Armenia zamyka Polakom drogę do medalu ME! Polki po zwycięstwie nad Rumunią zagrają o wszystko z liderującymi Rosjankami!

0
452

Polski team nie gra. Niemoc naszych reprezentantów jest porażająca. Przez cały turniej trwały jakieś męczarnie z o kilkaset elo niżej notowanymi zespołami i tam już traciliśmy punkty. Z zespołami mocniejszymi, jak wczorajszy przeciwnik, Armenia, nie istniejemy, nie mamy racji bytu po prostu. Choć turniej trwa i na końcową analizę trzeba poczekać jeszcze dwa dni, to już teraz wiadomo, że z tej mąki chleba nie będzie. Dziś jeszcze Polacy, jakby Caissa chciała ich „dobić” za tyle niewykorzystanych szans, zagrają z wkurzonym na maksa po dwóch porażkach zespołem Ukrainy, który… notorycznie nas ogrywa! Czy mamy szanse w tym meczu? Z taką grą, według mnie – nie.


Szachowa Europa w Reykjaviku spotyka się na tej sportowej hali.


A Polki konsekwentnie, wedle klasy gry i miejsca na liście startowej, już są tuż pod podium. Po wczorajszym, wcale nie łatwym meczu z Rumunią, wskoczyły do „piątki” i zagrają, no dobrze, użyję teraz tego stwierdzenia, bo jest na miejscu, „mecz o wszystko” z piekielnie mocną Rosją. Gdy przyjrzymy się bliżej wynikom poszczególnych zawodniczek sbornej, będziemy mieli poważny problem ze znalezieniem jakiegoś słabszego punktu. Prawie wszystkie Rosjanki kręcą ranka w okolicach 2600 elo, odnotowują zyski rankingowe, więc w tym kotle będzie naprawdę trudno zamieszać. Szanse jednak Polki mają – muszą, co pisze się lekko, a wykonać strasznie trudno, zagrać cztery piękne partie. I tyle. Bitwa toczy się o wszystko i każdy z nas ma na pewno apetyt na fantastyczny mecz, a jak będzie, tak będzie, czas pokaże!


Na pierwszym planie Rumunka Sandu. Polki dzięki wygranej z Rumunią mają szanse zagrać o medal z zespołem Rosji! 
Mój korespondent z Reykjviku, Marcin Bylica, wyposażony w aparat i zdjęcia Magnusa Carlsena do podpisu, był wczoraj na sali gry, śledził mecze polskich drużyn i polował na autografy wielkiego Norwega. Istniała realna groźba, że słabo grający w Reykjaviku mistrz, nie zechce poświęcić kilku sekund na zrobienie sobie zdjęcia z kibicem (zwłaszcza, że zremisował z Papaioannou), jednak nasze wspólne obawy (moje i Marcina) okazały się bezpodstawne. Magnus zrobił sobie pamiątkowe zdjęcie z Marcinem i dał aż 4 podpisy na specjalnie przygotowanych zdjęciach z jego wizerunkiem. Od Marcina dostanę dwa autografy, jeden chcę mieć, a drugi na pewno puszczę w jakimś konkursie, a więc, czuj duch moi harcerze! Marcin ponadto napisał relację z rundy, którą wkrótce zamieszczę, opisał w niej, na czym polega magnetyzm postaci wielkiego Mistrza Świata, więc na jego relację również czekajcie! A teraz na sam koniec zagadka, nie trudna, ale zawsze, co to za jegomość, co to za pan jest na zdjęciu poniżej??