Po wygranej z Wojtaszkiem Adhiban wciąż szaleje!

0
176

 

Niestety, nie wygląda to dobrze. Przeciwnicy Radka Wojtaszka kompletują jak mogą cenne punkty, tymczasem nasz reprezentant wydaje się nadal pozostawać w blokach startowych. Jedna wygrana z outsiderem, Loekiem wan Welym, nie jest tym, czego po nim oczekiwałem, a zbliżamy się niepostrzeżenie do finałowych rund turnieju mistrzowskiego Tata Steel Chess. I jeszcze ta wczorajsza „wygrana-przegrana” partia z Hindusem Adhibanem! Zaryzykuję stwierdzenie, że była to jedna z najbardziej dramatycznych partii w karierze sportowej arcymistrza z Kwidzyna. Każda przegrana w jakimś stopniu podkopuje pewność siebie szachisty, jednak przegrana w kompletnie wygranej pozycji, taka przegrana, to naprawdę mocny cios, to cios-nokaut. Mnie przegrana Wojtaszka mocno przybiła, co tu będę owijał w bawełnę. I jeszcze w jakich okolicznościach o tym się dowiedziałem! Mając inne obowiązki oddaliłem się od ekranu komputera na jakiś czas (byłem wielce rad, wyobrażając sobie wysokie miejsce Polaka po dopisaniu mu w tabeli punktu) tymczasem właśnie wtedy w partii nastąpił straszny kolaps. Nie chcę się nic odzywać, ale wydaje mi się, że zaczynają się pojawiać problemy kondycyjne. No, bo jak wytłumaczyć tak straszną niemoc, zwłaszcza gdy doliczono wystarczającą ilość czasu? U mnie takie partie z powodu kondycji też szły do wora nie raz i nie dwa razy. Ten stan wygląda mniej więcej tak, że mózg odmawia posłuszeństwa, po prostu człowiek gapi się na deskę jak gapa w gnat i nie jest w stanie podjąć obliczeń. Nie sądzę, że Radek Wojtaszek nie liczył ale wyglądało to tak jakby grał na totalnie rozładowanych akumulatorach. Jeśli było tak istotnie, to wesoło nie jest, bo mamy dopiero okolice końca tradycyjnego szwajcara, a gdzie tam do końca turnieju!
Jutro wolne i dobrze. Trzeba ochłonąć. Jest jeszcze szansa na uzyskanie przyzwoitego wyniku, jednak musiałaby nastąpić w Radku Wojtaszku jakaś kolosalna przemiana, śmiem jednak wątpić (choć życzę mu tego z całego serca!), że to nastąpi. Zobaczmy kto następny czeka w kolejce na naszego szachistę. Po dniu wolnym Polak zagra z Karjakinem białymi i czarnymi z aktualnym liderem, So Wesleyem, czyli ścisły światowy top w obu pojedynkach. So ostatnio bardzo się wzmocnił, on naprawdę gra fantastyczne szachy, a jego passa bez przegranej będzie trudna do pobicia przez kogokolwiek. Po tych dwóch meczach znów mamy dzień wolnego i potem trzy partie do końca. Radek zagra dwa razy białymi z Aronianem i Andrejkinem, a na koniec czarnymi z Wei Yi. Gdzie szukać punktów? Szukać punktów należy w każdej partii i walczyć do samego końca. Kiedyś Radek Wojtaszek powiedział, że jest w stanie rywalizować z czołówką światową. Do tego momentu ten turniej pokazuje, że nasz arcymistrz ma poważne kłopoty z punktowaniem ścisłego topu, tutaj wygrane należą do rzadkości. Remisy ze światową czołówką owszem, są, zdarzają się dość często, ale o jakichś passach, czy wygranych zdarzających się z pewną regularnością nie może być mowy. Ale jeszcze przecież nie koniec. Ja zawsze wierzę, zawsze mam nadzieję na odmianę turniejowego losu i kibicuję do końca.
Magnus przegrał z Rapportem i znów ta jego predylekcja do gry czarnym pionem po linii „a”. Mistrz Świata będzie musiał teraz mocno się napracować, żeby wygrać te zawody, jednak w jego przypadku nie ma rzeczy niemożliwych. To wielki mistrz, oszałamiające zjawisko na szachowym firmamencie, człowiek absolutnie nie do podrobienia. U niego cuda zdarzają się znacznie częściej niż u reszty szachowej społeczności…