Klasyka znana czy nieznana?

0
370
W oczekiwaniu na IMP w szachach, które tym razem zostaną rozegrane w Warszawie, chciałbym kontynuować na blogu kilka wątków, które od pewnego czasu rozpracowuję na czynniki pierwsze w myślach.

 Tym kibicom, którzy ostatnio nie mają w co wbić zęby, bezskutecznie szukając jakichś atrakcyjnych zdarzeń na krajowym podwórku jako preludium przed turniejem w stolicy, polecam MP juniorów do lat 16 i 18, które zostaną przeprowadzone w Ustroniu. Sporo gorzkich słów padło z moich ust w kierunku juniorów, których ostatnie występy na arenie międzynarodowej nie należały do udanych. Faktem jest, że ostatnimi czasy przywozimy znacznie mniej medali, wygląda na to, że świat nam odskoczył (sądzę, że nie niepostrzeżenie) a szanse na doszlusowanie do najlepszych nie jest rzeczą prostą.

 Warto jednak powiedzieć o miłym akcencie, czyli fenomenalnym występie Mikołaja Tomczaka w Grazu. Na openie w Grazu młody zawodnik z Polski (z tytułem FM!) po prostu ograł wszystkich, meldując się na mecie pierwszy i pozostawiając w tyle wielu rasowych, utytułowanych arcymistrzów! Przyglądałem się partiom naszego zawodnika – Mikołaj grał złożone partie, grał dojrzale, potrafił wytrzymywać naciski oraz świetnie poradził sobie z napięciem ostatnich rund. Daje to świetne perspektywy na przyszłość. Nie wiem, co Mikołaj Tomczak robił ostatnimi czasy, choć nietrudno zgadnąć, że musiał trenować, trenować, trenować w wolnych chwilach… trenować. Tylko tak można wytłumaczyć tę erupcję formy, która najprawdopodobniej znajdzie potwierdzenie w zbliżających się za kilka dni MP juniorów. Postęp w szachach to efekt wielu, wielu miesięcy siermiężnego treningu i nie ma tutaj przypadku. Dróg na skróty w szachach nie ma. Wszechstronne wykształcenie szachowe ma szansę zaistnieć gdy odbędziemy głębokie studia nad całą historią naszego sportu, gdzie jednym z ważniejszych punktów jest znajomość klasyki. Wrócę na moment do książki Gelfanda, którą studiuję. Tam partie klasyczne przeplatają się z tymi rozegranymi sprzed kilku lat, czy nawet miesięcy i okazuje się, że idee generalnie są te same, choć współcześnie gra nieco inaczej wygląda. Klasyka może juniorów nudzić, te szachy różnią się znacznie od tych współczesnych. Szachiści sto lat temu w defensywie grali twardo, jednak ogólnie rzecz ujmując nie szukali aktywnej kontrgry w krytycznych momentach i przegrywali. Nie czuli tak dynamiki, która w tamtych latach dopiero się kształtowała. Te szachy są bardziej statyczne, jednak nie sposób, po prostu nie sposób stać się klasowym graczem bez wiedzy o tamtych latach. Nie mam wątpliwości, że nie jest rzeczą możliwą wychowanie silnego gracza, którego nie interesują partie Capablanki czy Flohra, tylko pierwsza linia Komodo 8.

 Jaki jest poziom znajomości klasyki u młodego pokolenia? Nikt tego jeszcze nie sprawdził, choć byłby na to sposób.. Sposób na rozpoznanie poziomu znajomości klasyki u juniorów i juniorek jest i, według mnie, wygląda całkiem atrakcyjnie. Ostatnio wydumałem, że można by zrobić ogólnopolski konkurs wiedzy z klasyki szachowej. Byłyby tam partie bez nazwisk do odgadanięcia, kombinacje, pozycje z końcówek itd. Można to jeszcze bardziej uatrakcyjnić robiąc pojedynek zespołu seniorskiego, (na przykład kadrowiczów) z teamem juniorskim. Kto więcej wie, ile kto punktów zdobył? Ta zabawa, pożyteczna sama w sobie, dałaby nam wiele ciekawych danych. Dzięki tego typu konkursom dość łatwo się zorientować co wiedzą młodzi szachiści o klasyce, czyli o przeszłości naszego sportu. Karkołomny pomysł ominięcia klasyki w szachach wygląda jak próba zrozumienia teorii względności Einsteina bez znajomości praw Newtona. Taka metodyka nie może zaprowadzić daleko.

 Warto przyjrzeć się partiom tych mistrzostw i obiektywnie ocenić jakość gry poszczególnych zawodników. W końcu te zawody, to turniej bezpośredniego zaplecza kadry, jakkolwiek dziwnie by to nie zabrzmiało. Za lat „X”, gdy obecni kadrowicze podziękują za grę dla Polski, wykruszą się, zawodnicy, którzy zagrają w Ustroniu zastąpią ich. Jak będzie wtedy wyglądała rywalizacja „pierwszego garnituru” z resztą świata? Boję się odpowiadać na te pytania.

Łukasz Jarmuła zadebiutuje w IMP w szachach w Warszawie i wypada trzymać za niego kciuki. Ciekawe czy spotka go zimny prysznic, czy uda mu się skutecznie rywalizować z czołówką?

Zachwycam się więc książką Gelfanda, a w kolejce stoi u mnie na półce jeszcze wiele, wiele książek, które muszę przestudiować. Jeśli trafię na jakąś perłę od razu dam wam znać! Na koniec moje pytanie do was – kto według was jest faworytem turnieju juniorskiego, kobiet oraz wśród seniorów? Macie już swoje typy?