Król jest tylko jeden!

0
217

Mistrzostwa Świata w szachach aktywnych, które rozegrano w Dubaju, przyciągnęły uwagę szachowej społeczności. Śledziłem te zawody wielce rozemocjonowany – może to ze sprawą możliwości oglądania najlepszych szachistów bezpośrednio na sali gry, dzięki przekazowi telewizyjnemu w jakości HD, może za sprawą dużego napięcia, jakie towarzyszyło tej imprezie.

 W szranki stanęli sami wielcy, włącznie z aktualnym Mistrzem Świata oraz pretendentem Viswanathanem Anandem. No właśnie! W 12 rundzie mistrzostw doszło do prestiżowego pojedynku pomiędzy Wikingiem, a zdetronizowanym przez niego, wielkim mistrzem z Indii. Obejrzałem ten pełen podtekstów mecz z wypiekami na twarzy – Anand potrzebował przełamania w pojedynkach z Magnusem i… wreszcie dopiął swego!

 Na desce stanął wymienny wariant obrony słowiańskiej. Wariant, uważany przez wielu szachistów różnych kwalifikacji, za dość remisogenny. Magnus nie dostał niczego po debiucie (normalka 😉 ) i pretendent szybko przejął inicjatywę. Anand następnie wypuścił całą przewagę i doszło do bardzo interesującej końcówki. W pewnym momencie Mistrz Świata najzwyczajniej w świecie… podstawił figurę i dalsza część tej końcówki toczyła się już do jednej bramki. Choć Wiking bronił się, jak to ma w zwyczaju, do samego końca. Kto chce zobaczyć co zrobił Magnus po samobójczym dla niego 34. Sxe6?? – zapraszam na stronę organizatora. Jest to ujęcie, które spokojnie można nazwać zdjęciem roku – z jednej strony, siedzący normalnie, z wyprostowaną sylwetką Anand, na desce stoi pozycja po 34. Sxe6??. Po drugiej stronie mamy Carlsena, który przybija głową do szachownicy charakterystycznego „gwoździa”!

 Choć Mistrzem Świata w „rapidach” został aktualny Mistrz Świata w szachach klasycznych (Caruana drugi, „Vishy” trzeci), to partia ta, jest ważnym zwiastunem przed meczem rewanżowym pomiędzy nim, a Anandem. Czy Anand, zachęcony takim obrotem sprawy, zechce dalej testować „słowianoczkę” w Soczi, bo tam właśnie  zostanie rozegrany rewanżowy mecz? Czy uda mu się przełamać „kompleks Wikinga”? Kogo zaprosi do swojego sztabu, a z kim w tej sprawie rozmówi się Norweg? Pytań jest znacznie więcej. Anand wie, ma pełną jasność, co nie zagrało podczas obrony tytułu i z całą pewnością do tej samej wody nie wejdzie. To stary wygra, lis, który potrafi omijać wnyki. Drugi raz w taki sposób nie da sobie zagrać na nosie. Ostatnio Hindus jest w świetnej formie i jeśli w podobnej kondycji zastaniemy go za kilka miesięcy, to mecz o MŚ nie będzie wyglądał jak niedawne „kancelaryjne przekazanie urzędu”.

Polacy? Daleko. Za daleko. Zniknęli w gąszczu nazwisk. Bartel znacznie wyżej od Wojtaszka, jednak obaj nie włączyli się do walki o pierwszą dziesiątkę. Jutro, w tym samym miejscu, rozegrane zostaną MŚ w blitzu i tam Polacy powinni poszukać swoich szans na odkucie się.