„Co może zadecydować o zwycięstwie w turnieju pretendentów?”

0
184

A to Londyn właśnie, od piętnastego marca stanie się prawdziwą Mekką szachów. Trzeba nam się cieszyć, że Londyn, a nie Ankara, Stambuł, czy stolica którejś z byłych południowych republik radzieckich znajdzie się na ustach tych wszystkich, którym szachy nie są obojętne. Proszę mi wybaczyć ironię, ale mocno już mi się przejadły turnieje, które przeprowadzano w przypadkowych miastach Azji Wschodniej, na terenach mało atrakcyjnych z komercyjno-medialnego punktu widzenia. Oczy tysięcy kibiców zwrócone będą w kierunku stolicy Wielkiej Brytanii, gdzie, w trwającej dwa tygodnie wielkiej bitwie zostanie wyłoniony pretendent, który otrzyma szansę zdetronizowania obecnego Mistrza Świata. W turnieju kandydatów wystąpią największe szachowe indywidualności ostatnich lat. Będziemy oglądać tych, którzy wyznaczają nowe trendy w naszej dyscyplinie, a turniej (jakkolwiek by nie patrzeć na inflację rankingu) będzie najsilniejszym w historii.
Zapraszam Was na luźne rozważania dotyczące głównych aktorów tego spektaklu (Oczywiście nie napiszę wszystkiego i o każdym arcymistrzu, gdyż musiałaby powstać artykuł rozmiarów kilkunastostronicowej pracy magisterskiej)
Zastanawiałem się w trakcie prac przydomowych (prace fizyczne dają mi swobodę myślenia) które z czynników mogą zadecydować o zwycięstwie w tak silnym turnieju. Czy przygotowanie kondycyjne? Odporność nerwowa, dobór sekundantów, repertuar debiutowy? Czy wreszcie doprowadzona do wysokiego poziomu kombinacja wszystkich tych elementów? Zobaczmy jak te czynniki się mają do poszczególnych arcymistrzów, których zobaczymy w Londynie.
Przygotowanie kondycyjne może mieć w Londynie kolosalne znaczenie. 14 rund (grane w cyklach trzydniowych, po których następować będzie dzień przerwy i tak do końca turnieju)  może faworyzować zawodników silnych i wytrzymałych. Według komentujących z kondycją może mieć problemy Włodzimierz Kramnik, który jest już w wieku słusznym. Przywoływana jest jego ostatnia „wpadka”, która miała miejsce w Zurichu w ostatniej rundzie, w pojedynku przeciwko Anandowi. Arcymistrz Gawain Jones uważa, że Kramnik jest szczęśliwy z tego powodu, że spotka się z Carlsenem w rundzie drugiej, kiedy to ubytek energii nie będzie mu dawał aż tak mocno we znaki. Ciekawe jak kondycyjnie zniesie turniej Gelfand, który też ma swoje lata. Aspekt kondycyjny faworyzuje Carlsena, Griszczuka, Aroniana, Radżabova, czyli stosunkowo młodych arcymistrzów. Oni mogą łatwiej znieść turniejowe trudy.
Odporność nerwowa. Nie jest z całą pewnością mocną stroną Vasilija Ivańczuka. Ten mega-kreatywny arcymistrz potrafi grać w pełni skoncentrowany, ale jeśli coś wyprowadzi go z tego transu, może przegrywać partię za partią aż do samego końca turnieju! Drugie imię Ivańczuka brzmi nieprzewidywalność – on może wygrać te zawody, może też nie wygrać żadnej partii i być ostatnim. Jego złożona osobowość powoduje, że niezwykle trudno go scharakteryzować. Moim zdaniem jeśli opanuje nerwy, może być bardzo niebezpieczny. Arcymistrzowie o dużej odporności nerwowej to… Carlsen (gdzieżby nie! 😉 ) oraz Aleksander Griszczuk. O Griszczuku i jego doskonałej grze w niedoczasach krążą już teraz legendy. Od tego arcymistrza bije jakiś spokój, nawet wsłuchując się w jego wypowiedzi odnosi się wrażenie, jakby w pełni panował nad emocjami. To może mieć znaczenie zarówno w pierwszych rundach, jak i pod koniec turnieju w Londynie.
Jeśli chodzi o przygotowanie debiutowe wedle komentatorów najbardziej profesjonalnie przygotowany jest Kramnik oraz Aronian. Z debiutem wciąż może mieć problem Carlsen, ale według dobrze poinformowanych źródeł Norweg ostatnie miesiące dość intensywnie pracował nad tym elementem. Zobaczymy czy będzie szedł w Londynie jak najszybciej „w szachy”, czy w „warianty”. Stawiam, że jeszcze bójek teoretycznych nie podejmie, przynajmniej z niektórymi arcymistrzami słynącymi ze świetnego przygotowania. Raczej będzie chciał gry na swoim, dobrze znanym podwórku.
Radżabov jest całkowicie poza grą praktyczną, grał ostatnimi czasy bardzo mało i trudno powiedzieć jak mu uda się wejść w turniej bez konkretnej rozgrzewki w normalnych (nie treningowych) warunkach. U Azera „zabójca” się odzywa gdy ma czarne bierki. Gdy ma białe, jego instynkt jest już nieco przytępiony. Ale jak tu liczyć na cokolwiek tylko czarnym kolorem przy takim składzie turnieju?
Słucham słynnych kometatorów, słucham siebie i chciałem też poznać wasze zdanie. Zatrzymałem się w tym miejscu i odniosłem takie wrażenie, że napisałem niewiele. W Londynie mamy tak potężny skład, tak wielkich szachowch gigantów, że gdybym teraz nie przestawał pisać i rozważać wszystkie „za i przeciw”, charakteryzować całą ósemkę do samego świtu, nie wyczerpałbym tematu. Widzicie, że cieżko mi już usiedzieć na czterech literach, chcę bardzo by już grali, niech ten turniej się już zacznie!;)