Już za dwa dni Wojtaszek zagra wTata Steel Chess!

0
444
Nie ma to jak urodzić się w kraju, w którym rozgrywane są elitarne turnieje, nie ma to jak być Loekiem van Welym na przykład. Choćby z racji samej tradycji, bo w tym momencie raczej nie siły gry, miejsce w fantastycznym holenderskim turnieju zawsze ma zaklepane i może się do zawodów przygotowywać całymi miesiącami. Z tym większą radością i satysfakcją przyjąłem wiadomość o zaproszeniu przez organizatorów naszego Radka Wojtaszka do Tata Steel Chess. Wielu arcymistrzów szerokiej czołówki światowej bez wahania przyjęło by zaproszenie do zmagań z elitą światową, a nie dostało takiej możliwości.
 
Kilka dni temu udało mi zamienić kilka zdań z Radkiem, u którego widać już pewne podekscytowanie zbliżającym się turniejem. Radek oznajmił, że poznał swoje błędy z poprzedniej edycji i nad tym pracował, natomiast ciężko mu cokolwiek przewidzieć, gdyż na wynik tego typu turniejów ma wpływ zbyt wiele czynników. Zauważyłem też, że nasz arcymistrz zwyczajnie cieszy się na grę z arcymistrzami ze ścisłego „topu”.
 
 Reasumując: mogę po tej rozmowie spokojnie snuć rozważania o nadchodzących pojedynkach naszego gracza, gdyż nie ma innych, niepokojących przesłanek, które zakłócałyby radość oczekiwania na turniej. Warto dodać, że aktualnie Polak ma najwyższy ranking na przestrzeni całej swojej sportowej kariery. Ranking Wojtaszka jest przedmiotem marzeń reszty polskich szachistów, jednak owo mityczne 2700 + jest dla nich jak jakieś tajemne zaklęcie, jak mantra, która odrzuca od siebie niegodnych. Wszyscy liczyli na Kacpra Pioruna, tymczasem ten, już był w ogródku, już witał się gąską, brakowało mu z tego co kojarzę kilkanaście punktów, a teraz jest już poza pierwszą setką z 2651 elo. Z kolei Janek Duda nie gra dużo ostatnio (był poza podium na MP w szachach aktywnych w Zgierzu), jednak nasz talent ma jeszcze czas, by zrobić skok na 2700 elo. Z tego co słyszałem, na razie szykuje się do matury, i jeśli ją pomyślnie zda, czego mu w tym momencie życzę, zapewne znów zanurkuje w szachy i odda się bez reszty treningowi i turniejom. Czy wśród naszych pozostałych juniorów widzę potencjał na gracza 2700 +? Nie. Nie widzę. Mam wątpliwości, czy komuś uda się wskoczyć na 2600 elo…
 
A na świecie dzieje się. Kolejna szachistka z federacji U.S.A, Irina Kush, dołączyła do grupy Nazi Paikidze oraz Marii Muzyczuk, które nie zamierzają jechać w lutym do Iranu na Grand Prix FIDE. Problemem jest ich bezpieczeństwo, a właściwie jego brak, problemem są też stroje. Szachistki mają, jak nakazuje prawo szariatu, grać z zasłoniętymi twarzami. Cała ta sytuacja wpisuje się w modny ostatnio temat gender, słowa odmienianego przez wszystkie przypadki i bardzo wykoślawionego przez wielu dziennikarzy i komentatorów. To jak wygląda, jak jest postrzegana społeczna rola kobiety w poszczególnych kulturach należy do obszaru gender. W islamie rola kobiety jest czymś zupełnie innym, niż w cywilizacji zachodniej i trudno się dziwić, że szachistki naszego kręgu kulturowego buntują się przeciwko narzucanym im ograniczeniom. Ja tutaj symetrii pomiędzy naszymi kulturami nie widzę, a w pojedynku politologów Huntington vs. Fukuyama już od dawna gra toczy się do jednej bramki. Szachistki islamu, grające w Europie nie są do niczego zmuszane i nikomu nic do tego jak one się ubierają, jak spędzają czas itd. Tymczasem mające całkiem odmienne przekonania szachistki spoza tego kręgu kulturowego muszą coś robić wbrew sobie by zagrać. FIDE na takie kwestie zasadniczo jest głucha, zresztą na co FIDE zwraca uwagę? Chyba na to, żeby kasa się zgadzała. Szkoda, że to tak wygląda, nie odnoszę też wrażenia, żeby obecny stan rzeczy miał w najbliższym czasie ulec zmianie.
 
Wasyl Iwanczuk udzielił blisko dwugodzinnego wywiadu dla portalu http://www.chess-news.ru/node/22596, w którym jak zwykle można się rozsmakować. Jeśli chcecie się dowiedzieć jak wyglądały treningi genialnego szachisty ze Lwowa z legendarnym Wiktorem Lwowiczem Korcznojem, który w trakcie analiz uczył Iwanczuka niemieckich słówek, czy też posłuchać o jego partii z Azmajparaszwilim, w której poszedł damą z „a3” na „g4” oraz wielu innych, ciekawych anegdotkach, koniecznie musicie posłuchać lub przeczytać ten wywiad. Warunkiem jest znajomość języka rosyjskiego.
 
Kibicujemy Radkowi Wojtaszkowi. Trzymamy za niego mocno kciuki i czekamy na kojarzenia turnieju Tata Steeel Chess. Jutro oficjalne otwarcie, pierwsza runda w sobotę w porze obiadowej. Do uruchomienia zegarów w holenderskim superturnieju pozostało jeszcze kilkadziesiąt godzin macie jeszcze możliwość wzięcia udziału w konkursie „Psychologii i Szachów”. Szczegóły znajdziecie w poprzednim moim poście, tam też głosujemy. Mam nadzieje, że Radek dostarczy nam w nadchodzących dniach wielu niezapomnianych emocji!