Polacy poznali przeciwników w Pucharze Świata!

0
144
I lekko nie będzie – nie ma co się oszukiwać. Kacper Piorun nie jest faworytem spotkania z następczynią Judit Polgar, Hou Yifan, nie ulega żadnej wątpliwości. Chinka kilka dni temu zdominowała arcymistrzowską kołówkę w Biel i jest na prądach wznoszących. W tym turnieju, który był mieszanką szachistów mniej zaangażowanych już w szachy z graczami wiodącymi aktywne życie turniejowe Chinka doskonałym finiszem zapewniła sobie pierwsze miejsce. Oczywiście, wynik ten wygląda marnie w porównaniu z sukcesami i karierą wielkiej Węgierki ale od czegoś trzeba zacząć. W superkołówkach z tradycjami Hou Yifan jeszcze wiele nie zwojowała – zwykle scenariusz jej pojedynków to próba walki o remis, co jej się dość często udaje, jednak patentu do w miarę regularnego wygrywania z elitą do tej pory nie posiadła. Ale nasz Kacper szachistą elity nie jest – myślę, że reprezentuje poziom swojej przeciwniczki, choć aura wokół Chinki po wygranej w Biel, z którą to wkroczy na salę turniejową w stolicy Gruzji, każe w niej upatrywać może nie zdecydowanej, ale jednak faworytki tego meczu. A co potem? Załóżmy, że Kacper staje na wysokości zadania, czego mu życzymy, z kim ma szanse skrzyżować oręż w rundzie numer dwa? Najprawdopodobniej będzie to sympatyczny, bardzo w Polsce lubiany… Lewon Aronian! Kacper ma bardzo trudną drabinkę – jeśli przejdzie Chinkę i Aroniana będzie prawdziwym bohaterem, zdanie to jednak jest niezwykle złożone. To jest ten typ trudności zadania, przy którym nie wygląda od rzeczy stwierdzenie, że trzeba przekroczyć siebie i swoje własne możliwości, wspiąć się na wyżyny. Ciekawie będzie na pewno!

Jan Duda powalczy z Gruzinem Levanem Pantsulają. W tym pojedynku Janek jest faworytem, jednak to wszystko wygląda bardzo niejasno. Oczywiście rankink 2700 + optycznie wygląda świetnie, jednak prawie miesiąc na rozpracowanie jednego rywala to jest moc czasu. We wszystkich meczach pierwszej rundy duże znaczenie może mieć zaskoczenie w początkowym stadium partii. Kryteria racjonalnego myślenia każą szukać szybkiego odejścia z głównych magistrali, aby przeciwnik jak najszybciej poczuł się jakby nie był u siebie w domu. Przegrać pierwszą partię oznacza, że nie ma sensu rozpakowywać walizek. Oczywiście zdarzało się, że następował w drugiej rundzie rewanż, a potem wygrana w rapidach, jednak zwykle ten, który jako pierwszy przegrał partię w miejscu rozgrywania PŚ nocował tylko dwa razy. Stąd tak ważny element zaskoczenia – wtedy dochodzą do głosu emocje, pojawia się strach i wynik jest kwestią otwartą. Rankingi nie grają – ten truizm w tym jednak, dość specyficznym turnieju, staje się szczególnie aktualny. Powiedzmy, że Janek wygrywa, kogo spotka w kolejnej rundzie? Tak, tak, nie ma zlituj – wielką legendę, samego Wasilija Iwanczuka, oczywiście najprawdopodobniej, bo Ukrainiec musi poradzić sobie z mniej znanym rywalem w rundzie pierwszej. Na Iwanczuka jest niezwykle trudno się przygotować – on potrafi zagrać wszystko z Gambitem Budapeszteńskim włącznie. Niejeden idąc na partię z Iwanczukiem woli dobrze się wyspać miast kwitnąć nad monitorem laptopa w poszukiwaniu czegoś co się i tak w partii nie zdarzy. Wielogodzinne przygotowania nie mają przy tym wielkim szachiście wielkiego sensu. Ale nie wybiegajmy aż tak daleko w przyszłość.

Radek Wojtaszek spotka się w pierwszej rundzie z zupełnie mi nieznanym Brazylijczykiem El Debs, Felipe de Cresce. Nie jestem w stanie nic powiedzieć na temat tego zawodnika. Po prostu pierwsze słyszę. Radek tutaj musi po prostu zrobić swoje. W kolejnej rundzie spotka się albo z Oniszczukiem albo z Zherebukhiem Yaroslavem. Tutaj poprzeczka zdecydowanie pójdzie w górę, jednak i tutaj nasz arcymistrz wystąpi w roli faworyta. Dalej, głębiej nie ma co spoglądać.

Janek i Kacper (zwłaszcza Kacper!) mają ciężkie kojarzenia, ale kto powiedział, że będzie łatwo? Jest prawie miesiąc na przygotowania, na doszlifowanie formy dlatego wypada nam z dużymi nadziejami spoglądać na start Polaków w Tbilisi. A jak wy oceniacie drabinę i szanse naszych reprezentantów?