Pierwsza runda London Chess Classic, czyli Anish Giri kontratakuje!

0
132

Daniel Jażdżewski (jeśli dobrze piszę imię i nazwisko), napisał pod ostatnim moim postem ciekawy komentarz. Z racji swojego pobytu na turnieju w Londynie, udało mu się podejść do Aroniana, zrobić wspólne zdjęcie i nawet chwilkę porozmawiać. Daniel wspomniał też, że na tyle popadł w afekt, że zapomniał powiedzieć ormiańskiemu szachiście o swojej sympatii do niego i o tym, że kibicuje mu od lat. Danielu, powiem ci tak: i tak jesteś lepszy ode mnie. Mam wiele z dzikusa i zapewne nie podszedłbym, a pewnikiem uciekł stamtąd, wskakując na pobliskie drzewo (W centrum Londynu? prędzej na jakąś latarnię uliczną!;)) w obliczu tak fantastycznego audytorium. Cwaniak w pulowerze ze mnie jest ale na odległość, na żywo pewnie by mnie przytkało i zapomniałbym języka w gębie ;).

Jest nowa, grudniowa lista rankingowa. Zrobiło się bardzo interesująco w czołówce tabeli polskich szachistów. Taki trochę sztuczny tłok się zrobił – chodzi, o to, że swoje elo-top-wyniki osiągnęli Piorun i Świercz, spychając w dół kadrowiczów. Tłok sztuczny, bo sama kolejka nie jest długa. Gdyby od dołu juniorzy pchali się do kadry drzwiami i oknami, byłby ruch w interesie, brak pewności, realna rywalizacja, która jest nieodzowna, aby miał miejsce rozwój, progres. Tymczasem liczy się w grze mniej niż 10 arcymistrzów i tutaj możemy mieć do czynienia z ewentualnymi przetasowaniami. Kryteria powoływania kadry i dyskusja nad tym – tworzyć kadrę z rankingu, dać wolną rękę trenerowi, czy stworzyć coś pośredniego? Gdy trener, tak jak w piłce nożnej ma władzę absolutną, ma to ten plus, że bierze on pełną odpowiedzialność za swoje wybory, natomiast może dochodzić do animozji typu „dlaczego ja nie jadę, mam wyższy ranking, a formę podobną”? Ale to nie tak ważny problem – moim zdaniem kluczowy jest brak rywalizacji w tym sensie, że na dole nie ma nikogo, kto mógłby realnie zagrozić tym, którzy grają w kadrze, cały ten ambaras zamyka się w grupie kilku arcymistrzów o bardzo zbliżonej klasie gry. Czy Piorun i Świercz daliby kadrze tę różnicę na tyle, by wynik zespołu był o wiele lepszy? Nie jestem przekonany na „tak” i na „nie”, po prostu nie wiem, jak by zagrali. Trzeba mieć naprawdę nosa, by zabrać tego czy innego zawodnika, mając pewność, że zaskoczy z formą. Juniorów brak, to jest jakaś totalna przepaść i tego się można obawiać najbardziej.

MVL zremisował z Carlsenem. Zawsze tego arcymistrza zestawiałem jakoś tak podświadomie z Radkiem Wojtaszkiem. Jednak MVL jest teraz naprawdę bardzo wysoko. To pierwsza dycha listy światowej, regularnie gra z najlepszymi, jest skuteczny, gra ciekawie. Choćbym nie wiem jak bardzo chciał naginać fakty, muszę ostatecznie oddać w tej rywalizacji pierwszeństwo Francuzowi. Nasz arcymistrz po kraksie na DME w Reykjaviku musi znów mozolnie wspinać się po tej drabinie w górę, a praca to syzyfowa. Za kilkanaście dni najsilniejszy open na świecie i jadą tam Polacy. To będzie taki test na pożegnanie 2015 roku. Tutaj nie można mówić, że to jest turniej średni, przeciętny itd. To jest kosmiczny open – wystarczy zerknąć na pierwszą dwudziestkę. Jak zagra po fatalnym starcie Radek Wojtaszek? Który będzie Janek Duda, czy nawiąże walkę ze ścisłą czołówką turnieju? Jak się zaprezentuje reszta Polaków?

Giri kontratakuje! Tak można opisać rundę otwarcia. „Topa” prowadził piękną partię, miał bardzo dużą pozycyjną przewagę, mógł przejść do lepszej, technicznej końcówki co minimalizowało jakiekolwiek ryzyko (To moment psychologiczny, znając Bułgara, wiedziałem, że to policzył, ale się na to nie zdecyduje podczas gry!) i nagle dobrze prowadzony pojazd znalazł się na ogrodzeniu. Takie porażki bardzo bolą. Swoją drogą Giri miał dużo szczęścia. Jeszcze więcej szczęścia miał Sasza Griszczuk, który w partii z amerykańskim Samurajem powrócił z dalekiej podróży. Pierwsze koty za płoty, jak to się mawia. Turniej się rozkręca i jest doskonałym wstępem do turnieju http://www.qatarmastersopen.com/, który zakończy szachowy 2015 rok.