Druga runda turnieju w Katarze: Świetny, remisowy mecz Pioruna z Kramnikiem! Wojtaszek i Świercz z kompletem zwycięstw!

0
201

Choć to Wojtaszek i Świercz wygrali, ten dzień należał do Kacpra Pioruna, który stoczył epicki bój z Władimirem Kramnikiem. Z wielką przyjemnością słuchałem analiz Swidlera końcówki, którą wielu szachistów przegrałoby z byłym mistrzem świata. Polacy znów dostarczyli mi wielu emocji – oczywiście gra Pioruna na pierwszej desce to jedno, ale i inne pojedynki miały swoją dramaturgię…

Kramnik przed meczem spojrzał na niebo: „Hmm… nadciąga burza z piorunami…”- pomyślał.
 Foto Kateryna Savina ze strony organizatora.

Bo, na przykład, pojedynek Radka Wojtaszka z Chińczykiem Lin Chenem (za każdym razem słyszę jakieś nowe nazwiska szachistów z Kraju Środka, co potencjał ludzki, to potencjał!) był, co dało się łatwo zauważyć, bardzo ciężki dla naszego szachisty. Chińczyk zagrał jak klasyczny „murarz”, ustawił bardzo solidną strukturę i, by przebić takiego zawodnika, trzeba było chwytać się wszystkiego, każdego niuansu pozycji. Generalnie, gdy zawodnik ma już ranking ponad 2500 elo i bardzo chce zremisować, w wielu sytuacjach nie można mu w tym przeszkodzić. Różnica 250 elo nie wygrywa z tej racji, że jest. Trzeba wiedzieć jak się tańczy w takich pozach. Nieraz znajduje się jakiś paradoksalny manewr, który popchnie sprawy w dobrym kierunku, ale nie zawsze. Tym bardziej cieszę się, że Radek nie stracił „połóweczki”, która była marzeniem jego oponenta.

Foto Kateryna Savina ze strony Organizatora.
W ogóle to tak – czy siedzicie mocno w fotelach?? Jutro Polacy dostają trzech wspaniałych przeciwników. Nasi tak grają, że oto remisujący z Kramnikiem Piorun, zmienia się na pierwszej desce z Radkiem Wojtaszkiem, który zagra z… Girim! Wow! To będzie mecz z podtekstem, wszak Radek zatrzymał się właśnie na Girim w Pucharze Świata. Radek odpadł w rapidach, miał po prostu gorszy dzień, natomiast w klasyku to podopieczny Tukmakowa nie błyszczał, tracił wiele czasu i mecz toczył się pod znakiem lekkiej przewagi naszego sportowca. To raz. Dwa – na czwartej desce zagra Darek Świercz z Yu Yangyi 2736 elo. A więc mamy kolejny hit, a właściwie hicior. Niestety, obaj, Darek i Radek, mają czarne, co na tym poziomie nie jest bez znaczenia. Trzeci wystrzał przedsylwestrowy jutrzejszej rundy to mecz Kacpra Pioruna z Jewgienijem Tomaszewskim z Rosji 2744 elo.

 O takie coś chyba nam, kibicom chodziło. Przynajmniej mnie. Gdy Polacy tak grają, potęgując napięcie z rundy na rundę, aż chce się siadać do transmisji. Właściwie pierwszą moją myślą, tuż po przebudzeniu była taka sekwencja słów: „O k… Piorun dzisiaj gra z Kramnikiem!!”. Jutro wstanę i co sobie pomyślę? „Oo ja pierd…” i potem wymienię te trzy szlagierowe mecze Polaków :). Pasują mi takie poranki, gdy robię to co mam do zrobienia, a ciągle gdzieś siedzi we mnie, że zbliża się runda o trzynastej w Katarze. Myślę, że wy również jesteście podekscytowani i czekacie na kolejny dzień w Doha.

Jutro wszystkie kamery spoczną na Radku Wojtaszku, moja uwaga również. Nie chcę niczego przepowiadać. Zawsze, gdy piszę, że coś będzie, tak się nie dzieje. Żaden ze mnie szachowy Wernyhora, no, chyba, że zacznę wieszczyć jak jeden gość z moich rodzinnych stron, a żył on jeszcze przed wojną. Kiedyś przyszli do niego ludzie, jeden przyniósł kurę, inny ser, jeszcze inny chleb i go pytają „Drzewicu (tak się nazywał), powiedzcie, to bedzie ta wojna, cy nie bedzie?” Ten siedział, siedział, nabił sobie fajkę, zapalił, wreszcie raczył rzec: „Słuchojcie no wsyscy, coście się tutaj zebrali, wojna bedzie abo jej nie bedzie”. Jeśli tak będę kiedyś przepowiadał wyniki w szachach zawsze trafię, jednak jak typuje „po mojemu”, niebezpiecznie, niestety, mam cela, jak baba z wesela. Więc, nie podejmuję się i koniec. Chcę zobaczyć piękne mecze, ładną grę naszych, chcę się też cieszyć szachami, czego wam i sobie z całego serca życzę. Polacy – powodzenia w czasie jutrzejszej, ciężkiej rundy!!