Panie i szachowanie – czyli zawód:szachistka

46
1093

O kobietach w szachach powstało wiele artykułów, książek i zapewne opracowań naukowych. Szachy kobiece to bez wątpienia dyscyplina inna niż szachy męskie. W czasopiśmie MAT specjalistą od tego tematu był Staszek Zawadzki. Nie chcąc wchodzić na jego „teren” zajmę się trochę inną stroną tego zagadnienia.

 

Mój ostatni wpis był zbyt „słodki”. Jeden z Czytelników stwierdził, że u mnie w każdym wpisie kogoś chwalę, co raczej nie jest popularne w Internecie. „Chwalenie” poskutkowało jednak kilkoma komentarzami, zatem może temat jeszcze pociągnę, zwłaszcza, że chciałem napisać kilka słów o Biurze. Ale to innym razem.

Dzisiaj temat raczej nie kontrowersyjny, ale umożliwiający dyskusję. Taką mam przynajmniej nadzieję.

 

„Motyla noga! Do stu piorunów!” – taka była moja pierwsza reakcja, gdy zobaczyłem kto został zatrudniony przez Polski Związek Szachowy na stanowisku Specjalista ds. Projektów Strategicznych. Przecież Joanna Majdan-Gajewska to czołowa polska arcymistrzyni i jej miejsce powinno być przy szachownicy, a nie w biurze związku. Biłem się z myślami przez pewien czas, aż ktoś w końcu uspokoił me skołatane nerwy prostym wytłumaczeniem. „To było nieuniknione. Asia niedługo kończy studia i będzie szukała pracy, więc chyba lepiej, że pracuje w Związku, który w razie czego zapewne łatwiej da je urlop na ważne zawody, niż w jakiejś innej firmie”. Przemyślałem to i z rozmówcą musiałem się zgodzić – szukanie pracy przez arcymistrzynię było tylko kwestią czasu. Czy mi się to podoba czy nie. „Ale jak to, czołowa arcymistrzyni kraju nie jest w stanie utrzymać się z gry w szachy?”. No nie jest.

 

W Polsce od lat zastanawiamy się dlaczego nasze juniorki, te bardziej i te mniej utalentowane, tak szybko odchodzą od szachów. Zamartwiamy się, że co i rusz tracimy kolejne talenty. Słusznie. Rzecz w tym, że nie jesteśmy osamotnieni, bo podobne problemy mają dokładnie wszystkie kraje świata prowadzące szkolenie szachistek. Przyczyna tego stanu wszędzie jest jedna – w kobiecych szachach pieniędzy jest bardzo mało. Nagrody „kobiece” w turniejach męskich są czysto symboliczne, a turniejów stricte kobiecych (zwłaszcza kobiecych openów) jest bardzo mało.

Z szachów na regularne korzyści finansowe liczyć może pierwsza 10, może pierwsza 20 świata. Dalej jest już coraz gorzej. Zawodniczka pod koniec pierwszej setki z szachów (chodzi mi o samą grę, nie o trenowanie innych) się nie utrzyma.

To oczywiście przekłada się na motywację. Zawodniczki w wieku „licealno-studyjnym” mające ranking w okolicach 2200-2300 nawet się nie zastanawiają nad szachową przyszłością. „Badam” sprawę na co dzień, bo moją dziewczyną jest przecież Marta Przeździecka, która tak jak jej koleżanki (konkurentki) jest w dokładnie takiej sytuacji. Nawet jeśli zrobią duuuży progres i dojdą do tego, powiedzmy 2450, to… nic im to nie daje. A na dojście do pierwszej dziesiątki świata nie każdą zawodniczkę stać. Pamiętać też należy o tym, że szachy to nie jest najlżejszy kawałek chleba. To przecież ciągłe podróżowanie, ciągły stres i emocje. Założenie rodziny dla szachistki, która nie ma dużego wsparcia rodziców (w różnych wymiarach) jest nie lada wyzwaniem.

Oczywiście, nie ma przeszkód nie do pokonania i spokojnie można się poświęcić i na ten szachowy szczyt się dostać. Jednak w większości przypadków, nie bez pomocy „z zewnątrz”. Z moich obserwacji na szczycie kobiecych szachów znajdują się najczęściej panie zamożne z domu, panie, których rodzice wykazali wyjątkową determinację w pilotowaniu ich rozwoju szachowego (tyle, że na trzy panie Polgar przypada pewnie 300 innych pań, którym się to nie udało) lub panie, których mężowie (partnerzy) są szachistami lub na tyle zamożnymi ludźmi, że po prostu swoje żony utrzymują, a te się szachami bawią. Nie jest zatem różowo.

 

I tak wracając do wspomnianej we wstępie Asi – im więcej o tym myślę, tym bardziej rozumiem jej decyzję. Tym bardziej rozumiem dlaczego Polski Związek zdecydował się na jej zatrudnienie. Oczywiście, w „idealnym świecie” PZSzach wszystkim zawodniczkom kadry zapewniłby bardzo wysokie stypendia, które dałyby im życie na dostatnim poziomie. To jednak jest nierealne, nawet biorąc pod uwagę fakt wysokiej pozycji naszych szachistek w światowej hierarchii. Można poprawić doraźnie sytuację zawodniczek w kraju, ale poprawienie sytuacji w szachach kobiecych na świecie to już zadanie instytucji zwanej FIDE (instytucji, której szef ma kolegów w Libii…). Jeśli nie poprawi się „tam”, to ciężko przekonywać zawodniczki „tu”, że jest o co walczyć, że warto być zawodową szachistką.

Inna sprawa, że ten stan rzeczy – brak struktur szachów kobiecych (zwłaszcza silnych, regularnych turniejów), niezmiernie mnie zaskakują. Kibice szachowi, a więc w większości mężczyźni, bardzo lubią oglądać szachistki w akcji. Walory wizualne, zarówno na szachownicy jak i nad nią są zupełnie inne niż w szachach męskich. Sala gry to często pokaz mody, a partie to krwawe igrzyska, w której wygrywają najbardziej wytrwałe, a remis znany jest tylko z nazwy. Dla sponsorów szachistki mogą być bardziej łakomym kąskiem niż mężczyźni, czego dowodem jest Aleksandra Kosteniuk, która dla promocji szachów robi więcej niż mistrz świata Vishy Anand.

Szkoda, że ten wielki potencjał, jaki mają w sobie szachy kobiecie, jest tak słabo wykorzystywany. A może ja go przeceniam? Tak czy owak wydaje mi się, że na rozwoju szachów kobiecych zyskałaby cala dyscyplina. Póki co jednak, mamy to co mamy i … Asia „zmuszona” jest pracować w Związku, moja Marta studiować chemię, Kasia Toma zostanie weterynarzem, a Jola Zawadzka ekonomistką, że wymienię tylko kilka zawodniczek. Mam nadzieję, że to się zmieni!

46 KOMENTARZE

  1. Myślę, że pomijasz bardzo ważny aspekt. Warto się zastanowić, dlaczego nagrody w turniejach kobiecych są niższe, niż w turniejach męskich? Sponsorom widocznie bardziej z jakichś powodów opłaca się płacić za turnieje męskie. Sponsorzy głosują nad wyraz odpowiedzialnie, bo głosują swoimi niemałymi pieniędzmi, więc można im zaufać, że jeśli stawiają grubą kasę na to, że kibice wolą jednak oswajać się z logo sponsorów oglądając w akcji arcymistrzów niż arcymistrzynie, to mają ten typ dokładnie przemyślany.

    System nagród promuje zresztą kobiety. Poza nielicznymi wyjątkami nie spotyka się praktycznie nagród a priori niedostępnych dla kobiet podczas, gdy nagrody a priori niedostępne dla mężczyzn występują niemal w każdym turnieju. Choćby na takim Najdorfie – niejedna zawodniczka dostanie nagrodę tylko za to, że jest zawodniczką, a nie zawodnikiem – jako zawodnik z identycznym wynikiem takiej nagrody by nie dostała. Nie widzę w regulaminie przykładu w drugą stronę, z wyjątkiem jakichś juniorskich nagród za wiek dla odmiany. Jeśli ktokolwiek jest dyskryminowany, to mężczyźni, jeśli ktokolwiek jest uprzywilejowany, to kobiety. I dobrze, jako konserwatysta uważam, że kobiety powinny mieć pewne przywileje (a nie „równe prawa”), natomiast to, że nie umieją ich wykorzystać, to już nie wina FIdE…

    … a może wina FIdE? Przecież „co cię nie zabije, to cię wzmocni”, więc mężczyźni są WZMACNIANI tym, że wśród nich jest silniejsza konkurencja (bo biją się o niższą pulę nagród) i niektórzy z niej wypadają. Żeby nieźle żyć z szachów jako mężczyzna trzeba grać DUŻO silniej, niż żeby osiągnąć to samo będąc kobietą. Tak jak FIdE zakazuje niektórych odstępstw od swoich zasad pod rygorem nieliczenia rankingu w turnieju, tak powinna zakazać nagród, które mogą zdobyć tylko kobiety. Właśnie dlatego, żeby ich nie osłabiać. Zapewne skończy się to tak, że szachistek będzie mniej, ale przecież chodzi o jakość, a nie o liczbę. Zostaną najsilniejsze (niekoniecznie w sensie szachowym – np. w sensie hartu ducha, trzeba sporo siły duchowej, żeby regularnie grać dla przyjemności nie mając z tego zupełnie nic).

    Na zakończenie może warto spytać, na czym polega ten wielki niewykorzystany potencjał szachów kobiecych? Jeśli chodzi o stronę czysto szachową – nie wierzę. W rywalizacji bez cenzusu płci mężczyźni są dużo lepsi (podobnie, jak w niemal każdej rywalizacji) na poziomie światowym. Dlaczego tak się dzieje? Dlatego, że rozkład niemal każdej cechy w populacji mężczyzn daje bardziej płaski wykres Gaussa, niż rozkład tej samej cechy w populacji kobiet. Przeciętna kobieta może grać w szachy i sto razy lepiej, niż przeciętny mężczyzna, ale ponieważ wśród mężczyzn jest znacznie więcej geniuszy (i znacznie więcej analfabetów), więc wśród najlepszych z najlepszych to mężczyźni będą dominować – liczbowo, jakościowo, etc. Owszem, można tłumaczyć, że dziewczynki się zniechęca do nauk wymagających abstrakcyjnego myślenia, w tym szachów, ale to nadal nie obala teorii o powodach męskiej supremacji. Nie obala – bo zjawisko to występuje nawet w SCRABBLE (co prawda w mniej drastycznej formie, niż w szachach, gdzie w pierwszej setce świata jest jedna kobieta, a potem długo długo nikt). SCRABBLE to gra słów, wymagająca inteligencji werbalnej, ponoć znakomicie rozwiniętej u kobiet. Bardzo dużo ich gra w turniejach i są to silne zawodniczki. Ale Mistrzostwa Polski (otwarte, bez żadnych ograniczeń płciowych, wiekowych, etc.) wygrywają jak dotąd nieodmiennie mężczyźni. Większość turniejów też – a jest tego tyle, że nie sposób zwalić wszystkiego na czynnik losowy, bardzo istotny w SCRABBLE.

    Podsumowując, bo tyrada już przydługa – w szachach kobiecych jest mniej pieniędzy, bo ludzie płacący te pieniądze uważają, że lepiej im one zapracują w szachach męskich. Jeśli ktoś się nie zgadza z tym stanowiskiem, to niech zagłosuje SWOIMI pieniędzmi i ufunduje więcej nagród dla kobiet. Patrząc po Najdorfie – wystarczyłoby przekonać pięciu prezesów małych firm (10-20 osób), żeby zafundowali nagrody dla kobiet w wysokości ich tygodniowych uposażeń. Tylko dajcie im przekonujący powód, że tak zainwestowane pieniądze zapracują na markę sponsora.

  2. Osobiście nic nie mam przeciwko grze kobiet w szachy(i nie tylko), ale „pietshaq” poruszył w swoim komentarzu ważną kwestię. Dyskryminacja facetów w szachach jest faktem! Czy w drużynie X występującej w Ekstralidze mogą grać wyłącznie kobiety? Odpowiedź na takie pytanie brzmi TAK. A czy mogą grać wyłącznie mężczyźni? Tu odpowiedź brzmi NIE, bo na ostatniej szachownicy musi grać kobieta! I jeszcze jedno pytanie. Czy wyobrażacie sobie sytuację w której związek piłkarski, niech to będzie UEFA wprowadza przepis, że w każdej drużynie narodowej na pozycji np: bramkarza musi grać kobieta?
    Kilka słów o „powodach męskiej supremacji”. Winy nie ponosi krzywa Gaussa tylko…biologia. Przeciętna kobieta w porównaniu z przeciętnym mężczyzną ma: drobniejsze kości, słabsze mięśnie i…ok.150g mniej w głowie(o tym podobno w dzisiejszych czasach na lekcji biologii nauczyciele nie mówią). Krótko pisząc: żeby kobieta grała tak dobrze w szachy jak facet musi biologiczne braki nadrabiać większą ilością godzin treningu.

    • Panie Biolog: taka ciekawostka: nie wiem czy Pan wie, ale kobiety mogą miec wyższy bezwzględny poziom testosteronu niz mezczyzna.
      nie używamy całego mózgu więc argument wagi mózgu upada. a poza tym liczy się liczba połączeń neuronowych,
      ilośc godzin treningu? a w szkole/na studiach zauważyłeś aby kobiety musialy uczyc sie dłużej, aby miec tyle ocen bardzo dobrych co mężczyźni?
      A może po prostu uważają że są sprawy istotniejsze niż 26 ruch w najdorfie?

      • 1.Kobieta może mieć wyższy poziom testosteronu niż mężczyzna, ale czy coś takiego to norma czy odstępstwo od normy? Moje porównanie dotyczyło przeciętych osobników obu płci.
        2.Pewnie, że nie używamy całego mózgu, ale argument nie odpada, bo te kilka procent z 1500g jest zawsze ilościowo większe niż ten sam procent z 1350g.
        3.W szkole/na studiach zauważyłem, że to czy kobiety musiały uczyć się dłużej, zależało od tego kto wykładał dany przedmiot:)
        4.Jest wiele znacznie ważniejszych spraw niż 26(a nawet 20) ruch w najdorfie.

      • ad.2.argument upada, bo kto powiedzial ze kobiety i mezczyzni uzywaja tyle samo procent? założywszy, że kobiety uzywaja 6% mężczyzni 4% = człowiek używa przeciętnie 5 % mózgu.

        Judith Polgar byla w pierwszej dziesiątce w rankingu światowym. któryś z Polaków był? Pokonała w partiach Kasparova, Topałowa,Karpova, Ananda (a nie wiem czy Polacy razem wzięci tego dokonali). Dlaczego użyłem porównania do Polaków? bo nie zauważyłem takich dyskusji na zagranicznych blogach.

        ps.a co do poziomu testosteronu: użyłem słowa bezwzględny poziom t. – nie jest to ani normą ani wyjątkiem od normy-spytaj lekarza to tobie wytłumaczy 🙂

      • Przyznam, że ubawiłem się nieco. 6-4 dla kobiet? A dlaczego nie 9-1? Średnia nadal będzie 5. Przyjmując założenie 9-1 w bardziej efektowny sposób obalimy tezę argumentu 2.
        Jeszcze raz podkreślę, pisałem o przeciętnych osobnikach obu płci, a tymczasem dostaję argument w postaci Judith Polgar, która jest najwybitniejszą przedstawicielką kobiet wśród szachistek.

      • użyłem słowa założywszy (brak dokładnych danych, no chyba że opublikujesz swoje) wiec moze byc 9-1 8-2 choc przyznasz ze 6-4 jest chyba najbardziej prawdopodobne.
        czy masa mózgu per se, wpływa na Jakośc generowanych mysli ( wieksza masa mózgu to z definicji większy ośrodek magazynowania informacji, no ale skoro większy to odległości między komórkami nerwowymi większe…hmmm mężczyźni powinni wpada c w niedoczasy 🙂 nie zauważylem, teoria wielkości mózgu sie chwieje hehe)

      • mezczyźni graja lepiej nie bo mają większy mózg, lecz moim skromnym zdaniem bo traktują szachy bardziej poważnie i siedzą więcej w ksiąźkach/przy komputerze.
        dziewczyna nie poswięci swego dzieciństwa na szachy, chłopak tak (a jak jedna poswięcila to wieku 12 lat byla w pierwszej setce:-)

      • No jasne! A gdyby traktowały poważnie biegi sprinterskie to najlepszy wynik na świecie na dystansie 100m należałby do kobiety. Z kolei poważne traktowanie sportów siłowych spowodowałoby zapewne zdobycie przez kobietę tytułu najsilniejszego człowieka świata. Wracając do szachów, przypominam, że Laszlo Polgar zakładał zdobycie przez jedną z córek tytułu Mistrza Świata. Nawet gdyby udało się do tego doprowadzić to warto pamiętać, że tytuł ten należał wcześniej do kilkunastu mężczyzn.

      • rozmawiamy w kontekście szachów nie sportów siłowych. poza tym jakis nakoksowany kark tez tobie powie ze jestes upośledzony 🙂

      • warto pamietac ze za czasow pierwszych mistrzów szachowych, kobiety nie mogły wejśc do klubów dla „gentlemenów”
        ps.laszlo pomagał swojej córce, a ile osób pomagało kasparowowi czy karpowowi?

      • Po konsultacjach z lekarzem: bezwzględny poziom testosteronu u zdrowych kobiet powinien być niższy niż u mężczyzn. Problemy występują przy takich schorzeniach jak: zespół policystycznych jajników lub guzów kory nadnerczy.

      • powinien…jaka politycznie poprawna odpowiedź, dopytaj lekarza, zdrowa kobieta moze miec wiecej testosteronu niz zdrowy mężczyzna

  3. Szachy kobiece są z całą pewnością z innej galaktyki ale muszę przyznać, że uwielbiam się zapuszczać na te rubieże! Jeśli grany jest równolegle turniej męski i kobiecy ja dziwnym trafem oglądam partie kobiet. Czekam zawsze na jakieś „bomby”, zwroty akcji, niespodzianki, słowem wszystko to, co rywalizację sportową czyni niezwykle ciekawą i emocjonmująca. Partii nie można porównywać bo każda jest inna ale gdyby zestawić, na przykład, partię Joli Zawadzkiej z Mistrzostw Polski gdzie był „zapatowany” hetman gdzieś w rogu szachownicy (powinienen użyć terminu królowa lub dama, z uwagi na to, że to jedyna postać płci pięknej na szachownicy, a wpis jest o kobietach), a gra toczyła się w najlepsze, z partia Judit Polgar z Iordachescu, to tu widać tą subtelną różnicę, która sprawia, że tak chętnie ogladam partie kobiet niższego poziomu. I to piękne i to, ale szachy kobiece są przede wszystkim doskonałym remedium na nudne partie meczów kandydatów, których nie dałem rady ( mimo szczerych chęci) śledzić na bierząco podczas ich trwania…

  4. Ja również lubię oglądać partie kobiet, ale nie cierpię z nimi grać. Podzielam opinię, że kobiece szachy podupadają, ale według mnie dzieje się tak już u podstaw kariery – brak mobilizacji ze strony rodziców, nastoletnia niechęć itd. Uważam, że jeżeli panie wytrzymają po studiach z szachami już się z nimi nie rozstaną.

  5. Kobiece szachy są dużo bardziej widowiskowe, jest dużo mniej nudnych remisów. Porównując materiały reklamowe (foldery ze zdjęciami) Pań i Panów ostatnich MP płeć piękna plasuje się co najmniej 2 klasy wyżej.
    pozdrawiam
    Sławek

  6. Z tego co widzę na turniejach,większość kobiet grających w szachy to dziewczynki w wieku 7-12 lat. Potem szybko się zniechęcają, bo traktują szachy jako zabawę. Dorosła szachistka jest zjawiskiem raczej wyjątkowym, jest ich znacznie mniej niż mężczyzn. Ja zaczęłam grać jako nastolatka, to był mój własny wybór. Robię to, ponieważ naprawdę polubiłam ten sport. Gra jest dla mnie wielką przyjemnością. Dlatego też rzadko remisuję – ważniejsza jest dla mnie sama partia niż te pół punktu.
    Nie gram w turniejach kobiecych, uważam, że to nie ma sensu. Szachy męskie i kobiece właściwie niczym się nie różnią. Jedyne co zauważyłam, to że kobiety na ogół dłużej sie zastanawiają nad ruchem. Zaskoczyło mnie to (sama gram dość szybko), ponieważ moje przeciwniczki potrafią myśleć minutę nad jedynym w danej sytuacji posunięciem, albo np. w debiucie. Nie jest to jednak regułą.
    Jeśli chodzi o nagrody, to moim zdaniem nie są one niezbędne. Sama kilka razy dostałam puchar czy medal, na który kompletnie nie zasłużyłam, tyle tylko, że byłam lepsza od czterech czy pięciu koleżanek. Jest to jednak miła motywacja do dalszych treningów, żeby następnym razem naprawdę być najlepszą.

  7. Dyskryminacja jest widoczna gołym okiem. Szachistka z rankingiem 2500 jest w stanie żyć z szachów na przyzwoitym poziomie, natomiast szachista o takim samym rankingu już nie. Być może taka dyskryminacja jest konieczna, skoro z powodów biologicznych kobiety są w pewien sposób upośledzone i nie są w stanie skutecznie rywalizować na równych prawach.

    • To nie tak! Idąc twoim tokiem rozumowania: jeśli pan X ukończył studia i nie może znaleźć roboty, a pan Y po ukończeniu szkoły zawodowej ma całkiem dobrą pracę, to pan X jest dyskryminowany?
      Z powodów biologicznych mężczyźni też są „upośledzeni”. Nie wierzysz? Spróbuj urodzić dziecko.

  8. dyskryminacja? władziu zmień płec 😉 a tak przy okazji co ty w życiu osiągnąłeś że uważasz kobiety za „w pewien sposób upośledzone”?
    Wstyd mi za twoje uwagi

  9. ”…Marta studiować chemię, Kasia Toma zostanie weterynarzem, a Jola Zawadzka ekonomistką, że wymienię tylko kilka zawodniczek”
    doskonały wybór, i zyczę im aby praca dawała im tyle satysfakcji ile szachy, bo to ze będą zarabiac wiecej, niz przysłowiowe władki z rankingiem 2500 nie mam wątpliwości

  10. A kto broni paniom traktować szachy poważnie? Przecież jak się chce za coś dostawać nagrody i honoraria to trzeba podchodzić do tego poważnie… Zauważmy, że nauce też dominują mężczyźni. Czy naukę kobiety też traktują niepoważnie? Chyba jednak przyczyna leży gdzie indziej? Dlatego kobiety, jako trochę słabsze umysłowo i fizycznie od mężczyzn mają pewne przywileje. Podobnie jak niepełnosprawni sportowcy mają paraolimpiady tak i kobiety mają oddzielne turnieje szachowe. Może to i dobrze? Inaczej tylko Judit Polgar by mogła grać zawodowo w szachy.

      • A co jest złego w tym porównaniu? Paraolimpijczycy bardzo ciężko trenują ale z oczywistych przyczyn nie są w stanie nawiązać równorzędnej walki z pełnosprawnymi sportowcami, dlatego mają oddzielne zawody. Tak samo kobiety choćby nie wiem ile trenowały, nie mają szans skutecznie rywalizować z mężczyznami w szachach, dlatego też mają oddzielne turnieje.

  11. Ok, jako że dyskusja się rozgorzała, a do tego zostałem uznany przez właściciela bloga za autorytet to powiem swoje kilka słów na ten temat 🙂

    1) Nie należy utożsamiać umiejętności szachowych i intelektualnych – czasem istnieje korelacja, ale jedno z drugim nie musi się łączyć
    2) Mężczyźni mają przewagę nad kobietami nie dlatego, że są bardziej zaangażowani, nie dlatego, że są niby mądrzejsi. Tutaj jest ta sama kwestia, co jest także obecna przy większości przedmiotów technicznych – mężczyźni na poziomie biologicznym dużo lepiej radzą sobie z wyobraźnią przestrzenną. Warto zauważyć, że kobiety osiągały triumfy w dziedzinach biologii czy chemii, nie mówiąc już o naukach humanistycznych, a w dziedzinach matematyczno-technicznych wciąż rządzą mężczyźni.
    3) Kobiety są bardziej pracowite od mężczyzn. I to jest prawdę niemal w każdym aspekcie życia. Faceci potrafią zaś dużo lepiej improwizować, konfabulować, kombinować i cwaniaczyć. Moim zdaniem często te umiejętności w szachach są ważniejsze od czystej wiedzy
    4) Faceci są stabilniejsi emocjonalnie. Mniej na nich działają czynniki zewnętrzne. Nie będą przykładali znaczenia do spraw drugorzędnych. Jakkolwiek to nie brzmi humorystycznie, kobiety będą zwracały uwagę, jak się rywalka ubrała. Facetów grzeje to, jak się ubrał i zachowuje rywal (o ile nie można tego wykorzystać na własną korzyść)
    5) Dlaczego kobiety zastanawiają się nad oczywistymi ruchami? A dlaczego przeciętnie zakupy zajmują kobietom kilkakrotnie więcej czasu niż facetom? Ten sam mechanizm – facet zadowala się rozwiązaniem dobrym, kobieta szuka najlepszego. Paradoksalnie pierwsze podejście jest dużo skuteczniejsze.
    6) Faceci bardziej zwracają uwagę na możliwości, kobiety na pragnienia. —->

    • <–
      6) Faceci bardziej zwracają uwagę na możliwości, kobiety na pragnienia. Tutaj jest mocna różnica w podejściu do życia. Faceci skupiają się na tym, co mogą faktycznie osiągnąć. Nawet mając ogólne plany na najbliższy czas, raczej skupiają się na najbliższym meczu w TV czy popijawie z kolegami. Kobiety często zaś spędzają dużo czasu planując odległą przyszłość, szukając rzeczy, które może kiedyś jak będzie możliwość będą chciały mieć. No i przekłada się to na szachy – facet wykona jakiś plan, w momencie jak zobaczy, że ma możliwość go skutecznie przeprowadzić. Kobiety zaś optymistycznie liczą, że skoro plan jest fajny, to uda się go przeprowadzić.
      7) Mężczyźni mają większą skłonność do trzymania się swoich hobby. Tutaj jest to znów ogólna prawda – zdecydowana większość fascynatów zakrętek od butelek, modeli samolotów czy pudełek od zapałek to faceci. Ludzi chodzący z wykrywaczem metalu po lasach to faceci.

      Szachy kobiece są potrzebne i choć patrząc na to ściśle naukowo faceci są lekko dyskryminowani, ale na rozwoju szachów kobiecych korzystają wszyscy szachiści.

      To tyle luźnych uwag 🙂

      • ad 4. „Jakkolwiek to nie brzmi humorystycznie, kobiety będą zwracały uwagę, jak się rywalka ubrała. Facetów grzeje to, jak się ubrał i zachowuje rywal (o ile nie można tego wykorzystać na własną korzyść)”
        Jak rywal się ubrał, to faktycznie mnie ani ziębi, ani grzeje, natomiast na to, jak się ubrała RYWALKA zdarza mi się zwracać uwagę. Niekiedy zapewne większą, niż niejednej szachistce. Jakkolwiek to nie zabrzmi humorystycznie 🙂

        ad 5. Tego mechanizmu akurat nie dostrzegłem, widywałem natomiast graczy, którzy zastanawiali się nawet nie nad oczywistym, ale nad jedynym legalnym ruchem w pozycji (i nie było nic trudnego w dostrzeżeniu, że jest on jedyny legalny). Niemal zawsze robili to mężczyźni. Nie musi to być podejście niepraktyczne, może pomaga się wewnętrznie wyciszyć, może pomaga wczuć się w pozycję – nie wiem.
        A gdyby kobiety szukały najlepszego ruchu, a mężczyźni zadowalali się dobrymi, to gra komputerów przypominałaby bardziej grę kobiet niż mężczyzn. Czy tak jest w istocie? Któryś z Komentatorów wspomniał o nieoczekiwanych zwrotach akcji, częściej widzianych w pojedynkach kobiet niż mężczyzn. Otóż jeszcze rzadziej trafiają się one w pojedynkach komputerów.

        ad 6. Wydaje mi się, że jest dokładnie odwrotnie, to faceci myślą bardziej długofalowo. Może nie przeciętni faceci siadający z puszką piwa przed meczem, ale ci, którzy się za to zabierają. Jest to zresztą biologicznie uzasadnione: długofalowo opłaca się ryzykowne podejście, które krótkofalowo jest nieopłacalne (np. osoba myśląca długofalowo włoży zapasowy tysiąc złotych w fundusz agresywny, a krótkofalowa w zrównoważony lub bezpieczny). Tymczasem dla przetrwania gatunku konieczne było, aby kobiety (zajmujące się dziećmi bardziej, niż mężczyźni) myślały przede wszystkim o bezpieczeństwie doraźnym, zamiast o długofalowych korzyściach z ryzyka. Inaczej wyginęłyby dzieci, a co gorsza – ginęłoby więcej kobiet w stosunku do mężczyzn (a śmierć kobiety jest znacznie większą stratą dla społeczeństwa).
        W dzisiejszych czasach to atawizm, ale trudno wymagać, aby ewolucja nadążała za tempem zmian społecznych.

        Wrócę jeszcze do porównania Judit Polgar z najlepszymi mężczyznami na świecie. Judit Polgar to efekt eksperymentu wychowawczego, reżimu ukierunkowanego na sukces szachowy. Ta dziewczyna praktycznie nie miała dzieciństwa. Proszę ją porównać z mężczyznami z super elity. Kasparow dużo czytał, Karpow także, Portisch więcej poświęcał muzyce, niż szachom (nie mówiąc o Tajmanowie)… Mężczyźni potrzebowali znacznie mniej pracy włożyć w identyczny efekt. To też o czymś mówi (choć oczywiście trenowali dużo). Wyjątkami są hodowany na szachistę Kamski oraz Fischer, który samodzielnie zrezygnował z pozaszachowego życia. Tyle, że wśród mężczyzn 2600+ to wyjątki, a wśród kobiet 2600+ to reguła.

  12. A jakich sekundantów mają kobiety a jakich mężczyźni? Kasparov pomagał przez pewien czas Carlsenowi, no i sam był szkolony m.in. przez Botwinnika, Griszczukowi ostatnio pomagało 3 sekundantów m.in. Bacrot, Karjakinowi pomagał Motylew, czy owi sekundanci/bądź jakościowo zbliżeni pomagają kobietom?

  13. Co do młodych zawodników, którzy na poziom arcymistrzowski dopiero rokują, to czołówka danej kategorii wiekowej to zazwyczaj chłopcy. Tak więc i nic dziwnego, że skoro najlepsi trenerzy zajmują się najlepszymi uczniami, niewiele czasu poświęcają na szkolenie dziewczynek.

    Tym niemniej, jak tylko jakaś kobieta osiągnie poziom Carlsena z czasu, gdy Kasparow zaczął mu pomagać, jestem pewien, że jakiś znakomity zawodnik lub trener zacznie jej pomagać. Może nawet sam Kasparow, jeśli tego niecodziennego zdarzenia uda mu się dożyć.

  14. Widzę, że na forum wyjątkowo dużo szowinistycznych „ynteligentów”. Można było przeczytać o „dyskryminacji kobiet, bo mają oddzielną nagrodę w turnieju”, „paraolimpiadzie dla kobiet”, „upośledzeniu” itd. Wstydźcie się panowie, zero kultury u co niektórych! Chyba zostaliście „skrzywdzeni” w przeszłości przez „niedobre i głupie” kobiety i teraz się odgrywacie. Po tej surowej, psychologicznej diagnozie wypowiem się co do meritum sprawy.
    Należy dążyć, zgodnie ze znanym listem „arcymistrzyń”, do zbliżenia wysokości nagród dla mężczyzn i kobiet w turniejach rangi Mistrzostw Polski i innych Ogólnopolskich lub Międzynarodowych. We wspomnianym liście arcymistrzynie proponowały bodajże choć 60% wysokości puli mężczyzn, co chyba znajduje ostatnio pozytywny finał w MP (gratulacje dla organizatorów!).
    Sponsorzy – nieszachiści z przyjemnością fundowaliby nagrody dla kobiet, gdyby organizatorzy rzetelnie przedstawiali im problem. Chyba lepiej patrzeć na ładną buźkę w swojej ulotce reklamowej, niż na jakiegoś niezadbanego faceta (wspomniany casus Kosteniuk, widziałem też eleganckie foldery z J. Zawadzką). Kobiet gra bardzo mało, bo nagrody są żenujące, a w naszej kulturze to żona zajmuje się utrzymaniem domu i wychowaniem dzieci. Zatem system ten należałoby wprowadzać powoli, bo rzeczywiście na razie mogłoby być więcej nagród, niż samych kobiet.
    Jako organizator turniejów w swoim rejonie obiecuję w tym względzie poprawę, na razie przy każdym większym turnieju w mieście robię 1-3 nagrody dla kobiet, również pieniężne.
    Na koniec – w każdym sporcie (szachiści chcą, aby szachy uchodziły za sport) jest podział na kobiety i mężczyzn, który to bardzo sport ubogaca (panowie, lubicie oglądać np. tenisistki w akcji?). To że kobiety mają statystycznie gorszą wyobraźnię przestrzenną i mniejsze zdolności logicznego rozumowania (mając za to inne intelektualne plusy w stosunku do mężczyzn!), nie powinno być powodem ironii, ale usprawiedliwiać również w sporcie umysłowym takowy podział.
    Liczę, że autor bloga przedstawi w późniejszym czasie też punkt widzenia arcymistrzyń i najważniejsze tezy ich listu sprzed kilku lat, bo post ten zahacza o te same tematy, a problemy są wciąż aktualne (w klubach brakuje grających dziewcząt i kobiet).

  15. Przepraszam, użytkownik władek nie napisał o paraolimpiadzie kobiet, tylko przyrównał rywalizację kobiecą do paraolimpiady, natomiast kobiety określił, jako nieco słabsze umysłowo od mężczyzn. To sprostowanie na wypadek, gdyby chciał mi niemerytorycznie odpowiedzieć (w domyśle zaatakować personalnie, nie na temat).

  16. Wyłączając kwestie finansowe kazdy inny argument można obalić . A dlaczego ? Np. jeden trener bedzie prowadził jednego juniora i jedną juniorkę . Czy napewno po powiedzmy 10 latach gry chłopak będzie lepszy niz dziewczyna ? nie koniecznie . Ma na to wpływ wiele innych czynników . ( praca własna , rodzina ) Problem polega na tym dlaczego tak mało dziewczyn w młodym wieku garnie sie do gry. Przecież ośmio – , dziesięcio- , dwunastolatkowie nie patrzą na kwestie finansowe . To chyba kwestia do rozpatrywania dla psychologów dziecięcych.

    • „Czy napewno po powiedzmy 10 latach gry chłopak będzie lepszy niż dziewczyna?”
      Tak będzie. Wystarczy popatrzeć na szachowe rodzeństwa np: Dorota i Paweł Czarnota, albo Krystian i Roksana Jacek.

  17. „Przy równych nagrodach zawodniczki będą zarabiały dużo więcej od zawodników” – widzę tu sprzeczność logiczną. Poza tym napisałem, za arcymistrzyniami, o chociaż 60 procentach wysokości nagród, które otrzymują mężczyźni np. w MP, ewentualnie przy niższej liczbie nagród (choćby 1-3 dla kobiet, w zależności od rangi i wielkości turnieju). Taka jest moja propozycja, której wcale nie trzeba wdrażać od razu (wiadomo – pieniądze, oburzenie części co chytrzejszych zawodników itd.).
    Nie potrzeba psychologa dziecięcego, żeby stwierdzić, że dziewczynki, młodsze i starsze mniej garną się do szachów. Tym bardziej trzeba je motywować do zostania przy tej dyscyplinie.
    Uważam też, iż prawdziwy problem jest nie z juniorkami, ale dziewczętami wchodzącymi w wiek seniorski. Zawodniczka o poziomie 2100-2200 (odpowiednik męski 2300-2400) rzadko kiedy może liczyć na wymierne korzyści ze startów w turniejach, a ma już przecież kobiecy poziom mistrzowski. Takie szachistki zostają więc sędziami, instruktorkami (pracowniczkami PZSzachu), itd., (pod warunkiem, że szachy są ich pasją), jednak w turniejach startują rzadko. I to jest problem, który można by było rozwiązać proponując wyższe nagrody dla kobiet!

    • „Przy równych nagrodach zawodniczki będą zarabiały dużo więcej od zawodników” – widzę tu sprzeczność logiczną.

      Gdzie? Mamy około 10 zawodowych szachistek i 30 zawodowych szachistów. Matematyka mówi, że przy równych nagrodach w obu kategoriach szachistki będą zarabiały więcej, bo ta sama suma nagród będzie się dzieliła na 10 u pań i 30 u panów.

      • Przy równych nagrodach (których zresztą nie proponowałem, tylko np. 60% – i nawet mniej nagród niż mężczyźni – w największych polskich turniejach) zawodowych szachistek mogłoby być tyle samo, co zawodowych szachistów. Poza tym czy tylko zawodowe szachistki i szachiści wygrywają nagrody w turniejach? Idąc Twoim tokiem rozumowania, wybijające się pracownice w swoich firmach powinny dostawać np. mniejsze premie (co zresztą w Polsce ma miejsce), bo jest ich mniej, a gdyby miały premie w takiej samej wysokości co mężczyźni, oznaczałoby to, że mają więcej?! Tu widzę sprzeczność logiczną.

      • Obecnie szachistka na poziomie 2400 zarabia na grze w Polsce więcej niż szachista na poziomie 2550. A jakoś szachistek silnych nie przybywa.
        Nie porównywałbym sytuacji na rynku pracy z sytuacją w szachach.

  18. A co jeżeli turniej szachowy jest otwarty dla zawodników i zawodniczek i wszyscy graja razem . Powiedzmy pula nagród wynosi Im-2000 , IIm- 1500 , IIIm – 1000 , i zakładajac dwa pierwsze miejsca wygrywaja zawodniczki , to co nie otrzymaja nagrody ? Bo są kobietami ? Tak już sie utarło , że mamy osobne turnieje i tu faktem jest , że nagrody w turniejach kobiecych sa relatywnie niższe . Ale sa turnieje otwarte gdzie startuja wszyscy . A jeżeli patrząc na wszystkie posty tego wątku to nawet można odnieść wrażenie , ze kobiety startujące w otwartych turniejach z „teoretycznie silniejszymi zawodnikami ” mogą podnosić swój poziom szachowy , bo wiadomym jest , że lepiej grać z silniejszymi zawodnikami. A jeżeli chodzi o juniorki i juniorów to już widać na tym szczeblu , że chłopców jest zdecydowanie więcej . I czy zastanawiał sie ktoś nad stworzeniem , tak jak jest to w innych dyscyplinach , sekcji z podziałem ?

  19. Mr Kałasznikow, turniejów otwartych w Polsce dla kobiet i mężczyzn jest pewnie blisko 100%. Turnieje indywidualne dla kobiet są zdecydowaną rzadkością, za wyjątkiem cyklu Indywidualnych i Drużynowych Mistrzostw Polski. Nie wiem skąd się wziął Pana pogląd, że „utarło się, że mamy osobne turnieje”, bo to zupełna nieprawda. Nawet w turniejach juniorskich obserwuję w ostatnich latach coraz częściej łączenie grup, bo gra np. jedna lub dwie dziewczynki. To właśnie ten stan należałoby zmieniać, oferując wyższe nagrody dla kobiet w turniejach seniorskich, żeby młodzież miała wzór i perspektywy. W moim klubie każda dziewczynka to prawdziwy skarb i bardzo zachęcam je do gry w turniejach i zostania przy szachach. Często w turniejach juniorskich otrzymują one nagrody za samą obecność, ale w turniejach seniorskich nie ma już takiego przełożenia. Mamy też dwie kobiety, ale one same czasami wspominają, że z nagrodami jest nieciekawie, a mają już poziom mistrzowski.
    Podał Pan skrajny przypadek zwycięstw dwóch kobiet w turnieju męskim. Szczerze powiedziawszy przez ponad 20 lat jak gram w szachy nie słyszałem o takim zdarzeniu. Turniej arcymistrzowski w Skandynawii wygrała jakiś czas temu M. Soćko i chwała jej za to. Nie wiem jak tam organizatorzy rozwiązali wówczas kwestię nagrody dla najlepszej kobiety, ale podejrzewam, że znaleźli mądre rozwiązanie… Może nagrodę otrzymała następna z kolei lub M. Soćko dostała dwie nagrody!?
    Proszę o wyjaśnienie idei oddzielnych sekcji, bo jest ona dla mnie niezrozumiała. Czy może dziewczynki mają uczyć się oddzielnie z chłopcami i jaki jest tego sens? W końcu w szachach chodzi też o poznanie nowych ludzi i zawarcie przyjaźni. Mamy wiele przykładów małżeństw szachowych, które statystycznie wcale nie są mniej udane od tradycyjnych.

  20. Mr. chessinstructor. Całkowicie Pan mnie nie zrozumiał . O turnieju otwartym pisałem z założenia nie dlatego , że ich nie ma , tylko właśnie dlatego że są . Jeżeli zaś chodzi o „utarło się, że mamy osobne turnieje” to przepraszam ( moje przejęzyczenie ) chodziło o osobną klasyfikację i w jednym turnieju nagrody dla zawodniczek sa relatywnie niższe niż dla zawodników ( takie małe sprostowanie.) Nie wiem czy słuszne jest stwierdzenie z Pana strony , że jak byśmy mieli więcej seniorek to przyciągało by to więcej juniorek . Może to jest jeden z czynników , ale nie najważniejszy. Moja córka też otrzymała książke szachową od swojego instruktora własnie jak Pan to nazwał , że jest . Ale to nie znaczy , ze wszystkie dziewczyny będą traktowane tak samo . Wyobrazi Pan sobie w tej chwili rozgrywki ligowe gdzie od nowego sezonu gramy na 6 szachownicach , ale 3 sa kobiece ?. ( nalezy zauważyc system strukturalny w jakim znajduja sie szachy . Już naprawdę wychodzę myślowo poza wszelkie standardy , ale może by tak należało ) Bo uważam , że kwestie finansowe , a w szczególnosci w oczach juniorek ( gdzie w oczach nastolatków nie powinny mieć miejsca ) nie są ważne i nie powinny być ważne . Oczywiscie w okresie seniorskim jak najbardziej . Ale czy chciałby Pan kiedyś usłyszeć stwierdzenie nawet od „swojej” juniorki a później seniorki ,( bo przecież nie zaczynała sie uczyć grać w szachy , że kiedyś zarobi na tym duże pieniądze ) że przecież miało być tak kolorowo , a portfel pusty? Wiem może wychodzę daleko , ale trzeba znaleśc recepte na to by przyciągnąć dziewczęta do szachów ( żeby później mieć seniorki ) .
    Jeżeli chodzi o sekcje . Kluby szachowe są otwarte dla młodzieży , ale w każdym sporcie działaja sekcje i chłopięce i dziewczece . Chciałbym zwrócić uwage na to , że jezeli eksperymentalnie powstawały by sekcje kobiecych szachów , to wymusiło by to następstwo zwiekszenia liczby turniejów dla kobiet , w przyszłości może i ligi kobiecej . W klubach wygenerowało by to zdrową ( przyjacielska ) rywalizację miedzy chłopcami i dziewczętami , bo przecież należeli i reprezentowali by cały czas ten sam klub i trenowali by razem . I na koniec taka konkluzja . Chciałbym dozyć czasów , że jeżeli np. moja córka będzie osiągać wysokie wyniki w szachach to po wygraniu w przyszłości ( jako reprezentantka Polski ) międzynarodowego turnieju szachowego , przyjdzie do mnie i powie mi ” Tato wygrałam turniej , Polacy znowu najlepsi ” , a —–NIE——- ” tato zarobiłam 10000$ ” , bo to przyjdzie na konto samo z wynikami , a pozytywne myslenie należy zaszczepiać od najmłodszych lat.

  21. Nie proponowałem 3 szachownic kobiecych na 3 szachownice męskie w rozgrywkach drużynowych, więc proszę nie nadinterpretować moich wypowiedzi. Obecny system uważam za dobry, choć w przyszłości można się zastanowić nad jego reorganizacją. Dobrze też, że rozgrywane są teraz oddzielne DMP kobiet, choć startuje w nich bardzo niewiele zespołów.
    Uważam, że pozytywne wzorce działają motywująco na dzieci, więc więcej seniorek, które są należycie nagradzane w turniejach, to też więcej juniorek. Jest to też zachęcające dla rodziców, którzy posyłają swoje córki na szachy.
    Proszę się zastanowić, czy nie byłoby sprawiedliwie, gdyby Pana córka, podobnie jak mężczyźni, miała możliwość wygrywania pieniędzy, gdy dorośnie, aby jej wielogodzinny i wieloletni trening nie poszedł na marne? Ktoś powie: „Przecież ma możliwość!”. Temat szans kobiet w konfrontacji z mężczyznami został już jednak tutaj przemaglowany, a jedna Polgar (a nawet 3) wiosny nie czynią.
    Oczywiście zgodzę, się z tym, że nie wszystkie korzyści wypływające z szachów są wymierne. Nie odkrywamy tutaj Ameryki! Jest wiele wartości pedagogicznych i innych wypływających z gry królewskiej. Wie o tym każdy szachowy pedagog, ale liczyłem na poparcie (szczególnie przez ojca zawodniczki) idei podwyższenia nagród dla kobiet w turniejach (o ile takie organizator w ogóle zapewnia). A nie komentarze w stylu „że to mężczyźni są dyskryminowani, bo nie mogą dostać nagrody dla kobiet!”. Jeden z moich kolegów – szachistów też tak mówi, choć chyba bardziej w formie żartu.
    Proszę też wczytać się w treść i sens autora wpisu. Czołowa arcymistrzyni, reprezentantka Polski i mistrzyni olimpijska (zresztą ze znakomitym wynikiem i grą), musi szukać „zwykłej” pracy, bo z szachów, jako kobieta, nie wyżyje…

  22. O 3 szachownicach kobiecych napisałem , nie wbrew Panu tylko po to żeby przedstawić problem małej liczby zawodniczek , a co za tym idzie zmian strukturalnych w samych rozgrywkach . Pozytywne wzorce o których Pan pisze jak najbaedziej tak , ale nie tylko i wyłacznie z kwesti finansowych . Osobiście bym sie cieszył gdyby moja córka zarabiała pieniadze grajac w szachy jako seniorka , ale teraz wpajam jej inne wartości płynace z samej nauki gry w szachy . I każda minuta , ani godzina spędzona nad szachami nigdy nie pójdzie na marne. Szachy uczą wielu innych dobrych rzeczy ( piszę to cały czas z perspektywy juniorki ) Jestem jak najbardziej za zwiększeniem nagród dla zawodniczek , ale od wieku seniorskiego . A dla juniorów jest wiele innych metod motywacji , nagradzania . A to dlaczego polska arcymistrzyni nie wyżyje z szachów , JAKO REPREZENTANTKA NASZEGO KRAJU PROSZĘ ZAPYTAĆ LUDZI ZE ZWIAZKU DO KTÓREGO NALEZY . Czy zna Pan jakąś czołową zawodniczke innej dyscypliny sportu w Polsce , z karierą miedzynarodowa , która musi szukać pracy . Bo ja nie.

  23. Jeśli temat nie kontrowersyjny przyciąga co najmniej uwagę kilkudziesięciu osób, to chciałbym zobaczyć ile wpisów da ten o przeciwnym biegunie ;).

    Według mnie jeśli mężczyźni (poza czołową 30-50) mają duże trudności, aby się utrzymać z samej gry w szachy (zobaczymy ilu szachistów daje lekcje na różnych serwerach szachowych, w realu, symulaltany, itd.), to co dopiero mówić o kobietach! Jak dla mnie to kosmos, zwłaszcza że do tego, aby kobiety WYŁĄCZNIE grały w szachy i z tego się utrzymywały… jest nie do pomyślenia w obecnych czasach. Wyjątek stanowi pierwsza 10-20 światowej klasy szachistek, chociaż i te dorabiają sobie przez udzielanie lekcji, dawanie symulat, pisanie książek, publikowanie artykułów, modelowaniem i innymi rzeczami.

    Dlatego dopóki nie zmieni się globalny obraz szachowego środowiska oraz szachów (jako czegoś więcej niż gry w której „siedzi dwóch typów zamiast pracować na chleb”) a także obraz szachistki (czegoś więcej niż kobiety, która „zamiast wychowywać dzieci to gapi się w te kratownicę i coś tam przestawia”) jak i stereotypów na temat kobiet („kobiety są głupie, a więc dlatego nie mogą grać dobrze, a jak mają dostawać dobre pieniądze, skoro są słabe?”), to jeszcze minie sporo czasu… zanim kobiety będą się mogły utrzymywać z szachów.

    Oczywiście smutne (a nawet tragiczne) jest to, że Asia, Kasia czy Marta będą pracowały jak inni ludzie, ale według mnie znacznie lepsze jest to, aby były znakomitymi menedżerakami, ekonomistkami i weterynarkami niż biednymi szachistkami. Pewnie teraz będę nielubiany i niepopularny, ale ŻADNEJ kobiecie, która nie jest wybitną (!) szachistką w wieku 16-18 lat… nie życzę utrzymywania się z szachów. Chyba, że będzie to w pełni świadomy i dogłębnie przemyślany wybór, który zostanie umotywowany (potwierdzony) tym co podkreśliłeś w artykule („panie, których mężowie (partnerzy) są szachistami lub na tyle zamożnymi ludźmi, że po prostu swoje żony utrzymują, a te się szachami bawią”). Takim przykładem może być chociażby Susan Polgar, Aleksandra Kosteniuk czy też coraz częściej szachistki, które w pełni zaakceptowały fakt bycia zawodniczkami profesjonalistkami (mającymi najczęściej także mężów szachistów) – chociażby Monika Soćko czy Alina L’ami

Comments are closed.