Indie pełne światła.

0
156

Biorąc pod uwagę hinduski panteon bóstw oraz ilość świąt religijnych, które rokrocznie odbywają się w Indiach, chrześcijańska cywilizacja zachodnia jest pod tym względem zaledwie ubogą kuzynką bez posagu, tej wielkiej azjatyckiej tradycji. Ilość bóstw w hinduizmie jest oszałamiająca, liczona nawet już nie w setkach i jednym z aspektów, które odróżnia chrześcijaństwo od hinduizmu jest pluralizm tego ostatniego – w Indiach na jednej ulicy mogą współżyć wyznawcy diametralnie różniących się bóstw, żyć w zupełnej zgodzie, gdzie nikt nikogo nie rozlicza do jakiego boga zanosi swe modły i jaki jest poziom jego religijności.

 Za kilka dni rozpocznie się walka o szachową koronę, która potrwa blisko miesiąc. Bardzo lubię spoglądać na dane wydarzenie sportowe, nie w tym wąskim sensie, a widzieć je osadzone w znacznie szerszej perspektywie. W związku z tym chciałem zwrócić waszą uwagę na odbywające się w Indiach święto Diwali (święto światła), które jest jednym z ważniejszych hinduistycznych świąt. Jest to święto ruchome – w tym roku rozpoczyna się właśnie dzisiaj i potrwa pięć dni, czyli do siódmego listopada. Sens tego święta polega na tym, że zapala się lampki oliwne z wypalanej gliny przed każdym domem na powitanie Lakszmi, bogini szczęścia i dobrobytu. Jest to święto, w którym wszyscy spotykają się w gronie rodzinnym i obdarowują nawzajem słodyczami. W Nepalu święto Diwali nazywane jest Swanti.




 Wygląda na to, że do rozpoczęcia meczu Anand – Carlsen całe Indie zapłoną milionami światełek, wybuchną tysiące sztucznych ogni, a domostwa zostaną przybrane kwiatami. Bogini Lakszmi jest bóstwem szczęścia i dobrobytu, a zarówno jedno, jak i drugie będzie obrońcy tytułu w tym meczu bardzo potrzebne. Dlatego właśnie teraz chciałem złożyć życzenia aktualnemu Mistrzowi Świata: „Happy Diwali Mr. Anand!!”