Pięć rund do końca. W Turnieju Kandydatów w Moskwie w zwartej stawce na prowadzeniu Kariakin z Anandem!

0
120

 Niestety, choćbym nie wiem jak chciał naginać fakty, oszukiwać sam siebie, was, muszę ostatecznie uznać, że spośród tej ósemki nikt z będącym w normalnej, nawet nie optymalnej formie Norwegiem, nie ma szans. Oczywiście, mecze o szachową koronę to odrębny spektakl, rządzący się specyficznymi prawami, tam liczy się siła teamów, sekundujących obu graczom, istnieje wiele czynników, które w normalnych rozgrywkach turniejowych nie występują, niemniej jednak, mistrz świata poradzi sobie z każdym z tej ósemki, to moje zdanie. Topałow – nie liczy się – w jednym z ostatnich wywiadów dużo opowiadał o swojej rodzinie, o tym, że bardzo mało trenuje, o zmianie priorytetów i to wyszło. Będąc graczem elity nawet pół roku względnego nicnierobienia jest zabójstwem. Bułgar w swoich meczach strasznie pływa, stoi na pograniczu turniejowej kompromitacji i tych zawodów już nie wygra. Swidler – gra ciekawie, twórczo, ma fajne pomysły, ale w większości pozycje, które dostaje są mocno podejrzane. Mag z Norwegii zakończyłby ten pojedynek przed czasem, jak mniemam. Giri – mający dobre statystyki z Magnusem, obwołany królem remisów w Moskwie, były niezłym kandydatem do pojedynku, który mógłby stać się klasyczną walką w okopach. Jednak nie jestem przekonany, czy będzie mu dane spotkać się w Nowym Jorku z aktualnym mistrzem świata. Zostało pięć rund, gdzieś tam trzeba podkręcić, sensownie zaostrzyć, przeciwnicy znaczni, no i jak to zrobić, aby akcja ta miała ręce i nogi i jeszcze gdy reprezentuje się taki, a nie inny styl gry?

 Można by analizować dalej patrząc od dołu, lepiej jednak zerknijmy na samą górę, tam jest gęsto i ciekawie zarazem. Uciekinierów nie ma. Każdy ma każdego w zasięgu, „na radarze” i jeden ciąg zwycięstw, jak i przegranych każdego z będących w czołówce, zmieni wszystko radykalnie. Pięć rund. Kariakin gra pewnie w tym sensie, że nieźle się broni, trzyma się bez przerwy szczytu i nie odpuszcza. Ze sportowego punktu widzenia mecz Kariakina z Magnusem byłby bardzo ciekawy. Rosjanie, by tytuł wrócił do kraju rzuciliby na pokład wszystkie ręce, cały dostępny im „sprzęt”, nie zasmucę się gdy to właśnie on zarezerwuje bilety do Nowego Jorku (patrzę teraz przez pryzmat sportu, a nie moich osobistych idiosynkrazji). Anand – no cóż, jak będzie trzeba? Choć ze śpiewem na ustach nie będę siadał w listopadzie przed ekranem monitora. Co musi zrobić Hindus, żeby ten mecz nie stał się jednostronny? Nie wyobrażam sobie powtórki, z powtórki z rozrywki, jednak jeśli będzie trzeba stawię i temu czoła. Za tą dwójką Aronian i Caruana. Caruana najprędzej może coś chcieć zwojować. Dobra, dość.

Czeka nas na pewno bardzo ciekawy finisz turnieju, turnieju, który nie porwał mnie. Zbyt dużo remisów, za dużo partii zakończonych przed kontrolą czasu, za dużo rozsądku z gospodarowaniem siłami. W końcu to 14-to rundówka, z dniami wolnymi, w większości są to młodzi ludzie, którzy nie powinni aż tak zatrzymywać w sobie energię, chyba mają jej dość.

Jutro wolne. Szachiści pewnie dziś wieczorem odpoczną, a jutro zaczną się szykować na poważnie. Anand dzisiaj wygrał w ładnym, pozycyjnym stylu. Jose Raul z Kuby na pewno gdzieś tam z wysoka spoglądał na ten pojedynek i się uśmiechał.