Czy Rosja zdobędzie dwa złota na DME w Reykjaviku?

0
197
Nie wiem, ale bardzo trudno mi wydedukować, co naprawdę siedzi w głowie Magnusa Carlsena. Razu pewnego zastanawiałem się, co może stać się po zdobyciu przez Norwega najważniejszego tytułu w szachach. Pisałem, że Magnus, zdobywszy w szachach wszystko co jest do zdobycia, może ulec stopniowej demoralizacji. Podobna historia zdarzyła się dawno temu, bo w XIX wieku, z genialnym Morphym, który przypłynął do Europy, oskalpował w bardzo krótkim czasie cały szachowy kontynent i pogrążył się w wytworach własnego umysłu. Zbliżał się koniec wieku, ludzi w czasach fine de sieclu ogarniał irracjonalny pesymizm, jednak Morphy podupadł na duchu z bardzo konkretnej przyczyny: z braku równorzędnych przeciwników do gry w szachy. Swoją drogą to były czasy bardzo dżentelmeńskie, nie to co teraz. Raz Morphy ograł pewnego szachistę (nie pamiętam już nazwiska, czytałem to w zbeletryzowanej, rosyjskojęzycznej książce o Morphym), któremu materialnie wiodło się bardzo źle. Amerykanin kupił mu meble do mieszkania i jakoś tam pomógł jeszcze. Fajne czasy. Według mnie największym wrogiem Magnusa nie jest Caruana, Aronian czy Kramnik. Jego największym wrogiem jest on sam. Mistrz Świata ma teraz najniższy ranking od czterech lat – jest to, „ludzko” wyglądające 2832 elo.

 Teraz wszystko się zwulgaryzowało. Na przykład Mateusz Bartel odebrał zaocznie złoty medal za olimpiadę w Chanty-Mansyjsku, gdzie doszło do oszustwa, w którym nasz arcymistrz był osobą pokrzywdzoną. Owym oszustem okazał się Francuz, Sebastien Feller. Ciekawi mnie, czy Mateusz Bartel jest w jakichkolwiek relacjach z Francuzem, czy podaje mu rękę na turniejach na przykład? Przeczytałem niedawno wywiad z Szymonem Ziółkowskim, naszym młociarzem, który mówiąc o przemyśle dopingowym, o jego rozmiarach, nadmienił, że on nie podaje ręki tym, u których stwierdzono doping, bo to nie są żadni jego koledzy, a złodzieje. Naszemu młociarzowi po latach federacja nie zwróciła pieniędzy za medale, które znalazły się w kieszeniach sportowych oszustów. Czy ja bym podawał rękę Fellerowi? Nie podawałbym. Uważam, że tacy ludzie po udowodnionym przestępstwie, powinni mieć dożywotni zakaz funkcjonowania w zawodowym sporcie.

Rosjanki z kompletem, Rosjanom Azerowie coś tam skubnęli, ale i tak są na czele. Rosyjskiej męskiej reprezentacji ostatnimi czasy wiodło się różnie. Dla Rosjan ciosem jest, gdy nie zdobywają złota, srebro, czy brąz jest tylko na otarcie łez, a miejsca poza podium to  totalna, narodowa katastrofa, po której rozpoczyna się debata, analizy, podawane są procenty, statystyki itd. Tak to wygląda u Rosjan, to jest szachowa potęga od zarania tego sportu. Dlatego dwa złota, a wszystko w tym kierunku zmierza, byłyby dla Rosji powrotem do normalności. Ciekawe, czy oba zespoły dojadą na pierwszych miejscach do końca turnieju?

Polki, Polacy, nasze dwa zespoły, są relatywnie wysoko. Polacy mają dobre kojarzenie – zagrają z Finami. Drużyna do ogrania. Gdybyśmy ich trzasnęli, wskakujemy do dziesiątki i do rozegrania zostaną trzy rundy. Można  zrobić takie założenie: ogrywamy Finów, czyścimy głowy z tych wszystkich pozostałości, z tego szlamu z początku turnieju i gramy na maksa do samego końca. Mirek Wolak napisał o dziurach – w ogóle nie gra Radek Wojtaszek. Nie gra. No jak gra, jak nie gra :). Nic nie wygrał, dwa remisy, to nie Radek, którego chcieliśmy oglądać. W środku też nie ma skuteczności. Tak naprawdę gra tylko Janek i, co jest pewną niespodzianką, nieźle radzi sobie Robert Kempiński.

 Jest dzień wolnego, właśnie teraz czas na regenerację, konsolidację i dobre przygotowanie na Finów. Chodzi też o to, że już nie ma miejsca na potknięcia, jednak obie drużyny, mają tego świadomość. Czekam z niecierpliwością na kolejną rundę…