Ile kosztuje sport, ile kosztuje pasja – część druga!

0
285

Przede wszystkim chciałem podziękować wam, za te obszerne, choć nieliczne komentarze, które w znacznej części odnosiły się do kwestii zasadniczej, czyli finansów wydawanych przez nas na szachy. Z waszych słów wynika, że nie jesteście zadowoleni z tego ile płacicie, za co i w jakiej formie. Prawie każdy z was mówi o tym, że płacąc nie dostaje od związku nic w zamian lub bardzo niewiele. Zasadniczo wasze oceny pokrywają się z ocenami sytuacji czynionymi przez szachistów, których spotykam „w terenie”, że się tak wyrażę. Zwrócę wam teraz uwagę na kilka momentów w naszej dyskusji, które może w nieco innej perspektywie oddadzą miejsce, w którym się znajdujemy. Żeby nasza rozmowa miała charakter luźnej, całkowicie niezobowiązującej pogaduchy na ważny dla nas temat, chciałem wam oznajmić, żebyście porzucili swoje strachy, obawy, lęki, gdyż jestem zdania, że na naszej rozmowie się tutaj sprawa zakończy i nie daję wiary, że dojdzie do jakichś zmian w płatnościach na nasz sport..
 Odetchnęliście z ulgą?? A dlaczego?? ;). Przecież z większości waszych odpowiedzi bije złość, że płacicie po kilka, a nawet kilkanaście razy za to samo, że wysokość opłat jest taka, a nie inna, że generalnie panuje całkowita finansowa nieprzejrzystość. Zobaczcie – to jest ten pierwszy moment – piszecie, że w związku z tym, że finanse są tak ułożone żebyśmy niewiele się mogli z tego dowiedzieć, że płacąc przy różnych okazjach, nie dostajemy nic w zamian od PZSZach krew was zalewa, a jednak gdy ktoś poruszą tę kwestię, od razu się irytujecie, zżymacie i najchętniej kończylibyście ten temat. Trochę to dziwne. Fajnie jednak pisaliście, więc zacytuję was. Pewien Pan (szkoda, że się nie podpisał z imienia i nazwiska) napisał tak:

Panie Krzysztofie, mój klub (do którego należę) płaci co rok składkę (można to sprawdzić na stronie PZSZACH – CR) 350zł – otrzymując w zamian… nic. Ja, w ubiegłym roku, grałem w siedmiu turniejach (z każdego jest opłata, bodajże, 20zł dla PZSZACH = 140 zł). Opłaciłem też zdobycie kategorii Centralnej (60 zł). Przekazałem 1% z podatków (70zł). Z każdej nowej licencji w klubie (juniorzy) PZSZACH pobiera opłatę. To wszystko po stronie zysków PZSZACH. A teraz przejdźmy do moich (seniora) i innych osob (juniorów) benefitow, jakie uzyskujemy od pzszach. Benefity =0. W tym miejscu zadam pytanie: O JAKIEJ, DODATKOWO, OPLACIE PAN MOWI?

Moja odpowiedź jest taka – jest Pan niezadowolony i słusznie, gdyż z uwagi na swoją aktywność, zamiast być nagrodzonym w jakiś sposób, jest Pan finansowo obciążony jeszcze bardziej. Zagrał Pan w siedmiu turniejach, to dużo i za każdym razem płacił po dwie dychy opłat, więc wybulił Pan 140 zł, ja zagrałem w dwóch turniejach, zapłaciłem 40 zł. Dlaczego Pan będąc aktywniejszym ode mnie szachistą ma z tego powodu cierpieć? Według mnie rozwiązaniem jest klarowna opłata roczna, która w odpowiedniej wysokości zdejmie z Pana ciężar płacenia co turniej za to samo. To coś takiego jak bilet miesięczny – jak często jeździsz wychodzi taniej. Dalej ciągnę – kategorie dla dorosłych szachistów są tak samo ważne, a dla dzieci z czysto psychologicznego punktu widzenia, są jeszcze ważniejsze, choć kategoria w czasach rankingu elo to relikt z czasów jurajskich (Ile ja się nasłuchałem maluchów na salach gry: „Tyyy, cha, cha, a ja już zdobyłem „trójkę”,cha chaa, a w tym roku walczę o drugą kategorię!!” Marcin, jaką masz kategorię?” i tak cały czas nasze pociechy nadają ;)) Maluchy uwielbiają się licytować na kategorie, to ich absolutnie mobilizuje do pracy nad szachami, uważam, że tutaj opłat nie powinno być, lub zaczynać się od momentu wyższego od I kategorii. Rozwiązaniem byłaby klarowna opłata roczna, która zwolni mamę, tatę od płacenia haraczu za nadanie kategorii dla swojej pociechy. Anonimie – piszę o tym, abyś zapłacił raz, a dobrze, a nie żeby cię kroili co turniej w tych tzw. „małych opłatach”. Narzekasz, że tak jest, a jest w tobie ogromny opór, by się coś w tej materii zmieniło (jakoś tak automatycznie przeszedłem na „ty”, nie gniewaj się!).


Napisał Tomasz:

Niestety, ale dołączę się do klubu narzekaczy :P. I nie dlatego, że jestem z natury malkontentem, lecz dlatego, że na własnej skórze doświadczyłem tego za co miałbym dodatkowo płacić.

Mamy dyskutować na argumenty? Proszę bardzo.

Jako szachista płaciłem (lub miałem obowiązek płacić) za:
1. Wpisowe do turniejów.
2. Opłatę klasyfikacyjno-rankingową.
3. Opłatę za obliczanie zmiany rankingu ELO.
4. Opłatę za wydanie legitymacji.
5. Opłatę roczną za uprawianie sportu.
6. Opłatę za kurs sędziowski.
7. Opłatę za kurs instruktora.
8. Opłatę za wydanie legitymacji instruktora.
9. Opłatę za wydanie zaświadczenia o ukończeniu kursu instruktora.

Z tego co wiem to kluby mają obowiązek co roku uiszczać opłaty za to, że przynależą do Związku. I nie są to opłaty rzędu kilku czy kilkunastu złotych, lecz kilkuset (z tego co pamiętam to 500 czy też 700zł).

A teraz co w zamian dostawałem za finansowe wspieranie Związku.
1. Uczestnictwo w turniejach.
2. Sędziowanie przez sędziów.
3. Nagrody i upominki (w tym dyplomy).
4. „Profesjonalną” pomoc w przypadku jawnej naruszenia obowiązków przez jednego z działaczy szachowych, który przez rok nie wydał mi zaświadczenia o ukończeniu kursu instruktora.


Tomaszu nie mówię ci, za co i na co miałbyś płacić dodatkowo, mówię ci, co wynika z twojego tekstu, że już to robisz i złościsz się jak twój współkompan z dyskusji, że cię o to zaczepiłem moim artykułem.

ad.  1) Wpisowe do turniejów – to inna sprawa. Tam organizator poświęca czas, bierze urlop, i ma mu coś zostać w kieszeni bo to nie jest wolontariusz. Jeśli ma średni turniej, słabych sponsorów, musi dać tą opłatę po to, żeby opłacić prąd, wynająć salę, całą infrastrukturę turniejową itd.

ad. 2) odpowiedź taka sama, jaką dałem koledze wyżej, macie rację, że się o to płacenie w koło Macieju co turniej złościcie, ale dla mnie jest absurdalne, że się złościcie, że chcę o tym podyskutować.

ad. 3) Za elo bulimy haracz FIDE, ale nie całość tej kwoty tam płynie, tego trudno uniknąć jeśli chce się po turnieju wiedzieć czy się poszło w górę, czy w dół.

ad. 4)  Opłatę za wydanie legitymacji – napisz jakiej, ja takiej nie mam, ile zapłaciłeś za nią i komu?

ad. 5 ) A to co za opłata roczna za uprawianie sportu?

ad. 6)  Kurs sędziowski i opłata za niego – sam robiłem, choć ze mnie sędzia ja z koziej d… trąba, jednak sorry – memory, za takie kursy się płaci bo daje ci to uprawienia, żebyś potem sobie zarobił pieniążków, gdy sam będziesz sędziował.

ad. 7) Opłata za kurs instruktora – sam wybuliłem z wszystkim, dojazdem itd. ponad dwa koła, to były piękne wakacje. Znów cię pytam – przecież zrobienie kursu wynajęcie wykładowców, sali, sprzętu, wyżywienie to… hmm… nie wiem – tak z nieba to wszystko spada?? To kosztuje, niestety, poza tym po tym kursie masz uprawnienia, możesz trenować, możesz zarabiać pieniądze, masz tzw. „papier”. Zupełnie nie rozumiem dlaczego wyszczególniłeś te oczywiste opłaty, które dają ci, jeśli się dobrze zakręcisz, korzyści.

ad 8) Patrz ad. 6) i ad.  7)

ad. 9) Czytaj ostatnie trzy ad.

Poniższe cztery podpunkty, które dałeś dają ci odpowiedź, że rozmowy o pieniądzach, które mamy płacić na nasz sport, dyskusja o klarowności opłat jest w naszym interesie. To, że mamy do czynienia z tak dużym pomieszaniem z poplątaniem w finansach jest między innymi naszą winą, gdyż usłużnie robimy to co nam każą, choć to nam się nie podoba i nie jest na rękę. Brakuje bardzo takiej debaty, zarówno ze strony naszego związku jak i nas. Wszyscy są na wszystkich źli. Jednym by pasowało, żeby ich nie ruszać, drudzy spełniają to życzenie i żyją w tym co im dano, w tym totalnym finansowym mętliku.

Moja propozycja byłaby taka, jest to pomysł roboczy, czyli do obróbki. Płacimy jak w innych związkach opłatę roczną, która ma zwierać wszystko to, co wam zabierają opłaty poszczególne, które to opłaty i tak czynią bardzo dużą kwotę. Można nawet zrobić trzy taryfy – dla bardzo aktywnych, mniej i najmniej uczestniczących w życiu szachowym zawodników. To przez fakt, że te finanse są tak rozbite, płacimy nawet nie wiedząc ile bo prawie nikt tego nie podlicza. A właśnie. No to może policzcie ostatni wasz rok i napiszcie ile wam wyszło? Jestem za pełną klarownością finansów, a to da nam jasność i bezpieczeństwo. Tzbych napisał o zaufaniu – to podstawowy problem, ponieważ w relacjach na linii „PZSzach – szeregowy szachista” nie ma tego, co jest podstawą we wzajemnych stosunkach, czyli zaufania. Ludzie nie wierzą, że im się poprawi, zmieni, że będzie jaśniej i przejrzyściej. Niestety, takie mam odczucia, gdy rozmawiam z wieloma szachistami, którzy chętnie mi się zwierzają. Tutaj jest ogrom roboty przed nami, jest wiele dróg, którymi możemy podążyć, by nasz związek oraz sport stał się wizytówką dla innych. Napiszecie, proszę, co o tym wszystkim sądzicie!