, dlatego taką jaskółkę jak samodzielne prowadzenie Polaków po trzech rundach DMŚ bez strat punktowych, przed Chinami, Rosją i Ukrainą witam szczególnie ciepło. Sprawy mają się świetnie jak na razie, jestem wielce rad i rozradowan z takiego obrotu sprawy.


Polki są po ciężkich meczach z Azerbejdżanem, Gruzją i U.S.A. Jeszcze nie przegrały, a grają też bardzo ładnie. Są bojowe, oddane sobie, każda pamięta o każdej podczas meczu, to prawdziwy, z krwi i kości zespół. Polki toczą heroiczne walki i mam zawsze wielki dylemat czemu poświęcić największą uwagę. Polacy zaciekawili mnie swoją postawą, której kompletnie się nie spodziewałem, chcę żeby im się wreszcie udało, żeby się przełamali, odblokowali, zwłaszcza na tych najsilniejszych rywalach. Mecze Polek są z kolei jak najlepsze książki Agaty Christie, gdzie do samego końca lektury dreszcze przechodzą po całym ciele. Ale to jest bardzo pozytywny ból głowy! Ból nadmiaru. Chcę, żeby jak najdłużej mnie w ten sposób głowa bolała – od nadmiaru ciekawych zdarzeń z oboma polskimi zespołami w roli głównej. Punkt dwunasta ruszamy!! Kibicujemy Biało-Czerwonym drużynom!!