Pierwsza runda szachowego Wimbledonu za nami, Paweł Eljanow z Ukrainy jako jedyny wygrywa swój pojedynek!

0
496
Ogary poszły w las. Pierwsza runda zawsze jest wielką niewiadomą i dobrze jest zacząć przynajmniej bez przegranej, mówię teraz nie o Radku Wojtaszku, a o każdym z uczestników tego elitarnego turnieju (nie udała się ta sztuka młodemu Rapportowi z Węgier!). Pierwsze rundy w superturniejach to rozpoznanie i wyłuskanie najsłabszego osobnika w stadzie, trwa to zwykle 3-4 rundy. Potem wszystko się klaruje, są więc samce alfa, jest reszta stada i ci, którzy się wloką. Ci, którzy nie nadążają za grupą są sukcesywnie degradowani, tępieni, trwa na nich nagonka, a odmiana ich turniejowego losu zdarza się nieczęsto…

 Radek Wojtaszek, myślę, że zaczął dość dobrze, podczas przebiegu całego pojedynku z Janem Niepomniaszczim nie był nawet na chwilę zagrożony. Fakt, miał białe i ktoś może zechce zauważyć, że w kilku miejscach była szansa na wywarcie większego pressingu na Rosjaninie. Może. Ja jednak jestem zadowolony z takiego obrotu sprawy – jutro na Radka Wojtaszka czeka sam Magnus Carlsen i nawet przed początkiem pojedynku Polaka pomyślałem sobie, że byłoby zasadnym nie wplątywać się w jakąś wielogodzinną drakę, ponieważ jutro będzie się liczyła świeżość i otwarta głowa. Styl gry Radka Wojtaszka ma wpływ na długość jego pojedynków. On najczęściej toczy epickie boje w złożonych końcówkach w czasie gdy jego przeciwnicy najspokojniej w świecie zasiadają do wieczerzy. Taka gra jest bardzo wyczerpująca w związku z tym względnie szybki, niskoenergetyczny remis jest jak najbardziej do zaakceptowania w przypadku naszego reprezentanta.

 Warto też nadmienić, że to właśnie mieszkaniec krainy pełnej urwistych fiordów grał dziś najkrócej w pojedynku na szczycie z So Wesleyem. Wygrał Paweł Eljanow z Ukrainy z Richardem Rapportem z Węgier. Temu ostatniemu zapewne najtrudniej będzie teraz zasnąć spośród całej czternastki.

 My jednak musimy zogniskować swoją uwagę na Radku Wojtaszku, którego czeka bardzo ważny mecz z samym Mistrzem Świata. Radek ma czarne, w związku z tym jako kibic remis brałbym w ciemno. Naprawdę bardzo trudno przewidzieć scenariusz jutrzejszej wojny. Magnus wie, że był u naszego reprezentanta „na warsztacie” przez wiele miesięcy i analizy z dwóch meczów z Anandem raczej nie ujrzą światła dziennego. Wszystko wskazuje na to, że Magnus zechce wybrać w swoim duchu w miarę szybko coś niestandardowego, aby zmusić naszego szachistę do samodzielnego myślenia. Tasiemca nie spodziewam się, raczej czegoś oryginalnego ze strony białych we wczesnym stadium partii. Myślę też, że i nasz szachista miał na ten temat głębokie przemyślenia i jest przygotowany na wczesną, samodzielną grę. Ale dość tych przepowiedni. Czekam na jutrzejszy mecz z rosnącym podnieceniem, które w moim przypadku charakteryzuje się rodzajem długotrwałego ucisku w dole brzucha (przypominającego początki skrętu kiszek) wraz z uciskiem w okolicy żołądka i splotu słonecznego. Jak widać, na mecze Polaka na szczycie reaguję zmianami somatycznymi ;).


Wreszcie na sam koniec chciałbym z siebie wyrzucić to co mi leży na sercu, czyli pragnienie wsparcia naszego szachisty: Radek nie daj się!! Walcz z całych sił, a my tu w Polsce mocno trzymamy za ciebie kciuki! Powodzenia! Nie daj się Magnusowi!!!