Dwa lata jak za brata po peronie się przelata…

0
93


Nie chciałbym nad kwestią dopingu w szachach, rozwodzić się zbyt długo. Nie czas, nie miejsce. Radek Wojtaszek gra z najlepszymi na świecie, zyskuje na rankingu i rzeczywiście, jeśli kiedyś marzyłem o remisach naszego arcymistrza z takimi mocarzami jak Kramnik, Griszczuk itd., to teraz coraz częściej zaczynam odczuwać niedosyt. Apetyt rośnie w miarę jedzenia. Dziś, według mnie, Radek całkiem słusznie odpuścił sobie pojedynek z Potapovem, by dobrze przygotować się do ostatniego starcia ze Svidlerem…
Trochę nie czas więc i nie miejsce, by pisać o dopingu ale dosłownie scyzoryk w kieszeni mi się otwiera, gdy czytam, że europejska federacja zamierza ukarać Gruzina Gaioza Nigalidzego zaledwie rokiem, maksymalnie dwoma, dyskwalifikacji. Składam w tym momencie gratulacje federacji! Pójdźmy nawet krok dalej, a co się będziemy, jak się bawić to się bawić! Może już czas zrobić listę, jaka kara się należy i za jaki doping: na przykład masz smartfon starszej generacji ze słabym procesorem – rok, masz nowy sprzęt i niezły moduł w telefonie 2- 3 lata, przyznałeś się po złapaniu – okoliczności łagodzące, idziesz w zaparte, trafiasz na kilka miesięcy dłużej w odstawkę…
 To jest jakiś koszmar: Azmajparaszwili tak to właśnie tłumaczył! Nigalidze używając szachowego programu wedle siły gry (programu) popełnił… lekki doping. Poza tym Nigalidze miał trudną sytuację finansową itd. I to do k… nędzy, mówi szef europejskiej federacji szachowej! Może szachiści powinni jakoś pomóc Nigalidzemu, nie wiem, uskładać jakąś kwotę dla niego na lepszy smartfon?

 W psychologii istnieje efekt halo. To dotyczy ludzi, ale można to rozciągnąć i na całe dyscypliny. W wielkim skrócie: w tym efekcie chodzi o to, że przy ocenie kogoś, liczy się pierwsze wrażenie. Jeśli spotykasz kogoś, liczą się pierwsze minuty spotkania. Jeśli ten ktoś wywrze na tobie pozytywne lub negatywne wrażenie, ten efekt będzie potem trudny do odkręcenia. I to można przenieść na szachy. Jeśli po incydencie z Nigalidze światowa prasa opisuje to zdarzenie – to jakie było pierwsze wrażenie związane z naszą dyscypliną u tych, którzy z tym sportem nigdy nie mieli do czynienia? Mniejsza z tym. Sportowcy takimi „wyrokami” dostają zielone światło, żeby kombinować i jest mi po prostu wstyd, że tak nasza dyscyplina się prowadzi. Jak to mawia więzienna recydywa? Rok nie wyrok, dwa lata jak za brata…
 Krew mnie zalewa i niech się coś stanie, co mnie odciągnie od myślenia o tym, co właśnie przeczytałem na: http://www.chess-news.ru/node/18919. Humor mam ołowiany, jak to niebo za oknem. Niech nikt mnie teraz nie rusza, bo mogę pogryźć.