„Pola minowe wokół „Małej Moskwy”.

0
256

Dziś, przyznaję się pod groźbą ekskomuniki zadanej mi przez Czytelników, nie oglądałem części IME, gdyż musiałem iść do dentysty. Wymęczyła mnie ta pani strasznie, wracałem jednak z nadzieją, że zobaczę dużo dobrych, rezultatywnych partii „Biało – Czerwonych”. Niestety, srodze się zawiodłem. Po przejrzeniu tych dostępnych na transmisji, doszedłem nawet do wniosku, że bardzo trudno jest w ogóle cokolwiek wybrać, by o tym opowiedzieć.
 
Oczywiście, rzucił mi się w oczy kolejny cenny remis Jaśka Dudy, który jak na razie pokazuje kawał niezłych szachów i trzeba mówić o naszym talencie w superlatywach. Do jakiego momentu utrzyma taką dyspozycję – nie wiadomo – natomiast dwie „połówki” urwane wojownikom pokroju Dawida Nawary i Dmitrija Jakowienki wyglądają doskonale.
 
Runda druga, ujmując to generalnie (bo oczywiście część partii zakończyła się po myśli „naszych”) okazała się dla nas pogromem. Tak to nazwijmy. Niektóre pojedynki przeglądałem po kilka razy, usiłując zrozumieć, o co tam chodziło, ale nie znajdując odpowiedzi, dałem sobie spokój – uznałem szybko, że lepiej napisać o rundzie w ujęciu całościowym. Kompletu punktów nie ma już żaden z Polaków, dlatego kojarzenia rundy trzeciej są umiarkowanie atrakcyjne, jednak można znaleźć parę spotkań, które powinny poruszyć wrażliwe struny w kibicowskiej duszy. Tomasz Markowski zagra czarnymi z Georgiem Meierem, silnym, niemieckim arcymistrzem. Ciekawie przedstawia się również spotkanie Marcela Kanarka z Igorem Kurnosowem z Rosji. Inne pojedynki nie mają już tego ciężaru gatunkowego, co nie zmienia faktu, że są dla Polaków bardzo ważne, gdyż wygrywając je, otrzymają szansę gry na wysokich szachownicach. Dziś wypadło nie najlepiej. Nie przesądzajmy jednak niczego – turniej dopiero się rozpoczął i jest to sprawa w pełni otwarta.
 
 
 
W jednej z porannych audycji informacyjnych w radio, usłyszałem, że w okolicach Legnicy, czyli „Małej Moskwy”, istnieją do teraz tereny gęsto usiane minami. Są one pozostałością po jednym z największych sowieckich garnizonów wojskowych, który w czasach komunizmu stacjonował w tym właśnie mieście. Polakom, jak na razie, rozminowywanie swoich przeciwników w IME nie wychodzi zbyt dobrze. Mam nadzieję, że za rundę, dwie, nastąpi odwrócenie tego niekorzystnego trendu. Trzymam kciuki za „Biało-Czerwonych”!