Po co nam ten MAT?

3
148

No właśnie.

Przeczytałem na jednym z naszych serwisów szachowych o „resortowym” MAT-ie i przypomniały mi się czasy „Trybuny Ludu„. No tak, jedyne źródło prawdy. Tuba Zarządu. Narzędzie do sterowania tłumem. Itd…

Wziąłem do ręki jeszcze raz ostatni (3) numer MAT-a i zacząłem go przeglądać…

Jednocześnie też zastanawiałem się, dlaczego ktoś może tak o nim myśleć? Dziś nie ma czasopisma szachowego, które zaakceptowane by było przez szerokie rzesze szachistów. Każde ma niewielki nakład i raczej mało kto jest w stanie cokolwiek o nich powiedzieć ciekawego. Były też próby wejścia z czymś nowym, ale zakończyły sie porażką. I był MAT – prowadzony przez Mateusza Bartla, Stanisława Zawadzkiego i Grzegorza Gajewskiego + współpracowników. Mateusza, który wcale nie musiał tego robić, bo przecież jest zawodowym szachistą, nie dziennikarzem. A jednak podjęli Panowie próbę powrotu do czasów miesięcznika „Szachy” i zrobić naprawdę coś, co miałoby sens.

I robili to dobrze. Jednak potknęli się na tym samym, co wszyscy. Na nakładzie. Od czasów „Szachów” nie zauważyłem, aby którejś z gazet szachowych się udało odnieść w tym temacie sukces. Ani „Szachista„, ani „Panorama Szachowa„, ani „Szachy Chess” nie podbiły serc szerokiej rzeszy szachistów, których jest przecież min. kilkadziesiąt tysięcy. I to samo stało się z MAT-em. Wolontariat Mateusza, Grześka i Stanisława musiał się kiedyś skończyć. I skończyło się.

I w takiej sytuacji Zarząd zmierzył się z propozycją przejęcia (nie wsparcia jakąś kwotą) MAT-a. Nie było to łatwe. Zdania były różne i tak naprawdę dopiero, kiedy umiejscowiliśmy MAT-a w „całym obrazku” Związku doszliśmy do wniosku, że i tak będziemy musieli stworzyć szachowe medium w postaci prasy papierowej. I podjąć kolejną już próbę walki o czytelników-szachistów. Więc dlaczego nie skorzystać z okazji? Dla Związku było to najtańsze wyjście, bo nic nas nie kosztowało. Natomiast wymagało inwestycji, na którą się zdecydowaliśmy. A konkretnie to trochę zostaliśmy przymuszeni, gdyż zaangażowanie Zarządu w walkę (tak – walkę) o pozyskiwanie lub utrzymywanie sponsorów wymusiło na nas pokazanie im dużo szerszej oferty niż tylko – „Szachy to elitarny sport” i powinniście go wspierać. Sponsorzy oczekują zwrotu z inwestycji. Jednym z obszarów jest bezpośrednia komunikacja z odbiorcami ich reklam. I dlatego zrobiliśmy Newsletter-a, którego nie powstydziłby się nikt (polecam ostatni numer). A miałem okazję pokazać go w kilku miejscach i robił on wrażenie. Dlatego też postanowiliśmy prowadzić MAT-a, bo to jest kolejne miejsce, gdzie możemy zaoferować umiejscowienie produktów naszych mecenasów.

Tak więc MAT(bądź inne czasopismo papierowe) być musi. Czy tego chcemy, czy nie. Oraz Newsletter jako jego rozwiniecie, czy uzupełnienie. Tylko co dalej? Gdzie jest ten nakład? „Mówicie „Mamy tysiące ludzi grających w szachy?”, a tylko kilkaset prenumerat. O co chodzi?” – pytają nasi rozmówcy. Ano właśnie. Tu nie chodzi o pieniądze z prenumerat. Celem MAT-a nie jest przynoszenie dochodów Związkowi. Ale powinien on się chociaż zwracać i dać możliwości dalszych inwestycji (np. płacenia honorariów, co nie jest dziś takie oczywiste).

Dziś prenumerata MAT-a jest jednym z elementów „racji stanu” polskich szachów. To nie jest piłka nożna, gdzie sponsorzy „walą drzwiami i oknami”. W szachy wkłada się pieniądze, a nie ma z nich zwrotu. Więc dajmy szansę, aby nasi/Wasi sponsorzy choć mogli się zaprezentować. To nie jest wiele. Prenumerata roczna, to tylko 70 zł. Z wysyłką. Tu są wszystkie informacje potrzebne do jej uzyskania.

Dlatego proszę wszystkich szachistów, wszystkie osoby, które się szachami interesują o zaprenumerowanie MAT-a, propagowanie go wśród swoich znajomych, którzy lubią szachy, namawianie kogo się da do prenumeraty, bo to się polskim szachom zwróci. Jak będziemy mieć kilka tysięcy prenumeratorów, to już będzie to jakiś argument w rozmowach. I to nie tylko na poziomie Związku, ale też niżej – w województwach, klubach.

A ze strony osób zaangażowanych w MAT-a mogę obiecać, że będzie tam coraz więcej ciekawych materiałów, coraz więcej informacji dla „zwykłego czytelnika”, ciekawostek, informacji turniejowych. Plotek raczej nie – staramy się trzymać poziom.

Do tego artykułu jest sonda na Facebook-u.

A że jest to rzeczywiście czasopismo „resortowe”… No tak – wydaje je Związek, ale do „Trybuny Ludu” jej daleko – przynajmniej wg. mnie.

PS. Patrząc tylko matematycznie, to jeżeli każdy Okręgowy Związek Szachowy pomoże nam sprzedać 200 prenumerat rocznie, to już mamy ich ponad trzy tysiące. A to możemy zrobić bez specjalnego wysiłku.

PS2. Następnym razem już „chyba na pewno” o Radku Wojtaszku z trochę innej strony. Chyba że pojedynek Konikowski – Bartel rozwinie się jeszcze bardziej. 🙂

——————————————————————————————————————————-

Pod kreską

Kończy się pierwszy pełen miesiąc funkcjonowania platformy blogowej ChessBrains.pl i jesteśmy umiarkowanie zadowoleni. Spodziewaliśmy się więcej blogów. Może to jednak jest za szybko. I proces podejmowaia decyzji o rozpoczęciu pisania trochę trwa. Natomiast zadowoleni jesteśmy z oglądalności. Do dziś odwiedziło nas ponad 1100 unikalnych internautów. I bardzo im za to dziękujemy i zapraszamy ponownie.

Coraz większym zainteresowaniem cieszy się „Fanpage” na Facebook-u. Ostatnie kilka dni, to już „kosmos”. Wzrosty oglądalności rzędu kilkuset procent dziennie. To głównie zasługa ankiet, które uruchomiliśmy.

Natomiast mamy niedosyt, jeśli chodzi o liczbę osób, które „klikały” „Lubię to!”  i to na poszczególnych newsach i na samej stronie www.ChessBrains.pl. Nie do końca koresponduje ona z liczbą oglądająch, ktora jest wielokrotnie większa. Trzeba będzie jeszcze nad tym popracować.

Ale „pierwsze koty za płoty” i jedziemy dalej. Teraz czeka nas okres wakacyjny. Więcej wolnego czasu, więc może pojawią się chętni blogowicze. Zachęcamy instruktorów, aby wykorzystali tą platformę, jako potencjalne dodatkowe narzędzie do nauczania swoich podopiecznych gry w szachy. A konkretniej systematyczności. Jak dzieci będą w miare regularnie publikowały bloga, to i na trening też będą patrzeć w podobny sposób. To był jeden z fundamentalnych elementów w koncepcji tej platformy.

3 KOMENTARZE

  1. Małe sprostowanie: W tekście powinna się także znaleźć wzmianka o Grześku Gajewskim, bo on także wraz ze Staszkiem i mną tworzył Mata.

Comments are closed.