Indywidualne Mistrzostwa Polski.

0
367
Efektem wielu ponagleń z waszej strony, abym wreszcie dał jakoweś znaki życia jest mój powrót do pióra po stosunkowo niedługiej przerwie. Oderwany od lektury fantastycznej książki Borysa Gelfanda „Принятие позиционных решений в шахматах”, książki roku według Angielskiej Federacji Szachowej, rozglądam się po naszym szachowym Uniwersum z zainteresowaniem, chłonąc niczym meduza plankton wszelkie informacje, wieści, ciekawostki, czytam też wywiady i na różne sposoby sobie myślę.

 Na przykład jestem pod wrażeniem wywiadu z aktualnym triumfatorem Aeroflot Open 2017 r. Władimirem Fjedosjejewem z Sankt-Petersburga http://www.chess-news.ru/node/22829. Ten 22 – letni arcymistrz osiągnął niebywały sukces otrzymując przepustkę do gry w elitarnym turnieju w Dortmundzie, natomiast sposób jego wypowiedzi, poglądy, wskazują na ciekawy niepospolity intelekt co jest o tyle intresujące, że ten młody człowiek jest dopiero na styku junior-senior. Bardzo miły, dojrzały chłopak. Po tym wywiadzie ze znacznie większym zainteresowaniem zacznę śledzić jego karierę, a w szczególności start w Dortmundzie.

Wracając do książki Gelfanda, myślę, że jest ona wielkim hołdem dla naszego legendarnego Akiby Rubinsteina, którego pretendent do tytułu MŚ uważa za swojego głównego nauczyciela szachów z wszystkich wielkich tego sportu. W książce, którą wam gorąco polecam, Gelfand wspomina turnieje, które grał w Polanicy-Zdroju jako jedne z lepszych w całej jego karierze! Co się porobiło z tym turniejem na przestrzeni ostatnich dwudziestu lat? W książce Gelfand analizuje swoje partie z turnieju polanickiego przełomu wieków, a tam… gwiazda obok gwiazdy, legenda obok legendy szachów. Taki to był turniej! Teraz organizatorzy mają kłopot, żeby skompletować w miarę sensowną mieszankę GM i IM, aby można było zrobić potrzebne normy. Przywrócenie blasku temu elitarnemu turniejowi z lat poprzednich jest sprawą mocno skomplikowaną, na obecną chwilę rzekłbym, niemożliwą. Książka Gelfanda napisana we współpracy z Jacobem Aagaardem porywa głębią analiz jest napisana z iście literacką swadą, co nie jest rzeczą aż tak częstą w dziale „szachy”.

Monika Soćko chyba do końca nie przeczuwała co może ją spotkać w związku ze startem na MŚ w Iranie. Fala nienawiści jaka spadła na naszą sportsmenkę za założenie nakrycia głowy obowiązującego w Iranie była wprost niewyobrażalna i choć środowisko szachowe stanęło na wysokości zadania stając murem za Moniką, to całe to zdarzenie pozostawiło we mnie duży niesmak. W tej sytuacji jest wiele interesujących momentów, sama rzecz jest jednak bardzo zagmatwana. Wojna kulturowa cywilizacji zachodniej ze światem islamu trwa w najlepsze, choć odnoszę wrażenie, że media nie przyczyniają się do wyedukowania ludzi, czym tak naprawdę jest islam. Teraz głęboki namysł nad daną kwestią zastępowany jest jakimś błyskiem, flashem, szybkim newsem, który ma mieć możliwie jak największy zasięg. Tak teraz wygląda współczesne dziennikarstwo, a przynajmniej jego znaczna część. Taka była mniej więcej geneza newsa o polskiej szachistce, która „zdradziła”, zakładając nakrycie głowy na turnieju szachowym w Iranie. Ten news zaczął żyć swoim życiem i w krótkim czasie obiegł wszystkie ważniejsze stacje telewizyjne jak i portale społecznościowe. Zastanawia mnie skąd w ludziach bierze się tyle negatywnych emocji w stosunku do osoby, której de facto nie znają. Jakoś trudno mi uwierzyć w nienawiść do kogoś kogo się nie zna, sądzę, że ci, którzy z takim zaangażowaniem zaatakowali Monikę mają problem z rozpoznaniem w sobie negatywnych emocji wraz z przyczynami i stosując mechanizm przeniesienia kierują je poza siebie. A cel może być dowolny. Za tym wszystkim zapewne czają się ogromne pokłady lęku.

Czasy są takie trochę jakby wojenne, sprzyjające jasnym deklaracjom czyś jest swój, czy wróg. Najciekawsze jest to, że te wezwania aby określić swoją przynależność religijną (a tym samym etniczną) płyną ze strony osób, które mają kłopoty z zastosowaniem podmiotu i orzeczenia w zdaniu w języku polskim, zdarza im się napisać „ktury”, broń Panie Boże sklecić jakieś trudniejsze zdanie złożone. Jestem ciekaw, jak by wypadł ich test na polskość, gdyby tak zapytać o autora „Balladyny”, czy „Ziemi Obiecanej”, zacząć ich po prostu dopytywać. Monika Soćko rozsławiła nasz kraj zdobywając w zeszłym roku olimpijskie srebro, o większości hejtujących wiemy tyle, że są. Ciekawe, czy ktoś z atakujących Monikę wiedział, jaką utytułowaną sportsmenką jest? Zresztą, czy dla tych ludzi ma to jakiekolwiek znaczenie? 

Media dają jasny przekaz, że świat islamu jest dla nas zagrożeniem. Mam z tym duży problem, bo moje relacje z muzułmanami są bardzo dobre i moje władze poznawcze  doznają niezmiennie poważnego uszczerbku, gdy porównuję przekazy medialne z moimi osobistymi doświadczeniami. Może kilka przykładów. W obecnie zaanektowanym przez Rosję Krymie, w Symferopolu, znalazłem się sam, wieczorem, na mało przyjaznej dzielnicy, (plecak miałem schowany na dworcu). Zaszedłem, więc, do zabytkowego meczetu, w którym spotkałem się z zarządcą świątyni. Ten oprowadził mnie po całym terenie, na koniec zapytał czy mam gdzie spać, bo zbliża się noc. Powiedziałem, że średnio to widzę, a ten oznajmił mi, że wedle Koranu mogę spać w meczecie, gdyż jestem wędrowcem, który jest w drodze. Przyniósł mi jedzenie, przykryłem się kawałkiem jakiegoś dywanu i usnąłem pojedzony, a wcześnie rano obudził mnie głos muezzina, wzywającego do modlitwy. 

Na granicy marokańsko-algierskiej, właściwie na pustyni zatrułem się czymś strasznie, leżałem przez kilka dni bez pamięci w domu Hassana, który dbał o mnie jak matka, żebym wydobrzał (takich opowiastek mam znacznie więcej). Chodzi o to, że przeciętny muzułmanin jest osobą bardzo religijną, odda ci pokój, nakarmi itd. media jednak wolą sprzedawać wersję o tym, że każdy ma ochotę wysadzić się w powietrze w twoim towarzystwie. No i co ja mam zrobić z tymi moimi wszystkim doświadczeniami? Zanegować je? Do teraz piszę z wieloma znajomymi, którzy marzyliby, żebym do nich przyjechał. Wielu pewnie uzna, że jestem naiwny, że nie widzę zagrożenia itd. Oczywiście widzę, jestem świadom czym jest fundamentalizm, nie mający zakorzenienia tylko w jednym wyznaniu, oraz zagrożeń z tego płynących, wiem co potrafi zrobić mały promil ludzi naprawdę złych, ale jestem też świadom naszej hipokryzji. Cywilizacja chrześcijańska od setek lat nie zajmowała się niczym innym, tylko pacyfikowaniem całych kontynentów, trup słał się gęsto na każdej z szerokości geograficznych, do których kultura zachodnia dotarła. Robiliśmy dokładnie to, co od jakiegoś czasu mniej lub bardziej skutecznie próbują zrobić z nami, jednak rodzi się w nas tak wielkie, święte oburzenie. Jest to nic innego tylko łagodny uśmiech prawa karmy, które mówi, że za każdy nasz czyn czeka na nas kara lub nagroda…

Zbliżają się Indywidualne Mistrzostwa Polski w Szachach. Lista startowa turnieju mężczyzn delikatnie rzecz ujmując nie wzbudza mojego entuzjazmu. Bez Wojtaszka, Dudy, Świercza, który Moskwy ostatnio nie podbił, Draguna, tabela wydaje się świecić pustkami. Po prostu nie ma fajnych nazwisk, które powinny za dwa tygodnie w Warszawie zagościć. Radek Wojtaszek zagra w kwietniu w Memoriale Gaszymowa, a turniej ten ma piekielnie mocny skład! To kolejna superkołówka z udziałem naszego reprezentanta, chyba zaczyna się ruch w interesie. I dobrze! Bardzo, bardzo się cieszę na ten turniej i kolejne wielkie wyzwanie jakie stoi przed naszym arcymistrzem! Jednak najpierw musi się rozstrzygnąć walka o prymat na krajowym podwórku!